Reklama

Żniwa na finiszu, rolnicy pod kreską

21/08/2020 19:24

W większości gospodarstw regionu żniwa albo już się skończyły, albo są na finiszu. Większość rolników nie ma jednak powodów do zadowolenia. Zbiory były raczej kiepskie, a ceny w skupach nie nadążają nawet za inflacją.

– Dzięki sprzyjającej pogodzie żniwa przebiegają sprawnie – ocenia Franciszek Matusz z jarosławskiego oddziału Podkarpackiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Jednak nie przebieg będących na ukończeniu żniw przyprawia o bezsenność rolników regionu, a ilość zebranych zbóż.

– Według naszych szacunków i opinii rolników plony w tym roku są niższe od ubiegłorocznych o[paywall]  30 procent, a w rejonach, gdzie wystąpiły nawalne deszcze, nawet o 40 procent – szacuje F. Matusz. – W ubiegłych latach nasze plony w rzepaku były rekordowe. Udawało się nam osiągnąć 5 ton z hektara. W tym roku przy tej samej technologii wyszło 3,2 – 3,4 tony, a przy rzepakach mniej chronionych poniżej 3,2 tony – wylicza Mateusz Sanocki, prowadzący wraz z ojcem rodzinne gospodarstwo w Świętem.

W jego opinii plony, zarówno rzepaku, jak i pszenicy pozwalają myśleć o jakimś zarobku. Znacznie gorzej jest, jeśli idzie o jęczmień browarny. – Po prostu nie opłaca się go siać – mówi młody rolnik. – Koszty przerosły w tym roku zyski. Założenie było takie, że ma sypnąć 7 ton, obliczyliśmy pod to koszty, nawożenie i ochronę, a ukosiliśmy 4 tony. Po przeliczeniu okazało się, że jęczmień wyszedł albo na zero, albo trzeba będzie z 200 – 300 złotych do hektara dołożyć – zauważa.

 

Reklama

Przymrozki i deszcze

– Zniżka plonów spowodowana jest niekorzystnymi warunkami pogodowymi, zwłaszcza w końcowym okresie wegetacji, w czasie wypełniania się kłosów. Deszcze i niekorzystna aura wpłynęły znacząco na zdrowotność roślin, a ulewy, które przeszły nad niektórymi rejonami, spowodowały zamulenia upraw. Na glebach lżejszych nastąpiło przyspieszone dojrzewanie zbóż, co wpłynęło niekorzystnie na końcowy plon – wylicza przyczyny gorszych zbiorów F. Matusz. M. Sanocki przyczyn upatruje przede wszystkim w majowych przymrozkach.

– Zrobiły straszną robotę, zmroziły nam plantacje i rzepaku, i pszenicy, i jęczmienia. Wszystko właściwie, co było obsiane – ocenia rolnik ze Świętego, do listy problemów dodając jednak także i nawalne deszcze. Gminne komisje oszacowały straty z powodu obu zjawisk na około 20 procent, ale kiedy i czy w ogóle rolnicy dostaną jakąś rekompensatę, tego na razie nie wiadomo.

 

Reklama

Ceny także zamroziło

Według ostatnich notowań rolnicy z naszego regionu mogą liczyć na 700 zł za tonę pszenicy konsumpcyjnej i od 580 do 620 zł za tonę paszowej. Tona żyta kosztuje 530 zł, kukurydzy 580 zł, jęczmień paszowy kosztuje 580 zł za tonę, a browarny jest o złotówkę na kwintalu droższy.

– Ceny oscylują wokół tych ubiegłorocznych – zauważa F. Matusz, zaznaczając, że wiele zależy od parametrów jakościowych zboża. – Kluczowy jest jednak plon, którego wielkość będzie rzutowała na wyniki ekonomiczne rolników – podkreśla. Czy ceny te satysfakcjonują rolników? – Wiadomo, że cena skupu nigdy nie będzie za wysoka, ale biorąc pod uwagę wzrost kosztów produkcji, nie ulega wątpliwości, że rolnicy spodziewali się lepszej ceny – odpowiada przedstawiciel PODR. Bardziej dobitny w swoich osądach jest M. Sanocki.

– Cena jest taka jak co roku, nie zmieniła się przez ostatnie 7 lat. Boli nas to, że w sklepach wszystko drożeje, przez ostatnie dwa lata ceny poszybowały w górę, a za nasze produkty już 7 lat płaci się tyle samo – ocenia. – Cena ta powinna iść w górę chociaż o skalę inflacji, a ona nawet nie drgnęła – mówi, nie kryjąc goryczy.

F. Matusz wskazuje, że część rolników próbuje zwiększyć swoje szanse na zysk. – Cześć rolników, jeśli tylko ma ku temu warunki, decyduje się na przechowanie zboża na okres późniejszy, licząc, że przy zmniejszonych plonach będzie zwyżka cen w przyszłości – zauważa. Jednocześnie zaznacza, że takie działanie to jednak hazard.

– Czy to się uda? Nie wiem. Mamy różne doświadczenia w tym zakresie. W ubiegłych latach niektórzy liczyli na kokosy na wiosnę, a sprzedawali pszenicę taniej niż jesienią – mówi doradca. – Jeśli nie będzie dużego importu, to ta cena może na przełomie roku drgnąć – zauważa na koniec, jak każdy rolnik, mając jednak świadomość, że nadzieje na duże zyski z upraw bywają płonne.


Bartłomiej Pacek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jacek - niezalogowany 2020-08-21 19:57:40

    ehh, co roku te same kocopoły, jak to im źle nie jest. prawda jest taka, że całkiem godnie im się żyje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Łukasz - niezalogowany 2020-08-21 20:49:50

    Jacku, zapraszam do uprawy gruntu, wtedy zobaczysz jak jest rzeczywiście i jak wygląda warsztat pod gołym niebem. Widzę że znasz temat tylko z tv i internetu...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tomasz - niezalogowany 2020-08-28 10:31:39

    U mnie żniwa już zakończone, całość trwa zazwyczaj szybko bo prosto z pola do worków bigbag było przysypywane, które zamówiłem na Amid. Zrobiłem jak sąsiad. Ile to czasu można zaoszczędzić później wożąc zboże do mielenia. Trzeba sobie upraszczać prace.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama