Reklama

Cesarz mieszkał na Lipowicy pod Przemyślem

19/11/2017 19:39

Cesarz Franciszek Józef I – jeden z największych władców ówczesnego świata – 8 razy bywał w Galicji i tyle razy również w Przemyślu – na krótko lub dłużej. Wtedy rozmawiał z władzami miasta, uczestniczył w mszy św. w bazylice katedralnej, przyjmował delegacje, dokonywał inspekcji na for-tach podmiejskich. Historii miasta nieznany jest fakt, że imperator 4 dni mieszkał na Lipowicy i spał na żelaznym łóżku.

Piękno Lipowicy

19 lipca 1896 r. ukazała się informacja w Kuryerze Przemyskim, że na Lipowicy cesarz ze swoją świtą, wojskowymi ustanowi główną kwaterę na czas manewrów fortecznych na rozległych terenach. Wybrano to miejsce ze względu na balsamiczne powietrze, wygodny dostęp różnymi drogami fortecznymi, gdzie za barakami wojskowymi rozciągał się piękny i gęsty las modrzewiowy pełen woni, chłodu i cienia. Ku północy zaś roztaczał się bajeczny widok na Kozią Górę. Z Lipowicy rozprzestrzeniał się widok na dolinę Sanu, gaje w Prałkowcach, ciemne bory pod Krasiczynem i amfiteatralnie piętrzące się miasto.

Reklama

Powitanie na peronie

Monarcha przybył do Przemyśla[paywall] 11 września (piątek) 1896 r. o czwartej po południu. Z chwilą wjazdu pociągu dworskiego do miasta uderzono we wszystkie dzwony. Na peronie czekali liczni dostojnicy, w tym m.in. książę Eustachy Sanguszko – namiestnik Galicji, Kazimierz Badeni – poseł i premier Austrii, książę Adam Stanisław Sapieha z Krasiczyna z wicemarszałkiem Władysławem Czaykowskim, rada miejska na czele z burmistrzem Aleksandrem Dworskim, delegaci gminy izraelickiej, szlachta i włościanie. Cesarz opuścił wagon i począł rozmawiać z niektórymi osobami.

Reklama

Tłumy i brama triumfalna

Po 20 minutach imperator z asystą ruszył dworskimi powozami przez plac Na Bramie, ulicą Kazimierzowską, Rynkiem, Kościuszki i przez most na 3 Maja w kierunku Lipowicy. Wzdłuż drogi stały tysięczne tłumy, drużyny TG „Sokół”, witając radośnie niecodziennego gościa. Na miejscu powitali go u bramy triumfalnej książęta – Adam i Władysław Sapiehowie z licznym okolicznym włościaństwem.

Żelazne łóżko i drewniany wychodek

Na czas manewrów znikała dworska surowa etykieta. Wtedy dzielił cesarz swój dzienny czas na kwaterze z całym sztabem, a nadto – jako żołnierz – przez 4 noce spał na żelaznym łóżku w prowizorycznym baraku bez udogodnień. Korzystał też z osobistego wychodka drewnianego. Wokół lokum monarchy zamieszkali w barakach i namiotach generałowie sztabowi i żandarmeria. Dysponowano tam pocztą polową wraz z telegrafem, oddziałem bicyklistów i sanitariuszy oraz strażakami. Zagraniczni oficerowie, attaché ambasad i poselstw z Wiednia i korespondenci prasowi mieli śledzić manewry. 

Reklama

Nocne ćwiczenia

Śniadanie

Jadalnię umieszczono pod olbrzymim namiotem w ogrodzie na ponad 200 osób. Nie było wyznaczonej godziny na śniadanie (cesarz spożywał je u siebie), dlatego każdy uczestnik nocnych manewrów przychodził w dowolnej porze do namiotu. Tam ugrzeczniona służba podawała kawę, herbatę, kakao, mięsiwo, kiełbasy itp. Na wychodne każdemu do torby wkładano dodatkowo jedzenie i do manierki wlewano wino, by na ćwiczeniach nie opuszczał ich wigor. Potem tworzyła się pustka pod namiotem aż do trzeciej godziny w sobotnie popołudnie, kiedy powracali już wszyscy z pól ćwiczebnych. 

Reklama

Obiad

W cieniu drzew przed namiotem gromadzili się z wolna generałowie, oficerowie, arcyksiążęta, ministrowie, dygnitarze. Zsiadali z koni, oczekując na przybycie władcy. Gdy się pojawił, dopiero wtedy 30 – 40 osób przy nim siadało. Oprócz zupy na cesarskim stole pojawiała się – według życzeń – pieczona sztuka mięsa, kurczaki, wędliny, knedle, gulasz itp. Franciszek po posiłku wypalał cygaro, popijając piwem pilzneńskim i winem ze srebrnych pucharów. Towarzyszące my osoby czyniły to samo. Po obiedzie Najjaśniejszy Pan wstawał pierwszy – za nim pozostali. Potem przychodzili do namiotu inni z terenu. Zziajani, spoceni, zakurzeni siadali za stołem, gdzie popadło. Oprócz wojskowych stołowali się tam również cywilni urzędnicy, reprezentacje miejscowych władz, dyplomaci, sprawozdawcy prasowi z Wiednia i Pesztu (Węgry). Istniał też stół dla podrzędniejszych funkcjonariuszy.

Reklama

Kolacja

Kolację jadano wieczorem przed ósmą. Cesarz z dobranym towarzystwem zasiadał wygodnie przy świetle zwisających lamp i potężnych srebrnych kandelabrach ozdabiających zastawę stołu. Z powodu chłodnego wrześniowego powietrza wielu było w czapkach i płaszczach. Danie za daniem roznosiła sprawna służba. Imperator miał dobry apetyt, szybko jadał i przy tym dużo rozmawiał. Potem pito piwo z pucharów. Kiedy zaś Franciszek zapalał cygaro, wtedy to samo robili inni. Wówczas namiot wypełniały obłoki dymu. Był to sygnał do krótkiej dyskusji towarzyskiej. Następnie zebrani udali się swoich pomieszczeń lub na wieczorną przechadzkę.

Reklama

Niedzielne celebracje

13 września (niedziela) cesarz po rannej mszy św. w bazylice katedralnej złożył pierwszą wizytę komendantowi Korpusu X gen. Antoniemu Galgotry’emu w jego mieszkaniu. Potem udał się do starostwa przy ul. Kościuszki 2, gdzie o godzinie dziesiątej rano rozpoczęła się oficjalna ceremonia przyjęć w kolejności: przedstawiciele szlachty, duchowieństwo, reprezentacja powiatowa, konsul niemiecki, urzędnicy starostwa i policji, reprezentanci sądownictwa, prokuratorii państwa, władza skarbowa, delegacja poczty, profesorowie gimnazjum, delegaci ze Lwowa, rada miasta Przemyśla z burmistrzem A. Dworskim, przedstawiciele gmin, rada adwokacka i notariusze.

Reklama

Pokonywał 80 km dziennie

W poniedziałek (14 września) przemyski X Korpus Armii Austro-Węgier i lwowski XI kontynuowały manewry. Cesarz wstał o 4 rano, zjadł śniadanie i usiadł do pracy przy stole, załatwiając sprawy państwowe. Między godziną 6 a 7 rano skierował swój otwarty powóz na teren ćwiczeń. Następnie wsiadł na rumaka i galopował niemal bez przerwy przez 6 – 7 godzin, obserwując „walki” w terenie. Po drodze zmieniał kilka wierzchowców. Pokonywał wtedy około 80 kilometrów przez góry, doliny, wertepy, rowy. Przy tej okazji widział galicyjską nędzę w okolicznych wioskach. Po każdych zajęciach cesarz wyrażał dowódcom słowa uznania za dobre wyszkolenie.

Reklama

Odjazd

We wtorek (15 czerwca) wojsko z rana poszło na zajęcia. Cesarz zaś o wpółdo piątej po południu opuścił Lipowicę, kierując się na dworzec kolejowy w towarzystwie namiestnika Galicji, by ruszyć własnym pociągiem do Krakowa. W czasie jego czterodniowego pobytu na ziemi przemyskiej wpłynęło – jak obliczono – 7600 różnych próśb od poddanych. W czterech kufrach zawieziono je do Wiednia, gdzie miały być rozdzielone różnym ministerstwom. Zapewne wyrzucono je do śmietnika.

Ofiary manewrów

Podczas manewrów były ofiary. Pod Orzechowcami włościanina wraz z koniem zmiażdżyło działo; drugi chłop z kolei stracił życie pod wozem. Kilku puszkarzy doznało ciężkiego uszkodzenia słuchu, a jeden ułan odniósł kontuzję od pocisku armatniego. Cesarz wdowom kazał zapłacić po 200 złr, a z własnej szkatuły przekazał ubogim pieniądze, tj. Towarzystwu św. Wincentego a Paulo – 800 złr, Ochronce dla Dzieci – 200 złr, klasztorowi Benedyktynek – 200 złr, bursie polskiej i ruskiej – po 50 złr, ubogim z gminy Ujkowice – 200 złr, Batyczom – 150 złr, Łętowani – 100 złr.

Reklama

Poddani go kochali

Sympatię poddanych cesarz zyskał m.in. przez tragedie rodzinne w czasie jego panowania. Nie ułożyło się mu małżeństwo z Elżbietą, syn – następca tronu – zastrzelił swą kochankę i siebie, tragicznie zginął brat cesarza Maksymilian, a w bratanek, następca tronu Franciszek Ferdynand, zginął z rąk zamachowca 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie. Doprowadziło to do wybuchu I wojny światowej i końca monarchii Austro-Węgier.

Źródło: Kuryer Przemyski 1896, nr 58, 74,75; Echo Przemyskie 1899, nr 73, 74, 75; Wikipedia.


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2017-11-19 22:20:14

    A cóż to za jakieś gloryfikowanie jednego z zaborców?!Brakuje tylko aby mu pomniki stawiać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    77 - niezalogowany 2017-11-20 07:53:54

    Franciszek Józef mówił, że nie ma podbitych narodów, lecz wszyscy są jego poddanymi na równi. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2017-11-20 13:10:02

    Patrząc na historię Przemyśla to mieszkańcom naszego miasta żyło się właśnie za Cesarza.Przemyśl wówczas był bardzo bogatym miastempod każdym względem.Materialnie prrawie każdą rodzinę stac było na pomoc domową  a nawet liczniejszy personel pomocniczy.Nie byłożadnego bezrobocia a pracy było aż ponadto,tak że pracowało masę ludzi przyjeznychi nie tylko Polaków czy Ukraińców  ale także Niemców,Austryjaków,Czechów,Węgrówi trzeba przyznac że przyjezni stanowili elitę tak humanistyczna jak też techniczna.W tym okresie powstało też wiele okazałych budowli ,które do dzisiaj uchodzą za najpiękniejsze.Powstała też cała dzielnic oficerska czyli  Winna Góra.Wszystko co powstało ceglane poza murami to były budowle wzniesione przez Cesarza.Do dzisiaj najpiękniejsze mieszkania w mieści to po byłych urzędnikach Cesarza.Pogorszyła się natomiast sytuacja kościołów.Nie tylko masę ich zlikwidowano w tym prawie wszystkie zakony to jeszcze wszystkie cmentarze z miasta zostały wyprowadzone na Słowackiego.Miasto zyskało nie tylko kanalizację ale także wodę w licznych punktach miasta.Słowem dobrobyt mieszkańców za Cesarza był znacznie większy niż obecnie i praktycznie bez żadnej patologii,która obecnie tak niszczy nasze miasto.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama