Zakład budżetowy? Jednostka budżetowa miasta? Spółka z o.o.? Od wielu miesięcy Przemyski Ośrodek Sportu i Rekreacji (i jego przestarzałe i wysłużone obiekty) jest przedmiotem sporów na linii władze miasta – część radnych. Sesji zwyczajnych i nadzwyczajnych w tym temacie było już kilka, ale wyjścia z impasu jak nie było, tak nie ma.
Prezydent miasta Wojciech Bakun z godną podkreślenia zaciętością, uporem, ale i nadzieją systematycznie proponuje włączenie do porządku obrad Rady Miejskiej w Przemyślu projektu uchwały, na mocy której Przemyski Ośrodek Sportu i Rekreacji przestanie być zakładem budżetowym i stanie się jednostką budżetową miasta.
Ostatni raz 5 listopada br. Znowu jednak nie udało się mu przeforsować pomysłu, bo sesja została zawieszona na 24 dni.
Od kilku lat POSiR funkcjonuje jako samorządowy zakład budżetowy. Jest jednostką organizacyjną miasta. W skład „majątku”, którym zarządza, wchodzą m.in.[paywall] stok narciarski, wodny plac zabaw, kryta pływalnia czy hala sportowa.
Zgodnie z zapisami prawa, samorządowy zakład budżetowy wykonuje zadania zlecone przez władze miasta czy gminy odpłatnie. Koszty swojej działalności zazwyczaj powinien pokrywać z dochodów własnych. Ale najczęściej nie pokrywa, więc istnieje możliwość, by samorząd lokalny wsparł go dotacjami, jednak nie wyższymi niż 50 procent wydatków.
Pozostałe pieniądze zakład musi zarobić sam. Przykład: plan finansowy na dany rok wynosi 8 mln zł. Zakład musi zarobić 4 mln zł, aby otrzymać dotację w takiej samej wysokości. Niestety, POSiR od dłuższego czasu nie jest w stanie tego zrobić.
Aby nie musiał, może się stać jednostką budżetową miasta. Co to oznacza?
Wówczas wszystkie swoje wydatki pokrywać będzie bezpośrednio z budżetu miasta, zaś wszystkie dochody odprowadzać na rachunek miasta. Przykład: roczny plan wydatków POSiR wynosi 8 mln zł. Jednostka w całości musi otrzymać taką kwotę z budżetu miasta. W ciągu roku może zarobić np. 1 mln zł. To wpłaca na rachunek miasta. Budżet miasta w tym wypadku jest „uboższy” o 7 mln zł, a nie o 4 mln zł, jak w wypadku zakładu budżetowego, ale POSiR ma pewność, że utrzyma się na powierzchni.
Problem w tym, że w przemyskiej kasie miejskiej brakuje pieniędzy na elementarne zadania, jak choćby utrzymanie czystości i porządku na terenie miasta. Jeśli POSiR stałby się jednostką budżetową miasta, pieniądze na niego musiałyby się znaleźć. Skąd? Na pewno nie spadłyby jak manna z nieba. Ktoś musiałby stracić, aby zyskać mógł ktoś.
Jest to główny powód braku zgody na taką zmianę części przemyskich radnych podczas wspomnianej sesji 5 listopada br., ale i kilku wcześniejszych. Niektórzy z nich twierdzą, że wówczas POSiR okazałby się studnią bez dna, a oni nie mieliby żadnego wpływu na łatwe czerpanie pieniędzy z miejskiej kasy przez szefostwo ośrodka.
– To kompletna bzdura! – zżyma się dyrektor POSiR-u Greta Ostrowska.
– POSiR nie będzie dodatkowym kosztem dla budżetu miasta, przychody bowiem będą wpływać bezpośrednio do kasy miejskiej, a to uprości finansowanie i zmieni się tylko forma, a nie rodzaj świadczonych usług. Uważam, że po tym będzie większa kontrola społeczna, a nasza jednostka będzie się skupiać na pracy dla całej społeczności Przemyśla! Niestety, określenie przychodów z obiektów sezonowych, takich jak: stok, kolejka, lodowisko, wodny plac zabaw czy tor saneczkowy to wróżenie z fusów. Wcześniejsze planowanie jest fikcją. A my chcemy realnie zarabiać i wreszcie uzyskać płynność i poprawiać stan obiektów. Wielokrotnie objaśnialiśmy radnym funkcjonowanie jednostki budżetowej i większość z nich to rozumie i nas wspiera. Dla niektórych jednak to sprawy nie do zrozumienia lub zwykły populizm. Zamiast nam pomagać, niektórzy robią wszystko, aby projekt uchwały nie został wprowadzony pod obrady. Procedowany był już siódmy raz. Nie rozumiem postawy pana przewodniczącego Kamińskiego. Zapraszam do pojeżdżenia na nartach czy łyżwach, do większego korzystania z naszych obiektów! Może wówczas zrozumie i zobaczy te problemy, a nie będzie się ciągle martwić krawężnikami w swoim okręgu wyborczym – dodała G. Ostrowska.
Podczas wspomnianej sesji radny Tomasz Kulawik, w imieniu klubu Nasz Przemyśl, zgłosił propozycję przekształcenia POSiR-u w jednoosobową spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.
– Obecnie pani dyrektor POSiR musi prężyć muskuły, aby połowę wydatków wypracować. W momencie, kiedy zrobimy z tego jednostkę budżetową, wracamy do lat minionych. Funkcjonowało wówczas powiedzenie: czy się stoi, czy się leży, kasa się należy. Przedstawi budżet na osiem milionów złotych i osiem milionów złotych dostanie. A zarabiać nie musi. Może się zdarzyć, że zarobi jakiś ochłap i wpłaci do miasta. Nikt z nas nie będzie mieć nad tym kontroli. Jeśli chcemy podjąć dyskusję nad powołaniem spółki prawa handlowego, karci się nas, mówiąc, że działamy na szkodę POSiR-u. Jestem przekonany, że tego typu zmiana pozwoliłaby na dużo większe możliwości działalności, nie tylko związanej ze sportem, ale przynoszącej pieniądze takiej spółce. POSiR już kiedyś bardzo dobrze działał w takiej formule. Do czasu, ale problem leżał gdzie indziej. Tą spółką nie zarządzali menedżerowie. Byli to ludzie związani ze sportem, ale jednak nie menedżerowie – wyjaśnił radny T. Kulawik.
– Nie jestem w stanie zrozumieć jednej kwestii. Jako mieszkańcy ponosimy ogromne koszty związane z utrzymaniem infrastruktury stoku narciarskiego, a smaczne kąski tam, czyli chociażby gastronomię, oddajemy w prywatne ręce. W mieście jest ogromny problem z bazą hotelową. W obiekcie na Mickiewicza jest hotel. Pytamy, dlaczego nie działa? Dlaczego nie zarabia? Dlaczego nie są organizowane imprezy w hali sportowej, studniówki, sylwestry? – pyta T. Kulawik.
T. Kulawik wspomniał o sposobie procedowania tego projektu uchwały. Ileś razy prezydent W. Bakun chce ją wprowadzić pod obrady, ale nie jest w stanie zebrać 12 głosów, aby to zrobić.
– Chciałbym zadać w imieniu mieszkańców trzy pytania. Pierwsze: czy prawdą jest, że Loża Szyderców na stoku narciarskim ma być obsługiwana przez rodzinę jednego z radnych? Drugie: czy prawdą jest, że dzięki temu, że inny z radnych ma na stoku narciarskim prowadzić prywatną szkółkę narciarską, uda się zyskać trzy głosy „za” w tej sprawie. Trzecie: czy prawdą jest, że radny, który nie zagłosuje za tą uchwałą, nie będzie miał przedłużonej umowy o pracę w jednej ze spółek miejskich? To tak ma wyglądać gospodarowanie w tym mieście? – podsumował pytaniem retorycznym radny T. Kulawik.
Po przedstawieniu tej propozycji radny Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Berestecki stwierdził, że jego klub chciałby się zapoznać ze szczegółami możliwości przekształcenia POSiR-u w spółkę. Przewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu Maciej Kamiński (PiS) zarządził bardzo długą przerwę w sesji, bo aż do 29 listopada br.
Przewodnicząca Klubu Radnych Koalicji Obywatelskiej Grażyna Stojak:
– W naszym klubie zdania na temat przekształcenia POSiR-u w jednostkę budżetową były różne. Byli tacy, którzy chcieli przychylić się do projektu uchwały, byli i tacy, którzy uważali, że obecna formuła zakładu budżetowego pozwala motywować dyrekcję ośrodka do intensywnego działania i wypracowywania 50 procent własnych dochodów. Uważali, że zmiana zburzy motywację i zniszczy zdrowe zasady. Chcę podkreślić, że ja od początku byłam zdania, że lepiej dokładać pieniądze w trakcie roku, reagując na różne sytuacje losowe, jak choćby pandemia, brak pogody, zima bez śniegu i mrozu, niż wyłożyć od razu całą kwotę. Podczas rozmów przekonywano nas, że stabilizacja POSiR-u byłaby lepsza i dlatego jednostka budżetowa jest właściwym rozwiązaniem. Ostatecznie nasz klub postanowił poprzeć przekształcenie, tym samym dając szansę na realizacje zamierzeń prezydenckich. Z zaskoczeniem przyjęliśmy trzecią możliwość – przekształcenie w spółkę. To znów zachwiało naszą pewność. Uważam, że dla dobra sprawy trzeba taką propozycję przemyśleć i przedyskutować w komisjach. Bo po to komisje gospodarki miejskiej, budżetu i sportu są.
Przewodniczący Klubu Radnych Regii Civitas Robert Bal:
– Dlaczego jednostka? Przede wszystkim dla stabilności finansowej POSiR-u. Stabilizacji w działaniach, które w perspektywie czasu pozwolą dyrektorowi i pracownikom podnieść standardy i poziom świadczonych usług. Sami pracownicy będą mogli poczuć stabilizację, a jeżeli zostaną wypracowane większe przychody niż zakładane, wówczas będzie można je przeznaczyć choćby na modernizację istniejącej, mocno przestarzałej infrastruktury lub stworzenie czegoś nowego. Dlaczego nie spółka? Nie mamy w Przemyślu zasobnego społeczeństwa, które mogłoby utrzymać taką spółkę. POSiR w swoich zasobach nie posiada na tyle dobrej bazy infrastrukturalnej, aby mógł przynosić dochody na wystarczającym poziomie. Spółka z założenia ma zarabiać, a tak naprawdę nie ma za bardzo na czym. Na seniorach? Na szkołach? Na stowarzyszeniach? Na klubach sportowych? No raczej nie. Owszem, czasy na spółkę w Przemyślu były i się skończyły. Likwidacją i powołaniem zakładu budżetowego. Dlatego jeśli ktoś chce obecnie wracać do tego modelu, to jest raczej oderwany od przemyskiej rzeczywistości.

fot.ze zbiorów własnych
– Jako mieszkańcy ponosimy ogromne koszty związane z utrzymaniem infrastruktury stoku narciarskiego, a smaczne kąski tam, czyli chociażby gastronomię, oddajemy w prywatne ręce. W mieście jest ogromny problem z bazą hotelową. W obiekcie na Mickiewicza jest hotel. Pytamy, dlaczego nie działa? Dlaczego nie zarabia? Dlaczego nie są organizowane imprezy w hali sportowej, studniówki, sylwestry? – analizuje radny Tomasz Kulawik (Nasz Przemyśl).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze