Reklama

Żyjemy w buszu

17/06/2017 18:33

– Dwudziesty pierwszy wiek, a my żyjemy w buszu. Naprawdę, bo jak inaczej to można nazwać. Chodźmy, to pokażę. – pani Agata Rodzeń prowadzi przez wieś. Niecały kilometr od kościoła asfalt się kończy i zaczyna gruntowa droga, wąska tak, że tylko jedno auto się zmieści.

Pokonujemy ostry podjazd i zakręt zaraz za nim. Trasa w sam raz dla amatorów offroadu. Zwłaszcza w zimie albo po czterech dniach deszczu. Żadnych barierek, słupków, a przecież tędy jeżdżą normalni kierowcy, normalnymi autami. Dalej droga już bardziej prosta, tylko że zarośnięta, taki wąski, zielony tunel. Tu i ówdzie widać świeżo nasypany tłuczeń, tyle że niewprasowany w ziemię i nawet te auta, które tędy jeżdżą, szybko go rozniosą. W lecie dla mieszczucha piękna trasa na piesze i rowerowe spacery. Tylko że mieszkańcy czterech domów usytuowanych na końcu tej drogi muszą tędy jeździć i chodzić w jesienne szarugi i zimowe zadymki[paywall].

 

Reklama

Racja z tym buszem

Droga kończy się sześćset metrów za asfaltem. Pięć gospodarstw rozrzuconych na wzgórkach i dalej zaczyna się las. W pierwszym domu mieszka Wanda Stawarz, inwalidka o kulach. Ona ma chyba największy problem z dotarciem do cywilizacji, a do tego musi dojeżdżać na rehabilitację. Inni mają dzieci, po które muszą dojeżdżać, bo te mniejsze boją się chodzić tędy po zmroku. Kolejna mieszkanka, Maria Rodzeń, mówi, że nawet śmieci od nich nie wywożą, bo śmieciarka nie ma gdzie wykręcić. A gdyby tak, nie daj Boże, pożar – to straż też nie dojedzie, ani pogotowie, zwłaszcza zimą albo po deszczach. – Dwa lata temu składaliśmy się po sto złotych na remont drogi we wsi, tyle że na drogę do nas już zabrakło – dodaje Agata Rodzeń. 


fot.Jacek Szwic
Dwa auta nie mają szans na wyminięcie się.

Prośba do wójta

W marcu dwadzieścia jeden osób, które tu mieszkają, podpisało się pod prośbą skierowaną do wójta gminy. „Zwracamy się z uprzejmą prośbą o pilne naprawienie drogi na docinku od pani Napory do końca drogi, ponieważ ten odcinek drogi zawsze był pomijany podczas napraw dróg w wiosce, a jest to jedyna droga dojazdowa do naszych posesji” – napisali. Następnie wyliczyliwszystkie mankamenty i zakończyli uwagą, że Tarnawce leżą tylko osiem kilometrów od Przemyśla i jako mieszkańcy gminy wstydzą się takiej drogi, przez którą czują się odcięci od reszty wioski i od świata.

Reklama

 

Za rok

– Znam problem drogi w Tarnawcach – mówi wójt gminy Krasiczyn Tadeusz Bobek. – Niedawno robiliśmy drogi asfaltowe w tej wiosce i w następnym sezonie będziemy robić dalej. Niestety mamy problem. Przy tej drodze jest stroma skarpa i trzeba zatrudnić fachowców od dróg, żeby przygotowali dokumentację, bo istnieje niebezpieczeństwo, że kiedy ją naruszymy, powstanie osuwisko. Jak będzie pełna dokumentacja, to w następnym roku poszerzymy drogę, utwardzimy asfaltem i zrobimy mijankę. Jeszcze w tym miesiącu, po Bożym Ciele, będzie tam dowożone kruszywo i utwardzana nawierzchnia, a także  przycinka zieleni przy drodze – zapewnia wójt Bobek.
J.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    czerupa - niezalogowany 2017-06-17 21:42:56

    >>mieszkańcy czterech domów usytuowanych na końcu tej drogi muszą tędy jeździć i chodzić w jesienne szarugi i zimowe zadymki <<To jak budowaliście te domy czy zasiedlaliście je w XX wieku to ta droga była asfaltowa, dwupasmowa z chodnikami. Nie mogliście np. na Jagiellońskiej zamieszkać?Bo ja nie słyszałem żeby na takich odludziach były tego rodzaju luksusy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama