Przepisy stanowią, że na basenie o niecce od 25 do 50 m długości lustro wody powinno obserwować dwóch ratowników. I to w sposób ciągły. Niedawno jeden z ratowników wodnych z naszego regionu zakwestionował zasady bezpieczeństwa obowiązujące na lubaczowskiej pływalni, sugerując, że zabezpieczenie nie jest tam wystarczające. Sprawą zainteresował miejscową prokuraturę i policję.
– Na dyżurze jest dwóch ratowników, bo musi być dwóch zgodnie z ustawą. Co jeśli jeden idzie zjeść? Zostaje tylko jeden? A tak jest prawdopodobnie od 15 do 21 oraz w weekendy – stwierdził mężczyzna, z ratownictwem wodnym związany od 1987 roku. – Dlaczego na pływalni nie ma ratowników w czasie, kiedy w wodzie jest kilkadziesiąt osób? – postawił kolejne pytanie, tym razem tyczące się zajęć wodnych organizowanych dla seniorów oraz zajęć fitness, wskazując konkretne daty (6 i 14 listopada), czego potwierdzeniem miały być filmiki udostępniane przez obiekt w social mediach.
– Ratownik na dyżurze pełniący stałą kontrolę nie powinien wykonywać żadnych innych czynności, które mogłyby zakłócić jego czujność i obserwację lustra wody, a więc prowadzić lekcji pływania, obsługiwać saun, korzystać z przerwy na posiłek czy prowadzić rozmów niezwiązanych z bezpieczeństwem – dodał nasz rozmówca, przypominając że w razie wypadku odpowiedzialność ciąży na ratowniku i zarządcy obiektu.
Reklama
Swoimi wątpliwościami co do tematu bezpieczeństwa na lubaczowskim basenie zdecydował się zainteresować nie tylko nas, ale też prokuraturę[paywall]. W Lubaczowie, jak zapewnił w ubiegłotygodniowej rozmowie z nami Paweł Głaz – były już kierownik pływalni miejskiej „Aquasfera” (zmiana nastąpiła z dniem od 8 grudnia) – obsada ratowników jest zapewniona na właściwym poziomie. – Widocznie osoba ta nigdy nie pracowała na naszym obiekcie. Składałem już w tej sprawie zeznania na policji i złożyłem wyjaśnienia w prokuraturze, w związku z toczącym się postępowaniem. Na basenie pracują trzej ratownicy na umowach o pracę. Zabezpieczają oni basen w godzinach pracy urzędu miasta, a więc od poniedziałku do piątku, od 7 do 15. Jeśli któryś z nich musi iść na urlop albo zwolnienie, wówczas dyżury uzupełniam ja, posiadam bowiem dodatkowe uprawnienia ratownika. Pełnię dodatkową funkcję zabezpieczającą, gdyby któryś z ratowników potrzebował wyjść do toalety czy skorzystać z przerwy – wyjaśnił. Jak dodał, dyżurka ratowników jest tak usytuowana, że widać z niej ponad 90 procent całej hali basenowej, czyli całą nieckę prócz tzw. ślepego punktu, jaki stanowi pionowa ściana położona najbliżej punktu obserwacyjnego. – Co do czasu po godzinie 15 oraz sobót i niedziel, dyżury pełnią ratownicy z firmy zewnętrznej wyłonionej w przetargu, z którą mamy podpisaną umowę. Tę umowę również wysyłaliśmy do prokuratury. Na podstawie umieszczonych w niej zapisów podmiot zewnętrzny jest zobowiązany do zapewnienia dwóch ratowników na obiekcie do stałej obserwacji. Zatem działamy zgodnie z ustawą – stwierdził P. Głaz.
Jeden z dokumentów budowlanych dotyczący wymiarów basenu w Lubaczowie podaje wymiar niecki 25,02 m x 16 m, stąd ratowników powinno być dwóch. Ratownik, który poddał w wątpliwość kwestie bezpieczeństwa na basenie, zauważa jednak, że jeśli łączna powierzchnia akwenu przekracza 100 m kw., wskazana byłaby nawet większa ich liczba, aby zapewnić bezpieczeństwo we wszystkich strefach (i wylicza, że 25 m x 16 m to 400 m kw.).
Kierownik pływalni miejskiej „Aquasfera” podkreślił natomiast, że lubaczowski basen ma ruchome dno, podzielone na dwie platformy – tory 1 do 3, które mają głębokość 180 cm, a więc maksymalną oraz tor ukośmy numer 4 i platformy 5 do 8 – przeważnie mają głębokość 95 – 116 cm. – Mniej więcej od godziny 14 na basenie są zajęcia nauki pływania i głębokość ma wtedy poniżej 120 cm, więc powierzchnia akwenu zmniejsza się – wyjaśnił. – Zatem miasto zabezpiecza 3 ratowników w godzinach pracy urzędu, a po 15 i w weekendy dwóch zabezpiecza firma zewnętrzna, natomiast ja jestem osobą dodatkową, zabezpieczającą obiekt w razie konieczności. Życzyłbym sobie, żeby na innych basenach, była tak duża obsada.
– Dodatkowo jesteśmy obiektem dysponującym jedną niecką, którą zdecydowanie łatwiej nadzorować niż takie z większą ich liczbą, nawet siedząc w dyżurce, która jest bardzo dobrze usytuowana – zauważył P. Głaz.
Reklama
Odniósł się też do kwestii zabezpieczenia zajęć grupowych na basenie. – Dbamy o to, żeby nasi klienci czuli się na basenie bezpiecznie, bo kwestia bezpieczeństwa jest dla nas najważniejsza. Trudno mi powiedzieć, czy akurat w tamtym momencie dwóch ratowników weszło do dyżurki, ale przejrzę monitoring i zweryfikuję te informacje. Mamy nowy podmiot zewnętrzny, z którym dotąd nie współpracowaliśmy i swoje zastrzeżenia, na podstawie tego, co udało się nam wyłapać, już mu przekazaliśmy – zaznaczył w rozmowie z nami P. Głaz. Niedługo później otrzymaliśmy zapewnienie, że po sprawdzeniu monitoringu z dni 6 i 14 listopada wynika, że odbywały się wówczas zajęcia aqua fitness i zajęcia dla seniorów, na których było po dwóch ratowników. – Sprawdziłem na monitoringu i nie mam zastrzeżeń co do ich obecności na niecce basenowej – zapewnił. – Jeśli policja po naszych zeznaniach zechce sprawdzić, czy ratownicy są, ma prawo dostępu do monitoringu wizyjnego i również może to zweryfikować – podkreślił.
Z ostatniej chwili: z uzyskanych przez nas informacji wynika, że za funkcjonowanie pływalni odpowiada od 8 grudnia Waldemar Łuczak, który łączy tę funkcję ze stanowiskiem dyrektora MOSiR.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze