Reklama

Co zrobić z ponad 100-letnim słupem telefonicznym w Żurawicy?

Jest jednym z dwóch tego typu obiektów na terenie gminy Żurawica i ponoć dziesięciu w ogóle, które funkcjonowały na terenie słynnej Twierdzy Przemyśl. Masywny przesyłowy słup telefoniczny liczy sobie grubo ponad 100 lat i nie można go, ot tak, usunąć. – Mamy kilka pomysłów, aby uratować ten obiekt – zapewnił wójt gminy Żurawica Krzysztof Składowski.

Specyficzny wygląd słupa przyciąga wzrok wielu osób podróżujących drogą wojewódzką z Żurawicy do Kańczugi. Umiejscowiony na betonowej podstawie, od ponad 100 lat stoi tam, gdzie postawili go Austriacy, którzy budowali przemyską twierdzę, czyli w przysiółku górnej Żurawicy, popularnej Bażantarni. Widoczne są na nim również ślady działalności złomiarzy. Ukradli jedną z czterech płyt. Więcej nie dali rady, choć widać, że się starali. Nie byli w stanie pokonać solidnych nitów i oderwać blachy[paywall].
Wiadomo, że do naszych czasów przetrwały zaledwie dwa takie słupy telefoniczne. Jeden na Bażantarni, drugi obok drogi dojazdowej do fortu „Optyń”. Swego czasu opiekowali się nim przemyscy „szwejkowie”, potem przekazując go pasjonatowi Twierdzy Przemyśl, a zawodowo przemyskiemu chirurgowi, Piotrowi Kosiorowskiemu. Jest społecznym opiekunem zabytków. Posiada nadaną przez prezydenta Przemyśla legitymację opiekuna z numerem dwa. Miał pomysł, aby po zakonserwowaniu, przewieźć go w bardziej eksponowane miejsce. Tak jak stało się np. z kopułą pancerną z jednego z fortów, który obecnie stoi przed gmachem Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. Pozostały jednak tylko plany.

Trzy możliwości

Kiedy rok temu Krzysztof Składowski wygrał wybory na wójta gminy Żurawica, postanowił zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców gminy, m.in. poprzez budowę chodników w najbardziej niebezpiecznych miejscach. Jednym z nich jest właśnie teren w okolicach wspomnianej Bażantarni. – Nie stać nas na budowę na całej długości górnej Żurawicy chodnika. Chcemy jednak znaleźć pieniądze, aby wybudować choć fragmenty. Mam wiele sygnałów od mieszkańców, że ten słup ogranicza widoczność, więc najprostszym sposobem byłoby usunięcie go. Ale trzeba pamiętać, że to kawałek naszej historii. Nie jest wpisany do rejestru zabytków, chcę jednak zrobić wszystko, aby tak się stało. Chcę zachować go dla potomności – zapewnia wójt K. Składowski. – Mamy kilka pomysłów. Konsultowałem się już w tej sprawie z wielkim miłośnikiem przemyskiej twierdzy Tomaszem Idzikowskim. Pierwszym z możliwych rozwiązań jest przeniesienie go w okolice Arboretum w Bolestraszycach, oczywiście po warunkiem, że zgodę na to wyraziłby dyrektor Piórecki. Drugą możliwością jest ulokowanie słupa wzdłuż drogi szańcowej na Barszczałówce, innym przysiółku w górnej Żurawicy. Znajduje się tam jeden z fortów pomocniczych twierdzy, który dzierżawiony jest przez pana Michała Rabskiego ze stadniną koni huculskich i gospodarstwem agroturystycznym. Ostatecznością byłoby przeniesienie go na przykład przed gmach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. Chciałbym jednak, aby pozostał na terenie naszej gminy. Wszystko rozstrzygnie się do końca tego roku – podsumował wójt gminy Żurawica.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ? - niezalogowany 2015-11-09 16:55:49

    Po tym artykule, to kto wie, może problem Pana wójta rozwiąże jakaś szajka złomiarzy?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    G - niezalogowany 2015-11-09 17:52:14

    Jest to sprawa wagi państwowej, dlatego Życie podjęło temat?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama