Reklama

Ciąć czy nie ciąć? Ekolodzy kontra leśnicy

15/11/2015 17:33

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze wraz z WWF Polska chce chronić kilkusetletnie drzewa przed wycinką. W perspektywie mają utworzenie Turnickiego Parku Narodowego, który obejmowałby część terenu gmin Bircza i Fredropol. Plany te nie podobają się władzom tych samorządów.

Zdaniem ekologów Lasy Państwowe w nieodpowiedni sposób chronią cenną przyrodę. – Na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego szacujemy liczbę drzew pomnikowych na maksymalnie pięć tysięcy – wyjaśnia Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. Na razie działacze fundacji wytypowali 2 tysiące drzew, co do których złożyli wnioski o objęcie ich ochroną w formie pomników przyrody. Trafiły one do rad trzech gmin: Bircza, Fredropol i Ustrzyki Dolne.

– W ten sposób chcemy ocalić te najcenniejsze fragmenty Puszczy Karpackiej. Tych drzew nie zasadził człowiek. Są to drzewa ponadprzeciętnej wielkości, często kilkusetletnie, o obwodzie pnia do 5,5 metra – mówi R. Michalski. Dodaje, że sprawa jest pilna, bo na niektórych drzewach pojawiły się już kropki, zapowiadające ich wycinkę. – Z samego projektowanego Turnickiego Parku Narodowego wyjeżdża dziennie średnio sześć 40-tonowych ciężarówek z wyciętymi drzewami. Tymczasem na terenie projektowanego parku zaledwie 34 drzewa mają status pomnika przyrody – wskazuje R. Michalski.

Reklama

Pięć tysięcy to dużo

Rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Marszałek zapewnia, że ochrona przyrody na terenie Nadleśnictwa Bircza, które obejmuje gminy Bircza i Fredropol, jest prowadzona dobrze. – Obecnie w Nadleśnictwie Bircza jest 59 pomników przyrody, w tym 39 pojedynczych drzew i 20 grup drzew. Wszystkie zainicjowali leśnicy. W planach nadleśnictwa jest objęcie ochroną kolejnych 34 drzew – mówi. Dodaje, że na terenie tego nadleśnictwa istnieje 8 rezerwatów przyrody o łącznej powierzchni 1550 hektarów, w których w ogóle nie prowadzi się pozyskania drewna ani zabiegów hodowlanych.

Na podstawie jego słów można wywnioskować, że kontakty leśników z fundacją trudno nazwać współpracą. E. Marszałek twierdzi, że do tej pory nikt nie wie, o jakim obszarze mówi się „projektowany TPN”, gdyż w Ministerstwie Środowiska nie ma żadnego formalnego wniosku ani projektu w tej sprawie. Poza tym, składając wnioski do rad gmin o ustanowienie pomników przyrody, fundacja nie przesłała kopii do nadleśnictwa. – Wciąż nie wiemy, o które drzewa chodzi – mówi E. Marszałek.

Reklama

Jak zaznacza, jeśli na terenie nadleśnictwa faktycznie jest 5 tysięcy okazałych drzew, dowodzi to ich powszechności, a nie unikalności. – Obwód nie ma tu znaczenia, gdyż nie istnieje rozporządzenie regulujące te kwestie. Oczywiście decyzje w tej sprawie należą do rad gmin i jeśli władze samorządowe uznają te drzewa za pomniki, przyjmiemy to jako obowiązujące prawo ze wszystkimi tego konsekwencjami – zapowiada przedstawiciel Lasów Państwowych.

 Ochrona jest wystarczająca

Jakie decyzje podejmą rady gmin we Fredropolu i Birczy? Nie wiadomo, ale entuzjastów większej ochrony przyrody tam nie ma. Na pewno nie należy spodziewać się stosownych uchwał w najbliższym czasie. Przewodniczący Rady Gminy Bircza Wojciech Bobowski wysłał prośbę o opinię w tej sprawie do miejscowego nadleśnictwa. W odpowiedzi sugeruje ono, aby dokonać szczegółowego przeglądu wszystkich drzew wskazanych do ustanowienia jako pomniki przyrody. Zdaniem leśników powinien on się odbyć w okresie pełnej wegetacji, czyli na wiosnę. W weryfikacji mieliby wziąć udział przedstawiciele nadleśnictwa, fundacji oraz gminy. – Prawo wymaga od nas również opinii Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Sprawa jest w toku i nic się nie da przyspieszyć – twierdzi W. Bobowski.

Reklama

Podobne stanowisko przedstawia wójt gminy Fredropol Mariusz Śnieżek. – Jako gmina robimy to, co nam prawo nakazuje – mówi. W jego ocenie obecna ochrona przyrody jest wystarczająca i na tyle restrykcyjna, że nie pozwala gminie na wiele inwestycji. – Połowa terenu naszej gminy leży w obszarze Natura 2000, gdzie, żeby cokolwiek zrobić, musimy ponosić ogromne koszty i prosić o pozwolenia. W Makowej jest dzielnica, którą sukcesywnie zalewa Wiar, ale nic nie możemy zrobić, bo nie mamy zgody – opisuje M. Śnieżek.

 Turystyka zamiast przemysłu drzewnego?

Przewodniczący birczańskiej rady podkreśla, że utworzenie parku narodowego doprowadzi do większego bezrobocia w gminie. Spora część mieszkańców utrzymuje się bowiem z prac leśnych i z przetwórstwa drzewnego. – Nie jest możliwe, żebyśmy turystyką nadrobili te straty. Żebyśmy na tym zarobili, musiałby przyjechać bogaty turysta. A bogaty turysta pobędzie tu najwyżej dwa dni – mówi.

Reklama

Zdaniem R. Michalskiego, gdyby powstał park narodowy, byłaby to marka turystyczna, istotna w skali Polski i Europy. – Na pewno ściągnęłaby turystów, którzy chcieliby spędzić tutaj czas i wydać pieniądze – nie ma wątpliwości R. Michalski. Przekonuje, że w innych parkach narodowych turystów nie brakuje. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    asdf - niezalogowany 2015-11-15 21:04:24

    "kilkuset letnie drzewa". O czym ty piszesz? Powiedzmy stanowcze NIE ekooszołomom, Kilkanaście nawiedzonych oszołomów chce likwidacji setek miejsc pracy bo w lesie rosną grube buki. Paranoja!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    eNt - niezalogowany 2015-11-15 22:06:36

    YOUTUBE.COM - AUTYZM - PRZEPOWIEDNIA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    eNt - niezalogowany 2015-11-15 22:11:39

    YOUTUBE.COM - DEZERTER - OSTATNIA CHWILA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama