Czwartą obroną Birczy nazwał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski obecne wydarzenia związane z tablicą upamiętniającą obrońców tej miejscowości przed UPA w latach 1945-46. We wtorek, 21 listopada, rada gminy przyjęła oświadczenie, w którym apeluje o godne upamiętnienia walczących.

Przypomnijmy, że tablica upamiętniająca miejsca walk żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i oddziałów samoobrony z siłami Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów została wmurowana na kolumnie Grobu Nieznanego Żołnierza. Odsłonił ją 10 listopada minister Antoni Macierewicz. Wśród różnych miejscowości, znalazła się także Bircza. Zaledwie po kilku godzinach została wmurowana nowa płyta, na której tej miejscowości już nie było.
– Jakie było moje zdziwienie, gdy 11 listopada przeczytałem w internecie, że tablica zniknęła z Grobu Nieznanego Żołnierza. Myślałem, że to żart, bo internet różne rzeczy publikuje. Ale[paywall] kolejne telefony, jakie otrzymywałem, potwierdziły tę informację – mówił wójt Grzegorz Gągola. – Jako przedstawiciel młodego pokolenia czuję się zbulwersowany i chciałbym, żeby napis na Grobie Nieznanego Żołnierza powrócił – dodał.
Przewodniczący rady gminy Wojciech Bobowski zauważył, że Birczę dotykały tragiczne losy, ale jej mieszkańcy są dumni ze swojej historii, ze swojej miejscowości i ze swoich przodków. – Ta duma została w sposób karygodny naruszona – powiedział.
Radny Jan Lichota mówił, że próbowano stłamsić prawdę, ale prawda zawsze wychodzi na jaw. – Jeśli pozwolimy na to, żeby ich pamięć upokorzyć, to nie będziemy godni, żeby chodzić po tej świętej ziemi polskiej – stwierdził.
Kolejny radny Artur Buczek odwoływał się do swojej nauczycielskiej profesji. Opowiadał, że uczniowie dopytują o powody tej zamiany tablic, która podważa wiarygodność naszego państwa. Zauważył, że przed zamieszczeniem takiego napisu „konsultuje się każdą kropkę”, więc nie można sobie tablic dowolnie zakładać i zdejmować.
Stanisław Chrobak apelował, aby nie zmieniać historii, bo została ona spisana krwią bohaterów.

fot.Paweł Bugira
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Żołnierze, którzy walczyli o Birczę, nie byli komunistami i walczyli o wolną Polskę.
Po radnych głos zabrał poseł Mieczysław Kasprzak (PSL). Mówił, że dzięki obrońcom Birczy ta miejscowość istnieje i możemy się w niej dzisiaj spotykać. Zaznaczył, że nie można dzielić żołnierzy i stygmatyzować za to, że należeli do Ludowego Wojska Polskiego. – Oni walczyli o Polskę! – powiedział.
Arkadiusz Mazur z biura poselskiego Andrzeja Matusiewicza (PiS) odczytał interpelację skierowaną do ministra Macierewicza w tej sprawie. Docenił zachowanie samorządu Birczy i sąsiednich, które wykazały z nim solidarność, ale apelował, aby powstrzymać komentarze do czasu zajęcia stanowiska przez Ministerstwo Obrony Narodowej.
Słowem komentarza należy jednak podkreślić, że MON w tej sprawie milczy. Choć od zdarzenia minęło już ponad 10 dni, żaden przedstawiciel mediów nie doczekał się odpowiedzi. Również redakcja Życia Podkarpackiego wysłała pytanie w tej sprawie. Na razie pozostaje ono bez odzewu.
Szczególnie gorąco witanym gościem był ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, kresowianin, który od wielu lat zajmuje się relacjami polsko-ukraińskimi, zarówno historycznymi, jak i obecnymi. W swoim wystąpieniu podkreślił on, że żołnierze, którzy walczyli o Birczę nie byli komunistami i walczyli o wolną Polskę. Zaznaczył, że wielu z nich nie wstępowało do armii z powodów ideologicznych, tylko patriotycznych, a wojsko w początkowej fazie nie było „ludowe”.
Ubolewał nad tym, że ministerstwo do tej pory nie zajęło stanowiska w tej sprawie. – Mamy prawo wiedzieć, kto wydał takie polecenie, czy IPN to konsultował – powiedział duchowny. – Toczy się obecnie czwarta obrona Birczy – stwierdził, nawiązując do tego, że w latach 1945 i 1946 wieś trzykrotnie obroniła się przed UPA.
– Nie chodzi o zemstę, ale o pamięć. Nie chcemy nikogo zamykać w więzieniu, ani mordować – podkreślił ks. Isakowicz-Zaleski. Dodał, że gdyby nie obrońcy Birczy z lat 40-tych, tej miejscowości by dzisiaj nie było.
Głos zabierali także mieszkańcy gminy, którzy podkreślali swoje przywiązanie do ziemi birczańskiej i dumy z tego, że tu mieszkają i historii tych terenów.
Finałem dyskusji było przyjęcie przez radnych oświadczenia, w którym wyrażają zaniepokojenie zaistniałą sytuacją i apelują o przywrócenie Birczy „należnego jej miejsca na pamiątkowej tablicy”.
Zamiana tablic wywołała falę oburzenia środowisk patriotycznych, mieszkańców Birczy oraz samorządowców. Zawiązał się nawet Społeczny Ogólnopolski Komitet Pamięci i Dobrego Imienia Obrońców Birczy przed UPA. Oprócz wspomnianych posłów Kasprzaka i Matusiewicza, interpelację w tej sprawie skierował do MON także Wojciech Bakun (Kukiz’15).Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W związku z powrotem artykułu na "łamy" powtarzam (nieco zmodyfikowany) mój wpis sprzed trzech dni.Mamy tutaj taki tekst:>>upamiętniająca miejsca walk żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i oddziałów samoobrony z siłami Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów<<A cóż to za bzdury Pan redaktor wypisuje??? Jakie państwo podziemne??? Jakie oddziały samoobrony???Birczy nie bronił żaden żołnierz wyklęty czy państwa podziemnego.Birczy bronili poza kilkudziesięcioma cywilami, żołnierze LWP, KBW oraz funkcjonariusze MO, ORMO i UBP.W Birczy znajdowało się w sumie około 140 milicjantów, a także dwie ciężarówki wojsk NKWD.W Birczy stacjonowały wówczas: - ścisłe dowództwo oraz 2 i 3 batalion 28 pp. - przebywał tam batalion zbiorczy z 17 DP (podporządkowany dowódcy 28 pp), - jak również kompania zwiadu dywizyjnego, która operowała w ciągu dnia w terenie, a na nocny odpoczynek przybyła do tej miejscowości. Garnizonem dowodził ppłk Aleksander Wygnański."...Obszar Birczy znalazł się w strefie działania 26 taktycznego odcinka "Łemko". W jego skład wchodziły 4 sotnie: Burłaka, Huneczki, Jawa i Łastiwki.Pierwszy atak na Birczę miał miejsce 22 X 1945 roku, równocześnie z napadem na sztab i pododdziały manewrowe 30 pułku piechoty WP w Kuźminie. Atak został odparty.Drugie natarcie nastąpiło 30 XI 1945 roku. Brała w nim udział sotnia Burłaka. Wobec niepowodzeń zdecydowano o podjęciutrzeciego rozstrzygającego ataku, którego termin wyznaczono na 6/7 I 1946 roku, a więc w noc wigilijną rosyjskich świąt Bożego Narodzenia.Akcję zaplanował i prowadził porucznik "Konyk", a jej celem było spalenie miasta. Połowa kurenia, tj. sotnie U-4 i U-7 miały prowadzić uderzenie od wschodu i północnego-wschodu, celem odwrócenia uwagi obrońców od kierunków północnego i południowo-zachodniego, skąd miał nastąpić główny atak pozostałych sotni U-2 i U-6, oraz oddziału "Służby Bezpieki" (o nieznanej sile, zapewne czoty). Sotnią U-2 dowodził, w zastępstwie rannego w Kuźminie, - chorunżyj "Orśky". Napad był wyznaczony na godzinę drugą w nocy, ale w następstwie różnych przeszkód rozpoczął się na poszczególnych odcinkach niejednocześnie - około trzeciej..." - http://wojnawp.republika.pl/upa/bircza.html Trzeci atak na Birczę został po pięciu godzinach odparty, a mieszkańcy miasteczka i uciekinierzy zostali uratowani od niechybnej śmierci. Według wywiadu UPA, Birczy miało bronić 960 Żołnierzy WP i 140 milicjantów. Natomiast według danych polskich, l batalion 9 DP liczył faktycznie w tym czasie (na skutek demobilizacji) około 180-200 żołnierzy. Załogę Birczy mogło stanowić zatem maksymalnie około 500 osób, natomiast atakowało miasto około 550-600 upowców. Siły były prawie wyrównane, ale akcję napastniczą, zwielokrotniał moment zaskoczenia. Tym bardziej należy doceniać odwagę i umiejętności obrońców, spośród których wielu poświęciło swoje życie. Prawdopodobne straty polskie wyniosły 9 zabitych żołnierzy, w tym jeden oficer, kpt. Witold Hryniewicz – pomocnik szefa sztabu 28 pp oraz 5 rannych. Oprócz tego śmierć poniosło 11 osób cywilnych. W walce zginęło 23 żołnierzy UPA.Mając powyższe na uwadze - trudno aby obecna władza kraju gloryfikowała bohaterstwo żołnierzy LWP (uznawanych przecież za niepolskie wojsko), nie mówiąc już o milicjantach czy ormowcach.To że mali ludzie w rządzie zakłamują historię to przecież wiadomo - przykre jest, że Naród na to pozwala!
p.s.>>Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Żołnierze, którzy walczyli o Birczę, nie byli komunistami i walczyli o wolną Polskę. <<Żołnierze LWP, KBW i funkcjonariusze Milicji nie walczyli o Birczę - oni bronili Birczy przed niechybną rzezią jaka czekała Polaków (mieszkańców) z rąk bandytów z UPA, w razie wtargnięcia do miasta. Był rok 1945/46 a więc dawno już po wojnie a sotnie UPA zaplanowały regularny atak na to miasteczko. Do Birczy schroniło się wielu mieszkańców okolicznych także spalonych wsi uciekających przed banderowcami. Obowiązkiem ówczesnego Państwa Polskiego (nazywanego komunistycznym) była obrona Birczy i likwidacja napastników. Tu nie ma co zmyślać czy ubarwiać, żyją jeszcze świadkowie tych wydarzeń, są dokumenty.
nie pierdziel, tylko przyjedź i pogadaj z mieszkańcami, to się dowiesz jak było. Oni byli jak wściekłe i głodne zwierzęta. Nie słuchaj donosów i notatek, które ktoś spisywał pod dyktando decydentów. Posłuchaj sobie naocznych świadków tych wydarzeń, tych którzy to przeżyli.
W nocy z 6-7 stycznia 46 r walczyli zolnierze 26pp 9DP w tym moj ojciec ktory byl szefem kompani
Spokojnie PISoBOLSZEWICKIE miernoty napiszą nową historię.
>>Oni byli jak wściekłe i głodne zwierzęta. Nie słuchaj donosów i notatek,<<Co? Uważasz, że to mieszkańcy Birczy byli wściekli jak zwierzęta i to mieszkańcy napadli na bandy UPA ?Uważasz, że to zdanie jest nieprawdą:>Trzeci atak na Birczę został po pięciu godzinach odparty, a mieszkańcy miasteczka i uciekinierzy zostali uratowani od niechybnej śmierci.<Kto Ci takich bredni naopowiadał?
i dostali na co zasłużyli sinozółte wampiry
teraz jest w Polsce mnóstwo banderowcow ;np.,ten 'zonk';a będzie jeszcze więcej i dokoncza dzielo przodkow swoich-rzez wolynska;tym razem w dzisiejszej Polsce a polacy już nic nie zrobia i koniec z nimi,juz za pozno na ratunek i obrone
W związku z powrotem artykułu na "łamy" powtarzam (nieco zmodyfikowany) mój wpis sprzed trzech dni.Mamy tutaj taki tekst:>>upamiętniająca miejsca walk żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i oddziałów samoobrony z siłami Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów<<A cóż to za bzdury Pan redaktor wypisuje??? Jakie państwo podziemne??? Jakie oddziały samoobrony???Birczy nie bronił żaden żołnierz wyklęty czy państwa podziemnego.Birczy bronili poza kilkudziesięcioma cywilami, żołnierze LWP, KBW oraz funkcjonariusze MO, ORMO i UBP.W Birczy znajdowało się w sumie około 140 milicjantów, a także dwie ciężarówki wojsk NKWD.W Birczy stacjonowały wówczas: - ścisłe dowództwo oraz 2 i 3 batalion 28 pp. - przebywał tam batalion zbiorczy z 17 DP (podporządkowany dowódcy 28 pp), - jak również kompania zwiadu dywizyjnego, która operowała w ciągu dnia w terenie, a na nocny odpoczynek przybyła do tej miejscowości. Garnizonem dowodził ppłk Aleksander Wygnański."...Obszar Birczy znalazł się w strefie działania 26 taktycznego odcinka "Łemko". W jego skład wchodziły 4 sotnie: Burłaka, Huneczki, Jawa i Łastiwki.Pierwszy atak na Birczę miał miejsce 22 X 1945 roku, równocześnie z napadem na sztab i pododdziały manewrowe 30 pułku piechoty WP w Kuźminie. Atak został odparty.Drugie natarcie nastąpiło 30 XI 1945 roku. Brała w nim udział sotnia Burłaka. Wobec niepowodzeń zdecydowano o podjęciutrzeciego rozstrzygającego ataku, którego termin wyznaczono na 6/7 I 1946 roku, a więc w noc wigilijną rosyjskich świąt Bożego Narodzenia.Akcję zaplanował i prowadził porucznik "Konyk", a jej celem było spalenie miasta. Połowa kurenia, tj. sotnie U-4 i U-7 miały prowadzić uderzenie od wschodu i północnego-wschodu, celem odwrócenia uwagi obrońców od kierunków północnego i południowo-zachodniego, skąd miał nastąpić główny atak pozostałych sotni U-2 i U-6, oraz oddziału "Służby Bezpieki" (o nieznanej sile, zapewne czoty). Sotnią U-2 dowodził, w zastępstwie rannego w Kuźminie, - chorunżyj "Orśky". Napad był wyznaczony na godzinę drugą w nocy, ale w następstwie różnych przeszkód rozpoczął się na poszczególnych odcinkach niejednocześnie - około trzeciej..." - http://wojnawp.republika.pl/upa/bircza.html Trzeci atak na Birczę został po pięciu godzinach odparty, a mieszkańcy miasteczka i uciekinierzy zostali uratowani od niechybnej śmierci. Według wywiadu UPA, Birczy miało bronić 960 Żołnierzy WP i 140 milicjantów. Natomiast według danych polskich, l batalion 9 DP liczył faktycznie w tym czasie (na skutek demobilizacji) około 180-200 żołnierzy. Załogę Birczy mogło stanowić zatem maksymalnie około 500 osób, natomiast atakowało miasto około 550-600 upowców. Siły były prawie wyrównane, ale akcję napastniczą, zwielokrotniał moment zaskoczenia. Tym bardziej należy doceniać odwagę i umiejętności obrońców, spośród których wielu poświęciło swoje życie. Prawdopodobne straty polskie wyniosły 9 zabitych żołnierzy, w tym jeden oficer, kpt. Witold Hryniewicz – pomocnik szefa sztabu 28 pp oraz 5 rannych. Oprócz tego śmierć poniosło 11 osób cywilnych. W walce zginęło 23 żołnierzy UPA.Mając powyższe na uwadze - trudno aby obecna władza kraju gloryfikowała bohaterstwo żołnierzy LWP (uznawanych przecież za niepolskie wojsko), nie mówiąc już o milicjantach czy ormowcach.To że mali ludzie w rządzie zakłamują historię to przecież wiadomo - przykre jest, że Naród na to pozwala!
p.s.>>Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Żołnierze, którzy walczyli o Birczę, nie byli komunistami i walczyli o wolną Polskę. <<Żołnierze LWP, KBW i funkcjonariusze Milicji nie walczyli o Birczę - oni bronili Birczy przed niechybną rzezią jaka czekała Polaków (mieszkańców) z rąk bandytów z UPA, w razie wtargnięcia do miasta. Był rok 1945/46 a więc dawno już po wojnie a sotnie UPA zaplanowały regularny atak na to miasteczko. Do Birczy schroniło się wielu mieszkańców okolicznych także spalonych wsi uciekających przed banderowcami. Obowiązkiem ówczesnego Państwa Polskiego (nazywanego komunistycznym) była obrona Birczy i likwidacja napastników. Tu nie ma co zmyślać czy ubarwiać, żyją jeszcze świadkowie tych wydarzeń, są dokumenty.
nie pierdziel, tylko przyjedź i pogadaj z mieszkańcami, to się dowiesz jak było. Oni byli jak wściekłe i głodne zwierzęta. Nie słuchaj donosów i notatek, które ktoś spisywał pod dyktando decydentów. Posłuchaj sobie naocznych świadków tych wydarzeń, tych którzy to przeżyli.