W sobotni (18 stycznia br.) wieczór okazało się, że wstydliwa pucharowa porażka w Chorzowie nie była dziełem przypadku. Jarosławianki, które mogły miejsce na „pudle” mieć na wyciągnięcie ręki, po trzech dniach rozegrały kolejny fatalny pojedynek. Będąc zdecydowanym faworytem rywalizacji z Piotrcovią, przegrały z kretesem, w niczym nie przypominając zespołu, który niedawno pokonał u siebie wicemistrzynie Polski i – jako pierwszy w tym sezonie – który urwał punkt mistrzyniom Polski. Znowu „coś” się złego dzieje wewnątrz ekipy…
Drużyna z Piotrkowa Trybunalskiego do meczu w Jarosławiu wygrała dwa spotkania. Jedno z… Eurobud Grupa JKS-em u siebie, drugie – na inaugurację superligi (7 września 2019 r.) – w Kobierzycach. Po meczu w hali MOSiR przy ul. Sikorskiego mają na swoim koncie trzy wygrane. Ktoś powie, że jeden z outsiderów ma patent na beniaminka… Jarosławianki w tym spotkaniu nie były sobą, więc twierdzenie, że przegrały bo miały pecha i nie potrafią grać z Piotrcovią jest bzdurą.
Jarosławianki w tym spotkaniu przegrały same ze sobą. W żadnym elemencie gry w piłkę ręczną nie zaprezentowały choć połowy swoich umiejętności i możliwości. Nie walczyły. Nie miały zamiaru umierać za choć minimalną agresję w defensywie. Cztery karne minuty w całym pojedynku najlepiej o tym świadczą. Przyjezdne zanotowały rekordową, bo ponad 85-procentową skuteczność rzutów z gry! To niemożliwe. Chyba że…
Chyba, że jarosławianki nie miały ochoty tego spotkania wygrać. Chyba, że chciały komuś coś udowodnić, bo – jak wieść gminna niesie – źle dzieje się wewnątrz zespołu. Że ponoć są tarcia na linii zespół – sztab trenerski. Że po raz kolejny trener Vit Teleky nie potrafi znaleźć wspólnego języka z niektórymi zawodniczkami. Oczywiście mogą to być tylko plotki. Sianie niepotrzebnego zamętu… Tyle, że gdyby wszystko było w jak najlepszym porządku, Eurobud Grupa JKS Jarosław nie miała prawa w takim stylu przegrać z nieprezentującą niczego szczególnego Piotrcovią.
Prawdę powiedziawszy niewiele, a w zasadzie nic, dobrego o postawie jarosławianek w tym meczu powiedzieć nie można. Ustępowały podopiecznym Krzysztofa Przybylskiego w każdym elemencie szczypiorniackiego rzemiosła. Prowadziły tylko na początku 2:0. Potem jednak do głosu zaczęły dochodzić przyjezdne. W 17. min objęły prowadzenie 10:12 i nie oddały go do końca spotkania. W szeregach jarosławianek dominował chaos i bałagan. Gospodynie nie znajdowały żadnej recepty na rozegranie i rzuty bardzo krytykowanej za poprzednie występy Brazylijki Danielle Joii czy hasanie z lekkością i gracją na skrzydle Anny Wasilewskiej, która zagrała tam z… przymusu po czerwonej kartce dla Patrycji Ciury.
Eurobud Grupa JKS Jarosław – Piotrcovia Piotrków Trybunalski 26:32 (12:16)
Eurobud Grupa JKS: Szczurek, Musakova, Backiel – Bancilon Novais 2, Balsam 5, Donets 3, Luberecka 0, Turkalo 2, Pietras 8, Strózik 1, Żukowska 2, Bieńkowska 0, Amanda Szymborska 0, Aleksandra Szymborska 3, Kozimur 0.
Piotrcovia: Opelt, Kolasińska, Sarnecka – Charzyńska 5, Ciura 0, Dorsz 2, Gajewska 1, Joia 6, Klonowska 4, Oreszczuk 2, Sobecka 3.
Sędziowali: Andrzej Kierczak i Tomasz Wrona (obaj z Krakowa). Kary: Eurobud JKS – 4 min; Piotrcovia – 18 min. Czerwone kartki: Ciura (7. – faul) i Oreszczuk (56. – gradacja kar). Widzów: 700.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zachowanie sztabu szkoleniowego po meczu wobec kibiców karygodne
Zachowanie sztabu szkoleniowego po meczu wobec kibiców karygodne