Reklama

Zielony Rynek – zielony bubel?

Nie minął nawet miesiąc od oddania do użytku zmodernizowanej części Zielonego Rynku w Przemyślu, a ci, którzy na nim handlują, mają o inwestycji jedno zdanie: to jest bubel.

– Czy w naszym pięknym mieście można wykonać coś na przyzwoitym poziomie? – zastanawiają się osoby, które zapłaciły ponad 11 tys. zł za nowe miejsce handlu na zmodernizowanej części Zielonego Rynku. Łączny koszt modernizacji to ponad 3 miliony złotych. – Gdybyśmy wiedzieli, że to będzie tak niepraktyczne, niefunkcjonalne, nigdy byśmy tych pieniędzy nie dali! Nigdy! – zapewniają.

– Pierwszą poważną niedoróbką jest zadaszenie. Po co między półokrągłym wyższym dachem a zadaszonymi kramami jest jakieś sześćdziesiąt centymetrów różnicy? Kiedy pada deszcz, wszystko nam zalewa. Pada do środka. Podobnie było, gdy kilka tygodni wcześniej padał śnieg – tłumaczy jeden ze sprzedających, dla autentyczności swoich słów pokazując zdjęcia wykonane telefonem komórkowym. – Kolejny bubel to rynienki, które nie mają odprowadzenia do studzienek ściekowych. Kończą się kilkadziesiąt centymetrów nad kostką brukową. Teraz padać będzie już tylko deszcz, więc kiedyś to wyschnie. Proszę sobie jednak wyobrazić zimę, kiedy spadnie deszcz, a potem wszystko zamarznie. Przecież tutaj stworzy się lodowisko. Ponoć zamysł był taki, aby zmodernizowana część Zielonego Rynku pasowała do zabudowy mostu kolejowego. Ludzie! Toż to przecież bazar, który ma być przede wszystkim funkcjonalny i praktyczny dla sprzedających i kupujących, a nie teatr. Kilka osób nie chce tutaj na razie przyjść. Siedzą i handlują w starych budach – dodał poirytowany.


fot.Mariusz Godos
– Po co między półokrągłym wyższym dachem a zadaszonymi kramami jakieś sześćdziesiąt centymetrów różnicy? Kiedy pada deszcz, wszystko nam zalewa – tłumaczą handlujący.

Reklama

– Po kilku tygodniach ciągi piesze na podestach, zbite ze zwykłych desek, zagrażają bezpieczeństwu! Są już tak wyrobione, że jedna odstaje od drugiej – piekli się jedna z pań. – Kilka dni temu jeden pan w średnim wieku „wyrżnął tutaj takiego orła”, że myślałam, że się zabił. Innym razem o nierówność potknęła się starsza kobieta, ale całe szczęście wokół niej było kilka innych osób, więc wsparła się na nich, by uchronić się przed upadkiem. Pytam się, dlaczego wciąż nie jest zagospodarowany plac wokół zmodernizowanej części rynku? Jaki to problem ustawić tam sezonowo kilka ław i pobierać za to jakąś opłatę. Ktoś, kto będzie chciał na przykład sprzedać sobie truskawki czy sałatę,   na pewno by na tym skorzystał. Jeszcze jedną ważną kwestią jest sprawa parkingu. Dlaczego nie można wykupić miejsca na pół godziny. Kupujący cały czas zwracają nam na to uwagę, ale przecież my niewiele możemy. Po co ktoś, kto przyjeżdża kupić jajka, ser, owoce czy warzywa, ma stać tutaj aż godzinę? Wiele razy apelowaliśmy o możliwość wykupienia półgodzinnego biletu za złotówkę. Oczywiście zlekceważyli nas – uważa.


fot.Mariusz Godos
– Rynienki nie mają odprowadzenia do studzienek ściekowych. Kończą się kilkadziesiąt centymetrów nad kostką brukową. Proszę sobie wyobrazić zimę, kiedy spadnie deszcz i wszystko zamarznie. Powstanie lodowisko – uważa jeden ze sprzedających.

Reklama

Rzecznik prasowy urzędu miejskiego Witold Wołczyk: – To dopiero początek eksploatacji nowo wyremontowanej części rynku. Będziemy pilnie obserwować, które elementy możemy jeszcze poprawić lub skorygować i czy przewidywania handlujących się potwierdzą. Odpływy wody z rynien zostały z całą pewnością zaprojektowane i wykonane zgodnie ze sztuką, z zachowaniem odpowiedniego spadku terenu oraz rozmieszczenia i liczby kanałów zbierających wodę. Podesty rzeczywiście w kilku miejscach wymagają poprawienia, ale są to sprawy należące do bieżącego utrzymania targowiska. Uwagi zgłosiliśmy już administratorowi.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama