Reklama

Zimowisko podopiecznych Fundacji Życia Podkarpackiego [ZDJĘCIA]

06/03/2016 19:00

Zimowisko w Weremieniu dobiegło końca. Jego uczestnicy – zadowoleni, uśmiechnięci, zrelaksowani, bogatsi o nowe doświadczenia – powrócili do rodzinnych domów. Co prawda zimy z prawdziwego zdarzenia nie było, jednak i bez niej organizatorom udało się zapewnić podopiecznym udany wypoczynek.

Do Weremienia dzięki Fundacji Życia Podkarpackiego „Podaruj Dzieciom Radość” oraz sponsorom, m.in. firmie Albatros pojechały 22 osoby. Dzieci i młodzież w wieku od 7 do 12 lat spędziły w okolicach Leska tydzień.

W pensjonacie Lesko-Ski wychowankowie dostali do dyspozycji 3- i 4-osobowe pokoje, każdy z łazienką. Warunki socjalno-bytowe w ośrodku były więcej aniżeli zadowalające. Podopieczni, którzy podczas zajęć w terenie tracili sporo energii, mogli dobrze i smacznie zjeść. Zapewniono im trzy posiłki dziennie, a także podwieczorek w postaci owoców, domowego ciasta. 

Wypoczynek krótki, program treściwy

– Wypoczynek był krótki, ale program treściwy – stwierdza Barbara Mrożek, kierownik zimowiska. – W pierwszym dniu dzieci zapoznały się z ośrodkiem, po obiedzie mogły zjeżdżać na sankach z górki obok stoku narciarskiego i bawić się na śniegu, który okazał się atrakcją, niestety, chwilową – dodaje. Wychowankowie codziennie (poza poniedziałkiem 15 lutego) relaksowali się na basenie „Aquarius” w Lesku; ci, którzy nie umieli pływać korzystali ze zjeżdżalni, brodzików.

Dzień 15 lutego upłynął w nieco innej atmosferze, z racji wizyty w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Dzieci zwiedzały skansen z zaciekawieniem, zadawały szereg pytań przewodniczce, zakupiły upominki dla bliskich. Wieczorem podołać musiały wyzwaniom sprawnościowym oraz intelektualnym, by stać się pełnoprawnym uczestnikiem wypoczynku. Nie obyło się bowiem bez pasowania na kolonistę.

W kolejnych dniach podopieczni fundacji spotkali się z instruktorem szkółki narciarskiej, zwiedzili Lesko, wzięli udział w zajęciach survivalowych, traperiadzie, zabawie w paintball, warsztatach Sianowije. Były to nowości, z którymi koloniści zetknęli się po raz pierwszy. Dzieciom obca była choćby technika wyplatania ozdób z siana, chętnie uczestniczyły w zajęciach, a zrobione przez siebie „cuda”– cenne pamiątki – zabrały do domów.

Reklama

Zadaniem kadry było czuwanie nad realizacją programu, bezpieczeństwem podopiecznych, ale i oddziaływanie wychowawcze na dzieci i młodzież, reagowanie na przypadki niewłaściwych zachowań w każdym z wymienionym wyżej miejsc i w różnych sytuacjach.


AB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama