Kierowcy poruszający się wschodnią obwodnicą miasta od dłuższego czasu narzekają na brak synchronizacji świateł na skrzyżowaniach. A już do szewskiej pasji doprowadza ich fakt, że na zjazd w ulicę Wincentego Pola mają... trzy sekundy! Tyle bowiem pali się zielone światło.
Synchronizacja świateł, zwana czasami przez kierowców „zieloną falą”, polega na tym, że pojazdy jadące z pewną, ściśle określoną prędkością mają otwartą drogę na każdym mijanym skrzyżowaniu. Dzięki temu ruch staje się płynny i nie ma potrzeby długotrwałego oczekiwania na zmianę świateł. – Na naszej obwodnicy jest to źle zorganizowane. Bardzo trudno dobrać odpowiednią prędkość jazdy. Jadąc zgodnie z przepisami i tak na kilkanaście sekund trzeba się zatrzymać przez kolejnymi sygnalizatorami. Łamiąc przepisy i tak się nie zdąży. Brakuje kilkudziesięciu metrów, a światła się zmieniają[paywall]. Wiem, że tego zza biurka się nie zrobi – tłumaczy jeden z kierowców, codziennie kilka razy przemierzający tę trasę. – Pamiętam, jak raz kolega opowiadał mi o Los Angeles. To oczywiście nie ta skala, jeśli w ogóle możemy mówić o jakimś porównaniu, ale nie o to chodzi. Powiedział, że projekt zsynchronizowania kilku tysięcy sygnalizacji świetlnych kosztował 400 milionów dolarów i że dzięki wdrożeniu rozległej sieci czujników magnetycznych zainstalowanych pod jezdnią oraz setek kamer, miasto mogło przechwytywać dane o ruchu drogowym w czasie rzeczywistym. Wszystko po to, aby zmniejszyć natężenie zatorów. Dodał, że aktualizacja zmiany świateł wymaga sporej siły roboczej i zaangażowania. Podobno na analizowanie i ocenianie każdego sygnalizatora trzeba poświęcić 20 do 30 godzin. Nikt u nas się na to przecież nie pisze – stwierdził przemyski kierowca.
Otrzymaliśmy także kilka sygnałów o rekordowym czasie palenia się zielonego światła przy prawoskręcie z obwodnicy w kierunku ulicy Wincentego Pola. Kierowcy zarzekali się, że czas na przejazd to zaledwie 3 sekundy! Pomyśleliśmy, że to niemożliwe. Postanowiliśmy i synchronizację, i czasokres „zielonego” sprawdzić osobiście.
Interweniujący kierowcy mają rację. Ani jadąc dozwoloną w tamtym miejscu prędkością, ani jadąc szybciej i narażając się na mandat, nie ma szans na to, by przejechać na jednych światłach trzy istniejące skrzyżowania. Światło zielone, umożliwiające prawoskręt w ulicę Wincentego Pola, pali się rzeczywiście trzy sekundy! Maksymalnie mogą przejechać na nim dwa samochody. Dlaczego nie wprowadzono tam tzw. zielonej strzałki? Ta oczywiście – zgodnie z przepisami – nie pozwala na samowolkę na skrzyżowaniu, ale z całą pewnością upłynniłaby ruch.
W sytuacji, gdy sygnalizator świetlny występuje z zieloną strzałką, nie można na czerwonym świetle (przy świecącej na zielono strzałce) ot tak wjechać na skrzyżowanie. Należy pamiętać, że strzałka to warunkowe pozwolenie na przejazd przez skrzyżowanie. Musimy zatem bezwzględnie ustąpić pierwszeństwa uczestnikom ruchu, którzy mają zielone światło.
Dotyczy to też pieszych i rowerzystów, którzy mogą przecinać nam w tym czasie drogę. Dopiero po ustąpieniu wszystkim pierwszeństwa można przejechać za sygnalizator.
Pamiętać trzeba, że w razie stłuczki lub wypadku wina spada na kierowcę korzystającego z możliwości warunkowego skrętu lub zawracania, czyli tego, który przejeżdżał przez skrzyżowanie na zielonej strzałce. Niestosowanie się do przepisów regulujących korzystanie z aktywnej zielonej strzałki wiąże się z mandatem w wysokości 100 złotych i 1 punktu karnego (niezatrzymanie się).
Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacek Cielecki: – Nie zgadzam się z twierdzeniami kierowców. Na obwodnicy nie trzeba jechać jak Kubica w Formule 1, a zgodnie z przepisami i znakami. Wówczas można przejechać. Nie wiem natomiast nic o zbyt krótkim czasie palenia się zielonego światła przy zjeździe w Wincentego Pola. Ale obiecuję, że to sprawdzimy i jeśli rzeczywiście pali się za krótko, postaramy się to zmienić.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ile to już razy zadawano pytania dyrektorowi ZDM i otrzymano odpowiedź "nie wiem" , "nic mi na ten temat nie wiadomo", "musimy się temu przyjrzeć", i podobne w tym tonie. Czy Przemyśl jest tak wielką metropolią, że ciężko to ogarnąć? Kiedy wreszcie na zadawane pytania dyrektor będzie w stanie wypowiedzieć się merytorycznie i na temat? A nie wieczne zrzucanie odpowiedzialności na inne nieokreślone przyczyny zewnętrzne lub notoryczny brak kasy. Może czas na duże zmiany w funkcjonowaniu tej instytucji?
o male miasto powinno byc jak Szwajcaria, skoro jest biedne, to powinno byc czysto i wszystko dzialac jak nalezy. a na każdym kroku jakis problem.
Racja, zawsze mówi: sprawdzimy" i na tym się kończy! Czas zmienić tego nieudacznika"! A zresztą jemu dobrze, temu dobrze, im dobrze, a wam, a wam nos do doopy!
To nic. Idioci ustawili światła w Żurawicy o 3 w nocy.
W Przemyślu na niektórych skrzyżowaniach, światła zielone są niebieskie,jak na torach.
Kiedy postawiane zostanie lustro na skrzyzowaniu ul.Brzoaowej i Gierczak?Przed czy po wypadku?Temat sygnalizowany od dawna.
A jeszcze lepiej jest w'' mieście'' Ostrów pod Jarosławiem . Sygnalizacja działa przez całą dobę ,często tędy przejeżdżam i widzę stojące auta w obu kierunkach natomiast z bocznych dróg bardzo rzadko coś wjeżdża . Moim zdaniem w zupełności wystarczają lewoskręty ale po co światła , kompletny idiotyzm .Chyba żeby podnieść ciśnienie kierowcom jadącym główną drogą.
dzisiaj sprawdzałem - zielona fala jest na obwodnicy przy prędkości przejazdu ok 60 -65 km czyli przepisowo i ponoć jest tak od dłuższego czasu.... :) kolejna gów,,o burza :)
witam. jeżdżę od dłuższego czasu obwodnicą i zielona fala działa, jeżeli jedzie się z przepisową prędkością (70 km/h) lub troszkę mniej (60- 65 km/h) uzależnione jest to od tego czy na pierwszym skrzyżowaniu rusza się z czerwonego czy przejeżdża na zapalonym zielonym. Wszyscy którzy twierdzą, że zielona fala nie działa muszą jechać z prędkością większa niż przepisowa, oraz nie zwracać uwagi na to co dzieje się na drodze, byle tylko jechać do przodu i wyprzedzać tych którzy jadą przepisowo
Dla mnie te światła są niepotrzebne , bo wiele razy tam stałem na światłach o różnych porach dnia i nocy i tam nikt nie wyjeżdżał . Zawsze przecież mogą chwilę poczekać zanim się włączą do ruchu . Jak dla mnie to pieniądze wyrzucone w błoto .
Ile to już razy zadawano pytania dyrektorowi ZDM i otrzymano odpowiedź "nie wiem" , "nic mi na ten temat nie wiadomo", "musimy się temu przyjrzeć", i podobne w tym tonie. Czy Przemyśl jest tak wielką metropolią, że ciężko to ogarnąć? Kiedy wreszcie na zadawane pytania dyrektor będzie w stanie wypowiedzieć się merytorycznie i na temat? A nie wieczne zrzucanie odpowiedzialności na inne nieokreślone przyczyny zewnętrzne lub notoryczny brak kasy. Może czas na duże zmiany w funkcjonowaniu tej instytucji?
o male miasto powinno byc jak Szwajcaria, skoro jest biedne, to powinno byc czysto i wszystko dzialac jak nalezy. a na każdym kroku jakis problem.
Racja, zawsze mówi: sprawdzimy" i na tym się kończy! Czas zmienić tego nieudacznika"! A zresztą jemu dobrze, temu dobrze, im dobrze, a wam, a wam nos do doopy!