Reklama

Znowu śmierdzi przy granicy. Pojadą do premier Szydło?

Dokładnie rok minął od naszej interwencji w sprawie smrodu, jaki panował w kilku przygranicznych miejscowościach gminy Przemyśl i sytuacja się powtarza! – Jeśli nie ma w województwie podkarpackim nikogo odpowiedzialnego, by załatwić tę sprawę, wybierzemy się do Warszawy, do premier Szydło! – zgodnie twierdzą mieszkańcy.

Z inicjatywy sołtysów Stanisławczyka i Rożubowic mieszkańcy rozpoczęli już zbieranie podpisów pod petycją do prezesa Rady Ministrów. Lista zawiera prawie ćwierć tysiąca nazwisk. – W zeszłym roku zaczęło się we wrześniu, w tym podobnie. I tak dzieje się  trzeci rok z rzędu. Wygląda na to, że na Ukrainie zbierają odpady przez kilka miesięcy i jesienią zaczynają je palić. Zaczyna się w niedziele, śmierdzi w poniedziałki i wtorki. Potem przestaje – opowiada sołtys Stanisławczyka Krystyna Gołębiowska[paywall].

– Uważamy, że to celowe działanie, bo tam wiedzą, że w weekendy lub na początku każdego tygodnia nikt z naszych służb niczego nie sprawdzi, bo te mają wolne. Umiemy czytać, mamy dostęp do internetu, telewizji czy radia. Doskonale wiemy, że od wielu miesięcy Lwów czy Sambor mają olbrzymie problemy z odpadami komunalnymi. Nie mamy wątpliwości, że koło Cykowa palą właśnie te śmieci. Interweniowaliśmy w gminie i z jej strony wszystko jest w porządku. Pomagają nam, jak mogą. Ale tej sprawy tutaj się nie załatwi. Trzeba zadziałać na wyższym szczeblu – twierdzi jeden z mieszkańców.

Reklama

Pismo w tej sprawie zostało już wysłane do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie. – Przez ten smród nie można oddychać. Ilu już ludzi cierpi u nas na te same dolegliwości. Większość z nas leczy się w przychodni na Basztowej w Przemyślu. Proszę zapytać. Mamy powtarzające się bóle głowy, przewlekły kaszel, pieczenie krtani i niekontrolowane łzawienia. Z czego? Proszę zapytać naszych sąsiadów ze Wschodu – mówi mieszkanka Stanisławczyka.

Nie zrobiono nic!

Rok temu, 27 września 2016 r., opublikowaliśmy materiał pod tytułem Dławiący dym przy granicy. Co palą na Ukrainie?. Wówczas mieszkańcy Stanisławczyka i Rożubowic (skąd do granicy państwa, w linii prostej, są dwa kilometry) mówili tak: – Przez kilkanaście dni drażniący, dławiący smród był okropny. Pojawiał się wraz z mgłą, która płynie w naszym kierunku z pobliskiego Cykowa na Ukrainie. Poszliśmy raz na popularną u nas Złotą Górę, żeby zobaczyć, co się dzieje tuż za granicą. Zobaczyliśmy potężne kłęby dymu. Zrobiliśmy zdjęcia. Coś muszą tam palić.

Reklama

Sprawa toczyła się jednak od początku września ub.r. 14 września 2016 r. inspektorzy przemyskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie odwiedzili pięć miejscowości przygranicznych w gminie Przemyśl. Badania wykonali w: Malhowicach, Stanisławczyku, Siedliskach, Jaksmanicach oraz Rożubowicach. W pierwszych trzech punktach nie wykazały obecności substancji zanieczyszczających w powietrzu. W Jaksmanicach wyczuwalne były zapachy spalenizny o niskiej intensywności, badanie wykazało także obecność substancji odorowych w powietrzu. Widoczne były opary unoszące się nad gruntem po ukraińskiej stronie granicy. W Rożubowicach stwierdzili obecność gęstego, białego dymu o drażniącym zapachu. Badanie wykazało obecność substancji zanieczyszczających w powietrzu. Szczegółowe informacje w tej sprawie zostały przekazane m.in. wojewodzie podkarpackiemu, który obiecał, że sprawa będzie miała dalszy ciąg, ale już na poziomie międzynarodowym. Rzecznik prasowy Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie Małgorzata Waksmundzka-Szarek poinformowała, że została przekazana do Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie. Jakie były jej dalsze losy? Żadne.

Krosty na dłoniach i stopach, bóle głowy

– Na dłoniach i stopach naszych dzieci pojawiły się jakieś krosty. Starsi ludzie się duszą. Ciśnienie im wręcz wariuje. Wszystko zależy od cyrkulacji powietrza. Jak wieje w naszą stronę, odór jest nie do wytrzymania. Pali się w tym samym miejscu co rok temu. Po kilku godzinach przebywania w tym smrodzie od razu pojawia się ból głowy, oczy łzawią, drapie w gardle i nosie – mówi sołtys Rożubowic Ewa Siwiecka.

Reklama

– W zeszłorocznym piśmie, które otrzymaliśmy od WIOŚ-iu, widnieje informacja, że po skanowaniu powietrza przez specjalistyczną aparaturę pojawiał się alarm o obecności amoniaku, benzenu i toluenu. Jeśliby miało tam dochodzić do samozapłonu i palenia się torfu, to te substancje bez połączenia z substancjami pokroju plastik, guma czy jakieś metale ciężkie nie mają szans się wytworzyć. Coś na ten temat wiem – twierdzi jeden z mieszkańców Stanisławczyka.

– Chcielibyśmy wiedzieć, co oni tam palą? Chodzi nam o to, aby fachowcy z rzeszowskiego WIOŚ byli gotowi przyjechać do nas na telefon i za pomocą urządzeń sprawdzić, jakie substancje wdychamy – proponuje inny.

Reklama

– Staramy się pomóc tym ludziom, ale jesteśmy trochę bezradni. To nie ten szczebel. Pisma urzędowe z naszego inspektoratu ochrony środowiska nic nie dają. Odpisali nam, że problem może wynikać ze spalania torfu po tamtej stronie granicy. Ale torf nie może sam z siebie wydzielać benzenu. Przecież nim opalane są mieszkania! Nie śmierdzi. Uważam, że w torfowiska wysypywane są odpady i następnie podpalane. Jako radni popieramy stanowisko mieszkańców w sprawie zbierania podpisów i zainteresowania sprawą polskiego rządu – twierdzi radny gminny z Hermanowic Zbigniew Czerniak.

Będą badać dalej

Z pytaniem, co dalej, zwróciliśmy się ponownie do WIOŚ w Rzeszowie. Szefowa tej instytucji Krystyna Sołek: – Pierwsza informacja dotycząca wyczuwalnego w miejscowościach przygranicznych zapachu dymu i spalenizny wpłynęła do nas 30 sierpnia od Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego, w związku z sygnałem Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Kolejną informacją było pismo wójta gminy Przemyśl 19 września. Wójt informował o uciążliwościach zapachowych w rejonie granicy z Ukrainą, we wsiach Rożubowice i Stanisławczyk. Nazajutrz nasi pojechali do tych miejscowości. Nie stwierdzili występowania dymów. Wyczuwalny był jedynie lekki zapach spalenizny w Stanisławczyku, jednak prawdopodobnym źródłem było jedno z palenisk domowych na terenie wsi. 21 września wpłynęło kolejne zgłoszenie od mieszkańców: Stanisławczyka, Malhowic, Rożubowic, Łuczyc i Jaksmanic. W związku z tym inspektorzy przemyskiej delegatury WIOŚ w Rzeszowie 26 września dokonali kolejnego rozpoznania w terenie. Na miejscu nie stwierdzono uciążliwości zapachowych. Nasze laboratorium przy sprzyjających warunkach atmosferycznych, przy przeważającym wietrze wschodnim, wykona w tych miejscowościach badanie jakości powietrza atmosferycznego w godzinach nocnych i wczesnoporannych.

Reklama

Strona ukraińska nie reaguje

Jak zapewniła rzecznik prasowy Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie Małgorzata Waksmundzka-Szarek, władze mają ciągły kontakt z WIOŚ. – Oprócz tego, mając na uwadze zdrowie mieszkańców, wojewoda Ewa Leniart 12 października zeszłego roku zwróciła się w tej sprawie do Konsula Generalnego RP we Lwowie. Ponieważ w sferze prawno-traktatowej między rządem Polski i rządem Ukrainy nie ma dwustronnych dokumentów o współpracy wzajemnej w tym zakresie, poproszono konsula o ewentualną interwencję do właściwych organów Ukrainy oraz pomoc w rozwiązaniu problemu. Do dzisiaj nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi. Temat ten poruszany był również jesienią ubiegłego roku przez panią wojewodę w trakcie posiedzenia Komisji do spraw Współpracy Transgranicznej, działającej w ramach Polsko-Ukraińskiej Międzyrządowej Rady Koordynacyjnej do spraw Współpracy Międzyregionalnej. Nie uzyskaliśmy żadnych wyjaśnień ze strony ukraińskiej. W najbliższym czasie pani wojewoda zaplanowała organizację spotkania z udziałem Wojewódzkiego Podkarpackiego Inspektora Ochrony Środowiska, przedstawicieli lokalnego samorządu oraz mieszkańców terenów przygranicznych. Tam z całą pewnością zostaną określone dalsze kierunki działań w tej sprawie. Z uwagi na ograniczone kompetencje wojewody w zakresie współdziałania z właściwymi organami innych państw oraz międzynarodowych organizacji rządowych i pozarządowych, po uzyskaniu szczegółowych wyjaśnień oraz wyników badań przeprowadzonych przez WIOŚ w Rzeszowie, planujemy się zwrócić o podjęcie niezbędnych działań zarówno do ministra spraw zagranicznych, jak i do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska – zapewniła M.Waksmundzka-Szarek.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2017-10-10 21:11:11

    >>wybierzemy się do Warszawy, do premier Szydło!<<Oj, naiwni! Po co? Oleje Was!Po linii kościołowej to załatwcie. Napuścić księży i... do biskupa, że śmierdzi w kościołach, że wytrzymać na mszy nie można i zagrozić, że przestaniecie chodzić na nie jak problemu smrodu biskup nie rozwiąże. Powinno pomóc.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mydelko FA - niezalogowany 2017-10-10 21:36:34

    ludzie myjcie sie  to nie bedzie smierdzialo

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    AntyPisd - niezalogowany 2017-10-10 21:52:13

    Na waszym miejscu pojechałbym do  bożka z Żoliborza ,który właśnie zszedł z drabinki na Krakowskim Przedmieściu. Beata nic nie załatwi. Przez ostatnie 8 osiem lat Polcy i Polaki...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama