Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze wraz z WWF Polska chce chronić kilkusetletnie drzewa przed wycinką. W perspektywie mają utworzenie Turnickiego Parku Narodowego, który obejmowałby część terenu gmin Bircza i Fredropol. Plany te nie podobają się władzom tych samorządów.
Zdaniem ekologów Lasy Państwowe w nieodpowiedni sposób chronią cenną przyrodę. – Na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego szacujemy liczbę drzew pomnikowych na maksymalnie pięć tysięcy – wyjaśnia Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. Na razie działacze fundacji wytypowali 2 tysiące drzew, co do których złożyli wnioski o objęcie ich ochroną w formie pomników przyrody. Trafiły one do rad trzech gmin: Bircza, Fredropol i Ustrzyki Dolne.
– W ten sposób chcemy ocalić te najcenniejsze fragmenty Puszczy Karpackiej. Tych drzew nie zasadził człowiek. Są to drzewa ponadprzeciętnej wielkości, często kilkusetletnie, o obwodzie pnia do 5,5 metra – mówi R. Michalski. Dodaje, że sprawa jest pilna, bo na niektórych drzewach pojawiły się już kropki, zapowiadające ich wycinkę. – Z samego projektowanego Turnickiego Parku Narodowego wyjeżdża dziennie średnio sześć 40-tonowych ciężarówek z wyciętymi drzewami. Tymczasem na terenie projektowanego parku zaledwie 34 drzewa mają status pomnika przyrody – wskazuje R. Michalski.
Rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Marszałek zapewnia, że ochrona przyrody na terenie Nadleśnictwa Bircza, które obejmuje gminy Bircza i Fredropol, jest prowadzona dobrze. – Obecnie w Nadleśnictwie Bircza jest 59 pomników przyrody, w tym 39 pojedynczych drzew i 20 grup drzew. Wszystkie zainicjowali leśnicy. W planach nadleśnictwa jest objęcie ochroną kolejnych 34 drzew – mówi. Dodaje, że na terenie tego nadleśnictwa istnieje 8 rezerwatów przyrody o łącznej powierzchni 1550 hektarów, w których w ogóle nie prowadzi się pozyskania drewna ani zabiegów hodowlanych.
Na podstawie jego słów można wywnioskować, że kontakty leśników z fundacją trudno nazwać współpracą. E. Marszałek twierdzi, że do tej pory nikt nie wie, o jakim obszarze mówi się „projektowany TPN”, gdyż w Ministerstwie Środowiska nie ma żadnego formalnego wniosku ani projektu w tej sprawie. Poza tym, składając wnioski do rad gmin o ustanowienie pomników przyrody, fundacja nie przesłała kopii do nadleśnictwa. – Wciąż nie wiemy, o które drzewa chodzi – mówi E. Marszałek.
Jak zaznacza, jeśli na terenie nadleśnictwa faktycznie jest 5 tysięcy okazałych drzew, dowodzi to ich powszechności, a nie unikalności. – Obwód nie ma tu znaczenia, gdyż nie istnieje rozporządzenie regulujące te kwestie. Oczywiście decyzje w tej sprawie należą do rad gmin i jeśli władze samorządowe uznają te drzewa za pomniki, przyjmiemy to jako obowiązujące prawo ze wszystkimi tego konsekwencjami – zapowiada przedstawiciel Lasów Państwowych.
Jakie decyzje podejmą rady gmin we Fredropolu i Birczy? Nie wiadomo, ale entuzjastów większej ochrony przyrody tam nie ma. Na pewno nie należy spodziewać się stosownych uchwał w najbliższym czasie. Przewodniczący Rady Gminy Bircza Wojciech Bobowski wysłał prośbę o opinię w tej sprawie do miejscowego nadleśnictwa. W odpowiedzi sugeruje ono, aby dokonać szczegółowego przeglądu wszystkich drzew wskazanych do ustanowienia jako pomniki przyrody. Zdaniem leśników powinien on się odbyć w okresie pełnej wegetacji, czyli na wiosnę. W weryfikacji mieliby wziąć udział przedstawiciele nadleśnictwa, fundacji oraz gminy. – Prawo wymaga od nas również opinii Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Sprawa jest w toku i nic się nie da przyspieszyć – twierdzi W. Bobowski.
Podobne stanowisko przedstawia wójt gminy Fredropol Mariusz Śnieżek. – Jako gmina robimy to, co nam prawo nakazuje – mówi. W jego ocenie obecna ochrona przyrody jest wystarczająca i na tyle restrykcyjna, że nie pozwala gminie na wiele inwestycji. – Połowa terenu naszej gminy leży w obszarze Natura 2000, gdzie, żeby cokolwiek zrobić, musimy ponosić ogromne koszty i prosić o pozwolenia. W Makowej jest dzielnica, którą sukcesywnie zalewa Wiar, ale nic nie możemy zrobić, bo nie mamy zgody – opisuje M. Śnieżek.
Przewodniczący birczańskiej rady podkreśla, że utworzenie parku narodowego doprowadzi do większego bezrobocia w gminie. Spora część mieszkańców utrzymuje się bowiem z prac leśnych i z przetwórstwa drzewnego. – Nie jest możliwe, żebyśmy turystyką nadrobili te straty. Żebyśmy na tym zarobili, musiałby przyjechać bogaty turysta. A bogaty turysta pobędzie tu najwyżej dwa dni – mówi.
Zdaniem R. Michalskiego, gdyby powstał park narodowy, byłaby to marka turystyczna, istotna w skali Polski i Europy. – Na pewno ściągnęłaby turystów, którzy chcieliby spędzić tutaj czas i wydać pieniądze – nie ma wątpliwości R. Michalski. Przekonuje, że w innych parkach narodowych turystów nie brakuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy."kilkuset letnie drzewa". O czym ty piszesz? Powiedzmy stanowcze NIE ekooszołomom, Kilkanaście nawiedzonych oszołomów chce likwidacji setek miejsc pracy bo w lesie rosną grube buki. Paranoja!
YOUTUBE.COM - DEZERTER - OSTATNIA CHWILA
YOUTUBE.COM - TOXIC BONKERS - GEOPHOBIA
TURNICKI PARK NARODOWY - PRACOWNIA.ORG.PL
"kilkuset letnie drzewa". O czym ty piszesz? Powiedzmy stanowcze NIE ekooszołomom, Kilkanaście nawiedzonych oszołomów chce likwidacji setek miejsc pracy bo w lesie rosną grube buki. Paranoja!
YOUTUBE.COM - AUTYZM - PRZEPOWIEDNIA
YOUTUBE.COM - DEZERTER - OSTATNIA CHWILA