Gdy zostanie wreszcie ukończona, będzie najwyższym kościołem na świecie, wysokim na172 metry (obecnie najwyższe wieże świątyni mają „jedynie” 112 metrów) i zaszczytny tytuł odbierze ewangelickiej katedrze w niemieckim Ulm. Kiedy to się stanie? Prawdopodobnie w 2026 roku. Prawdopodobnie, bo budowa Temple Expiatori de la Sagrada Familia, czyli Świątyni Pokutnej Świętej Rodziny w stolicy Katalonii Barcelonie, trwa już ponad 130 lat!
Barcelona to miasto wyjątkowe. Duma Katalonii, jest mieszanką różnych stylów architektonicznych, ale nie może być inaczej, skoro od wieków przechodziła z rąk do rąk. Założyli ją Fenicjanie, potem podbijali: Kartagińczycy, Rzymianie, Wandalowie, Wizygoci czy Maurowie. Jej architektura zachwyca, ogromny wpływ miał na nią genialny kataloński architekt secesyjny i inżynier Antoni Gaudi. Jadąc ulicami tego miasta, na każdym kroku można spotkać kamienicę czy obiekt, do którego swoje „trzy grosze” dołożył ten Sługa Boży Kościoła katolickiego (od 1992 r. trwa jego proces beatyfikacyjny)[paywall].
Nie ma turysty, który chcąc podziwiać piękno Barcelony, nie skieruje swoich kroków na ulicę Mallorca 401. Tam znajduje się jedno z najwspanialszych dzieł Gaudiego, czyli Sagrada Familia – Świątynia Pokutna Świętej Rodziny. Secesyjna perełka, monumentalna budowla, obok której nie można przejść obojętnie. Rocznie odwiedza ją ponad 3 miliony ludzi!
Co ciekawe, budowy kościoła wcale nie zaczął Gaudi, ale ktoś, kto miał wizję świątyni neogotyckiej, czyli architekt Francisco de Paula del Villar y Lozano. Był 1882 rok. Francisco popadł jednak w konflikt ze stowarzyszeniem (Związek Wielbicieli Świętego Józefa) finansującym budowę i w 1883 r. zlecenie postawienia świątyni otrzymał właśnie Gaudi. Przejął projekt i zupełnie zmienił jego kierunek. Sami Katalończycy mówią, że jego wizja była nie tyle porywająca, co szalona.
Gaudi nigdy nie stworzył dokładnych planów budowy. Wolał, aby postępowała w bardziej naturalny sposób, na podstawie tworzonych przez niego szkiców, które wciąż ewoluowały. Dlatego zamieszkał na... placu budowy, aby na miejscu wcielać w życie kolejne pomysły, inspirować się i rozwiązywać problemy. Spędził tam 40 lat! Ostatnie 16 lat swojego życia poświęcił tylko temu projektowi. Zdecydował, że wysokość świątyni nie może przekraczać 984 metrów nad poziomem morza. Dlaczego? Bo uważał, że nad miastem ma górować naturalnie stworzony przez Boga wytwór, czyli góra Montjuic, która znajduje się właśnie 984 m n.p.m.
Symbolem kościoła są strzeliste wieże. Pierwotny model przewidywał jedną główną wieżę, symbolizującą Jezusa Chrystusa jako głowę Kościoła. Na jej szczycie miał stanąć krzyż. Dwanaście mniejszych wież, po cztery na każdej z trzech głównych fasad, miało symbolizować dwunastu apostołów. Plany jednak się zmieniły i ostatecznie na ukończonym kościele będzie się znajdować aż 18 wież: po jednej dla każdego apostoła, cztery dla ewangelistów, jedna dla Matki Boskiej, i najwyższa – w imię Jezusa.
Każdą z fasad Gaudi poświęcił jednemu aspektowi działalności Chrystusa. W realistycznych oraz symbolicznych obrazach Jezus pojawia się jako: „człowiek na ziemi” – fasada wschodnia Narodzenia, „zbawiciel ludzkości” – fasada zachodnia Pasji, „sędzia skazujący na życie lub śmierć w dniu sądu ostatecznego” – fasada południowa Chwały (Glorii). Na każdej fasadzie są przepiękne portale. Centralny portal fasady Narodzenia – Portal Miłości (największy) przedstawia narodziny Chrystusa oraz symbol miłości, czyli pelikana. Po lewej Portal Nadziei ukazujący dwa straszne wydarzenia z dzieciństwa Jezusa: rzeź niewiniątek dokonaną przez Heroda oraz ucieczkę do Egiptu.
fot.Friederich Boehring
Wizualizacja Sagrady Familii po zakończeniu prac w 2026 roku.
Aby wejść do wnętrza świątyni, trzeba czekać w gigantycznych kolejkach. Kiedy są mniejsze, czas oczekiwania wynosi około półtorej godziny. Na niektórych wnętrze nie robi aż tak piorunującego wrażenia jak budowla oglądana z zewnątrz. Gaudi wszystko perfekcyjnie jednak zaplanował. We wnętrzu odbywa się fantastyczna gra światła.
Światło w budowlach Gaudiego odgrywa ogromną rolę. W świątyni przy Mallorca 401 nabiera znaczenia symbolu. Promienie słońca wpadające przez wąskie okna „tańczą” na posadzce czy ścianach. W sposób, jakiego wiele osób nigdy nie widziało. Można patrzeć na to godzinami. Wraz ze zmieniającym się kątem padania światła, zmienia się atmosfera i klimat świątyni. Najlepiej się tam wybrać po południu. W ciągu dwóch godzin można „zaliczyć” kilka zmieniających się obrazów.
W całej budowli nie ma linii prostej ani kątów. Architekt inspirował się naturą i tym, jakie tworzy zakręty i zawijasy. Kolumny podtrzymujące wnętrze kościoła przypominają drzewa. Na dole jest prosty pień, a im wyżej, tym więcej rozgałęzień.
Kiedy budowa zostanie ukończona, świątynia zostanie oświetlona także z zewnątrz. Planowana najwyższa wieża symbolizująca Chrystusa będzie nocą oświetlana reflektorami z dwunastu „wież apostolskich”. Jednocześnie krzyż wieńczący wieżę rzucać będzie silny snop światła na miasto, ludzkość, a tym samym ma wyjaśniać słowa Jezusa: „Ja jestem światłością”. Póki co fasady Gaudiego wykorzystywane są na potrzeby wspaniałego laserowego show w trakcie corocznych obchodów „La Merce”.
7 listopada 2010 r., po tym, jak zakończono budowę dachu, w obecności ok. 62 tys. osób, papież Benedykt XVI konsekrował świątynię, wynosząc ją do godności bazyliki mniejszej. Teraz regularnie odbywają tam się msze święte w języku hiszpańskim i katalońskim. Bazylika uznana jest za dziedzictwo UNESCO.
Antoni Gaudi zginął na torach, potrącony przez tramwaj w 1926 r. Został pochowany w krypcie wewnątrz Sagrady Familii. Czuwa nad wszystkim. Kiedy zmarł, ukończona była tylko jedna wieża fasady Narodzenia. Prace wciąż trwają. Są finansowane ze składek publicznych. Mają się zakończyć w 2026 roku. W setną rocznicę tragicznej śmierci genialnego architekta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Rzeczywiście przepiękny obiekt