Najpierw będą oczyszczać linię kolejową z Przemyśla do Malhowic, potem chcą przywrócić na niej ruch pociągów. Dlatego 21 października ruszają z I Bieszczadzką Siekierezadą Kolejową. Zapisy do 14 października.
– Uważamy, że drogi i kolej to krwiobieg państwa. Jeśli tego nie ocalimy teraz, za chwilę nie będzie już co ratować. Spotykamy się z opiniami, że kolej to niewykorzystany potencjał turystyczny Przemyśla – mówi Karol Gajdzik, przemyski koordynator akcji KochamKolej.pl.
Na celownik wzięli nieużytkowaną od ponad 20 lat linię kolejową nr 102 z Przemyśla do granicy państwa w Malhowicach. Pierwszy krok do jej ocalenia już zrobili. Wspólnie z pracownikami PKP PLK Zakładu Eksploatacji Przemyśl oraz Zakładu Usług Komunalnych w Przemyślu oczyścili odcinek około 600 metrów.
Do odkrzaczenia pozostało jeszcze[paywall] ok. 7 km. Aby to zrobić zwołują I Bieszczadzką Siekierezadę Kolejową. Odbędzie się ona w piątek i sobotę, 21 i 22 października. – Na pewno damy radę. Zgłosiło się 100 wolontariuszy – mówi K. Gajdzik.
Zapisy chętnych wciąż trwają. Wszystkie szczegóły można znaleźć na stronie: siekierezada.eu.
Co potem? – Nie chciałbym ferować wyroków. Są przepisy, których nie można przeskoczyć – mówi pan Karol. Być może na wiosnę na tej linii pojawią się drezyny rowerowe. K. Gajdzik jest bliższy jednak innemu rozwiązaniu. – Chodzi o pociąg, który w sobotę i w niedzielę jeździłby do granicy państwa i z powrotem. Sądzę, że taki krótki kurs wśród tutejszych wzgórz i pól, byłby największą atrakcją – mówi.
Za taką opcją przemawia jeszcze jeden argument. Celem, do którego zmierzają pasjonaci, jest odtworzenie połączenia kolejowego na linii 102 pomiędzy Przemyślem, Chyrowem a Zagórzem. Jest to oczywiście plan dalekosiężny, ale grupa z KochamKolej.pl wierzy w jego powodzenie.
– Żeby na opuszczone tory wróciło życie, muszą kursować pociągi. Niekoniecznie mają być to typowe składy czy szynobusy. Nie widzimy problemu, żeby do autobusu zamontować podłoże kolejowe i umożliwić mu poruszanie się po szynach. Podobne rozwiązania zastosowano w Czechach i na Słowacji i one tam jeżdżą – opisuje K. Gajdzik.
Grupa pasjonatów spod znaku KochamKolej.pl zyskała już poparcie m.in.: MON-u, Biura Bezpieczeństwa Narodowego, parlamentarzystów i służb z Polski i Ukrainy, przemyskich samorządowców i przedsiębiorców oraz zwykłych ludzi z całego kraju. Akcję wsparł m.in. prezydent Przemyśla Robert Choma oraz marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No spoko temat na wiele dni z maczetą w dłoni.
W taką pogodę organizować oczyszczanie szlaku garstką fraje... tfu... wolontariuszy?Proszę obejrzeć najpierw w jakim stanie jest most na Jaworze:https://www.youtube.com/watch?v=-m2sqC6CvWU Pada dobre pytanie jednego z pasażerów drezyny: "To ja mogę wysiąść?" Gruntowny remont! A nie amatorka!
Poza drezynami do Malhowic na nic innego jak narazie nie można liczyć. Po ukraińskiej stronie od granicy do Chyrowa już zdemontowano normalny tor. Po polskiej stronie od Zagórza do granicy w Krościenku tor jest w opłakanym stanie i również tam jeżdżą wyłącznie drezyny. Dopiero gdy tamte tereny (Chyrów i okolice) wrócą do macierzy ewentualnie przy jeszcze mniej realnym scenariuszu - Ukrainie w strefie Schenegen, ruch kolejowy na linii 102 będzie miał sens, a szkoda bo to mogłaby być najprostsza trasa kolejowa w Bieszczady tak jak była za nieboszczki CK Monarchii, II RP, a nawet za PRLu.
No spoko temat na wiele dni z maczetą w dłoni.
W taką pogodę organizować oczyszczanie szlaku garstką fraje... tfu... wolontariuszy?Proszę obejrzeć najpierw w jakim stanie jest most na Jaworze:https://www.youtube.com/watch?v=-m2sqC6CvWU Pada dobre pytanie jednego z pasażerów drezyny: "To ja mogę wysiąść?" Gruntowny remont! A nie amatorka!
Poza drezynami do Malhowic na nic innego jak narazie nie można liczyć. Po ukraińskiej stronie od granicy do Chyrowa już zdemontowano normalny tor. Po polskiej stronie od Zagórza do granicy w Krościenku tor jest w opłakanym stanie i również tam jeżdżą wyłącznie drezyny. Dopiero gdy tamte tereny (Chyrów i okolice) wrócą do macierzy ewentualnie przy jeszcze mniej realnym scenariuszu - Ukrainie w strefie Schenegen, ruch kolejowy na linii 102 będzie miał sens, a szkoda bo to mogłaby być najprostsza trasa kolejowa w Bieszczady tak jak była za nieboszczki CK Monarchii, II RP, a nawet za PRLu.