Prawie 80 osób przyszło na spotkanie w sprawie budowy podziemnego przejścia kolejowego w rejonie przystanku Żurawica Osobowa. Udało się wypracować porozumienie, a dalsze działania zależą od decyzji PKP. Być może uda się rozwiązać wreszcie problem „dzikiego” przejścia przez tory.
O problemie mieszkańców Żurawicy oraz Bolestraszyc napisaliśmy jako pierwsi we wrześniu 2016 r. Żeby dostać się na peron, przystanek autobusowy, do sklepu, szkoły albo kościoła przechodzą przez tory na wysokości stacji kolejowej. Przechodzą nielegalnie i[paywall] często dostają mandaty od funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei. Jest to jednak przejście najkrótsze. To legalne z rogatkami wymaga nadłożenia sporej drogi (ok. 1,5 km) i robienia przysłowiowego kółka.
W sprawę zaangażował się wójt Krzysztof Składowski. Z jego inicjatywy odbyło się spotkanie mieszkańców z przedstawicielami Biura Projektów i Realizacji Budownictwa Kolejowego „Transkol”, które ma przygotować projekt budowy przejścia podziemnego. Przyszło prawie 80 osób.
Zaprezentowano mieszkańcom 3 warianty budowy przejścia podziemnego. Zasadnicze różnice polegały na lokalizacji wspomnianego przejścia. Wszyscy opowiedzieli się za koncepcją numer 1, zgodnie z którym tunel powstanie stosunkowo blisko peronu i dróg do niego prowadzących. Jest to legalizacja obecnego „dzikiego” przejścia przez torowisko, z tym że zlokalizowane pod powierzchnią ziemi.
Kolejnym rozwiązaniem, nad którym dyskutowano, był sposób zejścia do podziemi. Brano pod uwagę windę, schody oraz pochylnię. Zarówno winda, jak i pochylnia byłyby tak zaprojektowane, aby można było pokonać je na piechotę oraz rowerem. – Na pewno nie jest możliwe wybudowanie pochylni oraz windy. Trzeba wybrać jedno z tych rozwiązań – zaznaczyła Grażyna Rzeźnik, zastępca dyrektora „Transkolu”.
Uczestnicy spotkania wskazywali, że jeśli miałaby powstać winda, to musi być samoobsługowa, aby nie było potrzeby za każdym razem wzywać kogoś do pomocy. Zauważyli też, że jest ona droższa w utrzymaniu, wymaga konserwacji oraz istnieje ryzyko awarii lub zniszczenia. W końcu opowiedziano się za pochylnią i schodami. Pojawiły się jednak obawy o to, czy w zimie nie będą one zbyt śliskie. Wójt Krzysztof Składowski uspokajał, że zgodnie z obowiązującymi standardami stosuje się materiał antypoślizgowy oraz buduje poręcze.
Wnioski ze spotkania zostaną przedstawione PKP i gdy kolej się do nich ustosunkuje, zorganizowane zostanie następne spotkanie z mieszkańcami (prawdopodobnie po wakacjach). Na ważny argument zwrócił uwagę dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 1 w Żurawicy Jan Semków. – Z tego „dzikiego” przejścia przez tory korzystają nie tylko dorośli, ale dzieci, nie ukrywajmy. Naprawdę opatrzność nad nami czuwa, że przez tyle lat nic się nie stało. Dlatego ta inicjatywa jest cenna i prosimy, żeby doszła jak najszybciej do skutku – powiedział.
Daje na to nadzieję G. Rzeźnik. – Obecnie raczej nie robi się projektów na półkę – powiedziała, dając do zrozumienia, że skoro PKP zleciło wykonanie dokumentacji, to rzeczywiście ma zamiar realizować to zadanie. Najbardziej realny wydaje się przyszły rok.

fot.Paweł Bugira
Spotkanie odbyło się w parafialnym Domu św. Józefa. Od prawej: przewodniczący rady gminy Żurawica Józef Pukajło, wójt Krzysztof Składowski oraz przedstawiciele biura „Transkol”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze