Lekkiego faworyta tej potyczki można było upatrywać w radomiankach. Z kilku powodów. Ale co innego teoria, co innego praktyka. Młody zespół JKS Sanu Jarosław nie dał rywalkom szans!
Pod nieobecność kontuzjowanej Hanny Szczotki, tym razem na parkiecie rządziło trio: Julia Dmytroczenko – Aleksandra Leśniak – Paulina Galas, ale na wielkie słowa uznania zasłużył cały zespół.
Pierwsze pół godziny było wyrównane. Początek zdecydowanie należał do jarosławianek, które w 9. min wygrywały już 8:4 po trafieniu P. Galas. Potem jednak nastąpił przestój, dość brzemienny w skutkach, radomianki bowiem w 15. min przegoniły rywalki. Było 9:10. I minimalną przewagę utrzymywały do 26. min (16:17). Na szczęście gospodynie potrafiły jeszcze w tej części pięknie zripostować. Seria 3:0 w końcówce (dwie bramki P. Galas, jedna A. Leśniak) pozwoliła zejść do szatni z niewielką przewagą.
To był przedsmak II połowy, w której JKS San był już bezwzględny. Jarosławianki grały z pasją, sumiennie i powtarzalnie. Zaczęły z wysokiego pułapu, bo fragment między 32. a 38. min wygrały aż 7:2, co pozwoliło im kontrolować przebieg wydarzeń. W 38. min prowadziły 26:20. Przyjezdne nie chciały dać za wygraną, wszak w tym sezonie przegrały przecież tylko raz. Ale ich chęci pozwoliły w 44. min zniwelować straty do 3 bramek (28:25). Poddały się po kolejnej znakomitej serii rywalek. Serii 4:0, po której JKS San wygrywał w 48. min 32:25 (bramka Martyny Hawryluk). Do tego stopnia, że na 5 minut przed końcem spotkania i trafieniu A. Leśniak przegrywały już 37:27.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze