Reklama

Awaria kolei na stoku narciarskim. Doszło do ewakuacji [ZDJĘCIA]

Kilkanaście osób zostało „uwięzionych” w kanapach kolei linowej na wysokości kilkudziesięciu metrów, kiedy doszło do awarii i nagle potężny mechanizm odmówił posłuszeństwa. Dzięki sprawnie i profesjonalnie przeprowadzonej akcji ratunkowej nic się nikomu nie stało.

Choć była to zaplanowana, odpowiednio przygotowana i przede wszystkim pozorowana akcja, w żadnym wypadku nie można wykluczyć, że może rzeczywiście dojść do awarii kolei linowej na przemyskim stoku narciarskim[paywall]. I właśnie przypomnieniu konkretnych mechanizmów działaniaoraz sprawdzeniu korelacji i współdziałania wszystkich służb służyła około 2-godzinna akcja pod hasłem „Ewakuacja pasażerów górnej kolei linowej KL II”. Łatwo nie było, najwyższa podpora na górnej stacji ma 13,5 m wysokości, a kanapy w tym miejscu wiszą na wysokości ok. 11 m.

W przedsięwzięciu wzięli udział funkcjonariusze Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu oraz Ochotniczej Straży Pożarnej, przedstawiciele Grupy Ratownictwa PCK Przemyśl, pracownicy stoku narciarskiego, Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wysokościowego z Rzeszowa oraz żołnierze 5. Batalionu Strzelców Podhalańskich w Przemyślu, którzy wcielili się w rolę pozorantów. Przebieg ewakuacji obserwował inspektor Transportowego Dozoru Technicznego. Jego opinia jest bardzo istotna, bo dzięki niej kolej krzesełkowa ma przedłużane pozwolenie na funkcjonowanie.

– Jesteśmy zobligowani do przeprowadzenia takich akcji. Musimy być przygotowani na wszelkie możliwe warianty, w tym także na to, że mechanizm kolei linowej w którymś momencie może odmówić posłuszeństwa. Co prawda nasza kolej ma dodatkowy napęd dieslowski, ale jeśli i to zawiedzie, musimy być przygotowani na bezpieczne ściągnięcie ludzi przebywających na górze. Taka sytuacja jeszcze się nam nie przydarzyła. To czwarta akcja w historii przemyskiej kolei krzesełkowej. Jak przebiegała? W pewnym momencie dochodzi do awaryjnego zatrzymania kolei, pracownicy stoku, obsługujący ją, natychmiast dzwonią do służb ratowniczych i pod numer alarmowy 998, czyli straży pożarnej. Te służby, wspólnie z grupami działającymi na co dzień na stoku narciarskim, rozpoczynają ewakuację. Ma być to sprawna, profesjonalna akcja i to się udało – powiedział Robert Kazimir z Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.
MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jerry - niezalogowany 2017-12-16 15:35:51

    Częściej wyciąg jest używany do szkolenia niż dla turystyki i rozrywki. No ale jak gospodarza nie ma to dupa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ATWA - niezalogowany 2017-12-16 18:17:30

    ?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Trud - niezalogowany 2017-12-17 01:57:09

    Nie widzę Chomy czyli ewakuacja nieudana.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama