Reklama

– Pobili mnie policjanci – mówi pan Mariusz

17/01/2018 19:00

Rozcięta głowa, liczne siniaki, obrzęk policzka to obrażenia pana Mariusza potwierdzone obdukcją lekarską. Mieszkaniec Oleszyc mówi, że pobili go policjanci z lubaczowskiej komendy. Policja utrzymuje, że mężczyzna jedynie spadł z krzesła.

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w nocy z 4 na 5 stycznia. Pan Mariusz źle się poczuł[paywall], mówi, że pojawiło się kłucie w okolicy serca. O podwiezienie do szpitala poprosił kolegę. – W szpitalu pani powiedziała, żebym zaczekał, więc usiadłem na korytarzu i czekałem. W międzyczasie przywieźli jakiegoś pacjenta. W którymś momencie jedna z pań powiedziała, że jestem tu stałym bywalcem i nie ma się mną co przejmować. Zaprotestowałem, bo to nieprawda. Byłem pierwszy raz w szpitalu – relacjonuje.

Z wymiany zdań wywiązała się kłótnia, jedna z pielęgniarek wezwała policję. Funkcjonariusze zjawili się dość szybko, ale ich interwencja nie trwała długo. Policjanci pouczyli go i poinformowali, że zostanie wobec niego sporządzony wniosek o ukaranie.

Reklama

 

Byłem zdenerwowany

Mężczyzna  nie ukrywa, że był pod wpływem alkoholu. Dzień wcześniej skończył robienie podjazdu przed domem i po robocie co nieco wypili z robotnikami. – To prawda, zdenerwowałem się. Powiedziałem do kolegi, żeby mnie zawiózł na komendę, bo teraz ja złożę skargę na szpital – mówi.

Pan Mariusz przyznaje, że był zdenerwowany i zachowywał się głośno, ale – jak zastrzega – nie był agresywny. Wtedy policjanci mieli skuć mu ręce z tyłu kajdankami i zaprowadzić do osobnego pomieszczenia. Według jego relacji trzech policjantów biło go pięściami i kopało po całym ciele. Kazali mu też klękać, chwytali za kark i przyciskali głowę do podłogi. – Nic się nie odzywałem, nie prowokowałem ich – zarzeka się. Po jednym z ciosów przewrócił się i głową uderzył o jakiś przedmiot. Polała się krew. – Nie wiem dokładnie co to było, chyba krzesło albo stół – mówi.

Reklama

– Gdyby nie ta rozcięta głowa, pewnie biliby dalej, ale krew lała się mocno i wtedy zawieźli mnie do szpitala. Tam mi założono szwy i policjanci zabrali mnie z powrotem na komendę. Już nic mi nie zrobili, tylko umieścili w areszcie do wytrzeźwienia – mówi. – Nie pozwolili mi nawet zadzwonić do żony, żeby powiedzieć gdzie jestem – dodaje.

 

Nigdy się nie awanturował

– Całą noc męża nie było w domu. Chodziłam od drzwi do okna, dzwoniłam, ale telefon był wyłączony. Wiedziałam, że coś się musiało stać. Rano o siódmej przyjechali policjanci i powiedzieli, że mąż został zatrzymany do wytrzeźwienia – opowiada żona pana Mariusza. – Zdziwiło mnie to, bo mąż nigdy się nie awanturował, ani nie brał udziału w żadnych bójkach. Wrócił po czternastej w zabandażowanej głowie i posiniaczony – mówi kobieta.

Reklama

6 stycznia pan Mariusz zgłosił się do na obdukcję lekarską. Lekarz stwierdził liczne zasinienia ramion i ud, obrzęk lewego policzka oraz ranę głowy. Uznał, że posiadane obrażenia mogą być wynikiem zajścia, do którego doszło na komendzie.

W minionym tygodniu mieszkaniec Oleszyc powiadomił o zdarzeniu Komendę Wojewódzką Policji w Rzeszowie. – Tam potraktowali mnie bardzo dobrze. Mieli rozpocząć wewnętrzne dochodzenie w tej sprawie – mówi.

 

Policja: Mężczyzna się awanturował

Zgoła inaczej sprawę przedstawia lubaczowska policja. W przesłanym do naszej redakcji piśmie, jej komendant nadkomisarz Grzegorz Błaszczyk opisuje, że pan Mariusz awanturował się, zachowywał się wulgarnie i arogancko gestykulował w kierunku policjantów. „Ponieważ mężczyzna się nie uspokoił, użyto wobec niego środków przymusu bezpośredniego i został przebadany na zawartość alkoholu z wynikiem 2,12 promila w organizmie” – relacjonuje komendant.

Reklama

Funkcjonariusze zdecydowali o zatrzymaniu pana Mariusza do wytrzeźwienia. „Mężczyzna się nie uspokoił i nadal nie stosował się do poleceń, aby siedział spokojnie. W pewnym momencie, gdy policjanci przygotowywali dokumentację przed osadzeniem, mężczyzna po raz kolejny podniósł się z krzesła, zachwiał się i upadł na podłogę, uderzając głową o kant biurka” – twierdzi G. Błaszczyk.

W tym miejscu już relacje się pokrywają: upadek skutkował rozcięciem głowy, a to koniecznością przewiezienia do szpitala. W piśmie od komendanta nie ma jednak ani słowa odniesienia do pozostałych obrażeń pana Mariusza.

G. Błaszczyk nadmienia także, że do Komendy Powiatowej Policji w Lubaczowie nie wpłynęła żadna skarga w tej sprawie. Co ciekawe, postępowania w tej sprawie nie prowadzi też komenda wojewódzka. Jej rzecznik odesłała nas po informacje do jednostki w Lubaczowie.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    spiks - niezalogowany 2018-01-17 19:46:49

    Kto nas obroni przed policją ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ozzman - niezalogowany 2018-01-17 19:55:34

    YOUTUBE.COM - JANUSZ REICHEL - RATUNKU POLICJA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ozzman - niezalogowany 2018-01-17 20:00:29

    YOUTUBE.COM - SODOM - FUCK THE POLICE

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości