Jedni go chcieli, inni byli nim zupełnie zaskoczeni. W ostatnim tygodniu lutego na ulicy Dolińskiego pojawił się znak informujący o zakazie zatrzymywania się na części jej długości. I wprawił w osłupienie m.in. część mieszkańców osiedla Warneńczyka, którzy zwykli parkować tam swoje samochody. Mimo że nowe oznakowanie pojawiło się w tym miejscu na wniosek zarządu osiedla Warneńczyka, nie wszystkim się podoba.
– 40 lat mieszkam na tym osiedlu i nigdy nie było w tym miejscu zakazu zatrzymywania się. Parkuję tu samochód, podobnie jak wielu innych mieszkańców. Zostaliśmy zupełnie zaskoczeni tym znakiem i posypały się mandaty – zadzwoniła do naszej redakcji rozgoryczona mieszkanka osiedla Warneńczyka.
– Ludzie tu mieszkający, z którymi rozmawiałam, są bardzo zdziwieni. Komu przeszkadzało to, że parkujemy tu swoje auta? Żadna z osób, którą o to spytałam, nie miała pojęcia o tym, że[paywall] takie oznakowanie się pojawi. Skoro już miało stanąć, można było o tym mieszkańców uprzedzić. Wiem, że trwa pandemia, ale przecież nie musiano od razu organizować zebrań, wystarczyło wywiesić informację w klatkach schodowych. A tak część osób w dniu pojawienia się zakazu otrzymała mandaty. Widocznie ktoś musiał zadzwonić na policję – kobieta wyjaśniła powody swego zdenerwowania.
Podobny telefon odebraliśmy też od innego mieszkańca osiedla Warneńczyka.
– Nie wydaje mi się, by tam był jakiś problem wynikający z parkowania samochodów przy tej ulicy, a przynajmniej nikt o takowym nie informował, a parkujemy tam od lat. Samochodów na osiedlu jest sporo, każdy chce gdzieś swoje auto zostawić, nie ma się więc co dziwić, że niektórzy parkują przy ulicy – powiedział.
Samochody zaparkowane przy krawędzi jezdni, mimo zmiany wprowadzonej w dotychczasowej organizacji ruchu, obowiązującej na około 150-metrowym odcinku Dolińskiego, nadal można spotkać.
Część mieszkańców ze starych przyzwyczajeń nie rezygnuje, a niektórzy – zapytani o nowy znak – nie do końca nawet są zorientowani, że coś w tej kwestii się zmieniło. Jak wynika z informacji uzyskanych w magistracie, postawienie znaku to inicjatywa Zarządu Osiedla nr 3 „Warneńczyka”, a więc... reprezentantów samych mieszkańców.
– Zarząd Osiedla nr 3 „Warneńczyka” złożył do tutejszego wydziału komunikacji wniosek, dotyczący wprowadzenia zmiany w obecnie obowiązującej stałej organizacji ruchu przy ulicy Dolińskiego. Zmiana ta polegać miała na ustawieniu znaku B-36 (zakaz zatrzymywania się – przyp. aut.) na odcinku od łącznika z ulicą Goszczyńskiego do skrzyżowania z ulicą Grunwaldzką. Sprawa została skierowana na posiedzenie Komisji ds. Bezpieczeństwa i Organizacji Ruchu Drogowego, które odbyło się jeszcze 3 grudnia ubiegłego roku i ta powyższy wniosek zaopiniowała pozytywnie, proponując ustawienie znaku B-36 na wysokości ulicy Dolińskiego 17 do skrzyżowania z ulicą Grunwaldzką – wyjaśniła Agata Czereba, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Przemyślu.
I dodała, że konieczność postawienia znaku wnioskujący uzasadnili utrudnionym wyjazdem z dwóch dróg osiedlowych, podyktowanym brakiem widoczności z powodu parkujących po lewej stronie (wzdłuż chodnika) pojazdów.
O kwestię pojawienia się spornego znaku zapytaliśmy więc przewodniczącego Zarządu Osiedla nr 3 „Warneńczyka” Kazimierza Steca.
– Tak, rzeczywiście, jako przedstawiciele rady osiedla pismo w tej sprawie skierowaliśmy do prezydenta miasta. Nad wspomnianą sprawą pochylili się członkowie Komisji ds. Bezpieczeństwa i Organizacji Ruchu Drogowego, była wizytacja w terenie i podjęli decyzję, że ustawienie znaku jest zasadne. Rada osiedla liczy 8 osób wybranych na zebraniu przez samych mieszkańców i działa w ich interesie. Tak było w tym przypadku – odpowiada.
– Jeden wyjazd z osiedla znajduje się vis-a- vis budynku dawnego przedszkola, a drugi na wprost sklepów. Trzeci jest wyżej, za warsztatem samochodowym, ale znajduje się on już poza zakresem obowiązywania znaku. I właśnie o kwestię widoczności na tych dwóch pierwszych chodziło. Mieszkańcy parkujący po tej stronie, gdzie jest wyjazd z osiedla, zasłaniali samochodami widoczność tym, którzy próbowali z osiedla wyjechać. Niezadowoleni są mieszkańcy pierwszego bloku od ulicy Dolińskiego, bo parkując przy niej, mieli blisko do swoich klatek – przyznaje, ale podkreśla jednocześnie, że kwestia bezpieczeństwa jest tutaj priorytetem.
– Problem niewystarczającej powierzchni dla samochodów dotyczy większości przemyskich osiedli, bo przecież kiedy one powstawały, ludzie nie mieli tylu aut co teraz – dodaje.
– Jako organ społeczny wystąpiliśmy jedynie do prezydenta z wnioskiem o pochylenie się nad sprawą odpowiednich służb i komisji, nie wiedzieliśmy natomiast, jakie zapadną decyzje. Gdyby komisja, w której jest przecież między innymi i przedstawiciel policji, i straży miejskiej, zdecydowała, że tego znaku tam być nie powinno, to by go nie było – podsumowuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Niech zgadnę, byli podzieleni tak po pół, ci mieszkańcy.
Nie wierzę !!!!!!!!!! katolików podzielił znak. To oznacza, że nie wierzą w znaki, co dla biblijnego Pana jest to bezeceństwem.
Mieszkańcy Starówki od lat nie mają gdzie parkować, nikt się tym nie przejmuje, więc dlaczego problemem jest os. Warneńczyka?
Niech zgadnę, byli podzieleni tak po pół, ci mieszkańcy.
Nie wierzę !!!!!!!!!! katolików podzielił znak. To oznacza, że nie wierzą w znaki, co dla biblijnego Pana jest to bezeceństwem.
Mieszkańcy Starówki od lat nie mają gdzie parkować, nikt się tym nie przejmuje, więc dlaczego problemem jest os. Warneńczyka?