Reklama

Znak drogowy uszkodził samochód. Miasto nie jest ubezpieczone?

Niestabilny znak drogowy ustawiony przez pracowników Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu na placu Czackiego uszkodził samochód jednego z mieszkańców. Właściciel, dopełniając wszystkich formalności, za powstałą szkodę chciał obciążyć zarządcę drogi, czyli miasto. Okazało się jednak, że to najprawdopodobniej nie ma wykupionego ubezpieczenia od takich szkód.

Prawo (ustawa z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych) w takich przypadkach jest jasne i klarowne. Za uszkodzenie samochodu związane z zaniechaniami takimi jak np. zniszczona nawierzchnia, brak oznakowania ale także za sytuację, z jaką zetknął się jeden z przemyślan odpowiada zarządca drogi. Zarządcą drogi w zależności od jej rodzaju może być: generalny dyrektor dróg krajowych i autostrad, zarząd województwa, zarząd powiatu, wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Po uszkodzeniu samochodu należy wezwać policję, sporządzić protokół zdarzenia z opisem okoliczności, udokumentować szkodę i ustalić zarządcę drogi. Do 3 lat od zdarzenia można złożyć wniosek o odszkodowanie do odpowiedniego podmiotu. O odpowiedzialności odszkodowawczej możemy mówić: kiedy szkoda została wyrządzona umyślnie bądź nieumyślnie, między zdarzeniem, które ją spowodowało, a samą szkodą można wskazać związek przyczynowo-skutkowy, przepisy prawa przewidują w stosunku do sprawcy obowiązek jej naprawienia.

Zarządcą ulicy na placu Czackiego w Przemyślu jest miasto, a więc zarządcą jest prezydent Przemyśla, a w jego imieniu Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu[paywall].

Reklama

Znak zniszczył samochodowe lusterko

– Ze względu na fatalny stan nawierzchni pracownicy ZDM-u ustawili znak drogowy, ograniczający prędkość do 20 kilometrów na godzinę. Ustawili zamiast wyciągnąć jedną płytę chodnikową i go po prostu wkopać. Ustawili na skraju chodnika, tuż przy parkujących tam samochodach. A że przez kilka dni bardzo wiało, znak kołysał się na lewo i prawo. Było raczej pewne, że w końcu upadnie. Z 2 na 3 lutego upadł na mój samochód, cały bok został porysowany, lusterko urwane. Zgłosiliśmy tę szkodę do ZDM-u, zawiadomiliśmy policję, która sporządziła notatkę z pełnym opisem okoliczności tego zdarzenia, mamy dokumentację zdjęciową. To zdarzenie losowe, ale spowodowane przez niepoprawnie ustawiony znak. Prosiliśmy, aby to poprawili. Aby solidniej umiejscowili ten znak. Bez efektu

– opowiada poszkodowany mieszkaniec miasta.

Reklama

Bez wykupionej polisy OC?

Ale to był dopiero początek jego problemów. Udali się do odpowiedniej komórki Urzędu Miejskiego w Przemyślu z prośbą o numer polisy ubezpieczenia, poświadczającego o odpowiedzialności cywilnej miasta.

– Zwodzili nas i zwodzili. A przecież w zdecydowanej większości przypadków zarządcy dróg muszą posiadać ubezpieczenie OC. Znam trochę te przepisy i wiem, że w takim przypadku jak mój, roszczenia można kierować bezpośrednio do ubezpieczyciela. Dlaczego? Bo z punktu widzenia poszkodowanego jest wygodniejsze. Co się okazało? Że miasto nie ma wykupionej polisy OC na tego typu zdarzenia! Nie mając polisy zarządcy drogi, nie można zlikwidować szkody. Mają tylko tak zwaną notę, ale na jej podstawie także można usuwać szkody. Problem w tym, że nie została opłacona styczniowa rata. Taką informację uzyskałem od jednej z urzędniczek. Po tym jak wystałem się w około 15-osobowej kolejce osób, które także chciały uzyskać numer polisy za szkodę powstałą na mieniu miejskim. Wyobraża pan to sobie? Tyle osób odeszło z kwitkiem. Mamy wspaniałego fejsbukowego prezydenta, a miasto jest z kartonu

Reklama

– powiedział zażenowany.

Zapytaliśmy…

Skierowaliśmy do przemyskiego magistratu pytanie, czy miasto ma wykupione ubezpieczenie na wypadek szkód poniesionych przez mieszkańców na mieniu miejskim, np. naprawy samochodu uszkodzonego przez dziurę w jezdni czy uszkodzenie lusterka przez niestabilny znak drogowy? I czy prawdą jest, że nie jest opłacona rata za styczeń br.

Na odpowiedź czekaliśmy kilka dni. Pytania absolutnie nie były skomplikowane. Bo albo się takie ubezpieczenie ma, albo się go nie ma. Nie trzeba wertować dziesiątek dokumentów czy pism. No, chyba, że się takowego – absolutnie niezbędnego w każdym samorządzie – nie ma. Wówczas pojawia się problem i kluczenie... Odpowiedzi, niestety, nie otrzymaliśmy.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kgocko_585 2024-02-16 23:20:10

    Jaki szef taka firma... Do kwietnia już niedługo, czas na zmiany. Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama