Wcale nie musieli tego robić. Wcale nie musieli prezentować basketu z najwyższej półki w tej lidze, jak mantrę bowiem można powtarzać, że na to przyjdzie jeszcze czas. Ale chcieli. Chcieli podziękować coraz większej rzeszy kibiców za zaufanie i wiarę w ich plan. Bo to wszystko ma sens tylko i wyłącznie wówczas, kiedy istnieje chemia, wzajemna więź i pozytywna transmisja na linii widownia – zespół. Prawda, że wyglądało to przednio? Niepokonana do tej pory ekipa z Dąbrowy Górniczej została zdemolowana i zapewne długo będzie pamiętać ten wieczór w hali POSiR.
W poprzednim sezonie Niedźwiadki dwukrotnie uległy Ślązakom, teraz powetowały sobie tamte niepowodzenia. Ale nie o rekordy chodzi, choć te – patrząc na pomeczowe statystyki – są imponujące. Zespołowy przelicznik evaluation zatrzymał się na niebotycznych 154 (rywal – 18)! Aż siedmiu graczy zapisało na swoim koncie dwucyfrową punktową zdobycz, co wskazuje na znakomicie rozkładane akcenty w ofensywie. Absolutna dominacja na obu deskach i aż 19 „ukradzionych” piłek świadczy o aktywnej, agresywnej i skutecznej defensywie. Aż 40 punktów Niedźwiadki zdobyły po szybkich kontrach, bo tzw. transition (szybkie przejście z obrony do ataku) funkcjonowało bez zarzutu.
Kiedy w 8. min Kacper Indyk trafił zza łuku na 15:16, a za moment Kamil Wójciak z półdystansu na 15:18, pewnie nie przypuszczali, że przez kolejne 32 minut oni i ich koledzy z zespołu zdobędą jeszcze ledwie 33 punkty. Tylko ćwiartka otwarcia miała w sobie znamiona wyrównanej walki. Końcówka należała do gospodarzy, którzy w błyskawicznym tempie zeszli na krótką przerwę z 5-punktową nadwyżką.
To, co działo się w kolejnych 30 minutach, było wyborne ze strony Niedźwiadków. Kapitalne wejścia w kolejne kwarty. W drugą z serią 12:0, w trzecią – 10:0, w czwartą – 8:0. To ustawiało rywali do pionu i powodowało, że ci zatracali się w chaosie. 20 punktów przewagi (44:24) podopieczni D. Puchalskiego osiągnęli w 19. min, kiedy dwa osobiste trafił wracający na parkiet po drobnym urazie Maciej Puchalski. I połowę efektownym buzzer beatter’em podsumował Jakub Kucharski. Było 49:24.
Finalna kwarta była crème de la crème tego spektaklu jednego aktora. Rywal za bardzo nie wiedział co się dzieje, a Niedźwiadki były bezlitosne. W 36. min po trafieniu rozgrywającego bardzo dobre zawody Konrada Strzępka przewaga przekroczyła 50 punktów – 93:42. W 38. min pękła pierwsza „setka” przemyślan w tym sezonie. Po znakomitej akcji młodzieży. Bruno Chalicki wybrał piłkę rywalowi, uruchomił (zaliczył łącznie 6 asyst) M. Puchalskiego, który zapakował piłkę z góry na 101:47. W podobny sposób ten sam zawodnik podsumował ten absolutnie jednostronny mecz.
Niedźwiadki Chemart Przemyśl – MKS II Dąbrowa Górnicza 110:51 (24:19, 25:5, 26:14, 35:13)
Punkty: M. Puchalski 17 (1x3), B. Bal 15 (2x3), K. Strzępek 15, J. Kucharski 14 (2x3), K. Majka 11, R. Skubiński 11 (1x3), Ł. Uberna 10, R. Kulikowski 8, R. Serwański 4, M. Kindlik 3, B. Chalicki 2, W. Majka 0 (N); K. Margiciok 10 (1x3), K. Radwański 10, K. Indyk 7 (1x3), M. Buszka 6 (2x3), D. Boryka 5, K. Wójciak 5 (1x3), K. Dziedzic 4, R. Misiak 2, B. Płatek 2, J. Gdowik 0 (MKS).
Sędziowali: Mateusz Foltyn i Michał Kurcz (obaj z Krakowa). Widzów: 650.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze