Blisko tysiąc osób wzięło udział w niedzielę w Marszu Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej. Wydarzenie odbyło się w przeddzień 73. rocznicy „krwawej niedzieli”, która pochłonęła najwięcej ofiar.
Uroczystość rozpoczęła się od mszy św. w kościele oo. Karmelitów. Wokół świątyni można było zaobserwować wzmożone siły policji i straży miejskiej. Funkcjonariusze eskortowali marsz do końca trwania uroczystości.
Homilię wygłosił ks. Stanisław Czenczek. – Jak mogło dojść do takich zbrodni? Dlaczego w tak straszny sposób cierpieli nasi rodacy oraz inne narodowości na Kresach, bo byli tam Ormianie, Czesi, Żydzi, a nawet Węgrzy? Przecież żyli razem z Ukraińcami, zawierali z nimi małżeństwa. Stało się to pod wpływem zbrodniczych ideologii. Ludobójstwo na Kresach Wschodnich, dokonane przez nacjonalistów ukraińskich, to ciąg dalszy wcześniejszych zbrodni, dokonanych przez Hitlera i Stalina na naszym narodzie. Z tym, że tamte zbrodnie zostały potępione, a ludobójstwo na Wołyniu do tej pory nie zostało osądzone i potępione. Co więcej, twórcy tej ideologii: Bandera i Suchewycz, stają się bohaterami narodowymi Ukrainy – mówił kaznodzieja.
Po liturgii wyruszył marsz na Cmentarz Wojskowy przy ul. Przemysława, gdzie znajduje się Krzyż Wołyński. Na przedzie pochodu niesiono rozłożoną biało-czerwoną flagę oraz flagi z symbolem Ruchu Narodowego. Wielu uczestników pochodu również niosło z sobą polskie flagi, niektórzy mieli patriotyczne koszulki i szaliki. Niesiono również transparenty. Na dwóch największych można było przeczytać: „Ludobójstwo upadkiem człowieczeństwa” oraz „Ludobójstwo pamiętamy, banderowców potępiamy”. Szczególną uwagę zwracały jednak dwa inne: „Przemyśl przeprasza Kresowian za Kuchcińskiego” i „Panie Prezesie Kaczyński skończ wspierać banderowców, zacznij współpracę z Kresowianami. 11 lipca – Dniem Ludobójstwa Kresowian dokonanego przez bandy OUN-UPA”.
Według zapowiedzi marsz miał się odbyć w ciszy, kilkukrotnie wznoszono jednak okrzyki, m.in.: „Sprawiedliwych Ukraińców pamiętamy”, „Rzeź Wołyńska ludobójstwem”, „Ukraińcy tak, banderowcy nie”, „Przemyśl zawsze polski”. Wszystkie były inicjowane przez osobę wyznaczoną przez organizatorów. Jedyna próba samowolnego okrzyku przez kogoś z tłumu została natychmiast przerwana. – Wznoszenie własnych haseł zostanie uznane za prowokację – powiedział przez megafon prowadzący.
W swoim przemówieniu na cmentarzu prezydent Przemyśla Robert Choma odniósł się do wydarzenia, które miało miejsce przed dwoma tygodniami podczas procesji na cmentarz ukraiński. Stwierdził, że było ono naganne i nie powinno mieć miejsca, bo „przecież żyjemy obok siebie”. – I chcemy wybaczyć, tylko najpierw muszą stanąć ci, którzy są winni i uderzyć się w pierś, żeby mogło to przebaczenie nastąpić – dodał.
Poseł Wojciech Bakun (Kukiz’15), który jest autorem projektu ustawy o ustanowieniu 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA, mówił, że złożył go jeszcze w marcu. Liczył, że uda się uchwalić ustawę na tyle szybko, aby święto to mogło być obchodzone już w tym roku. Do tej pory jednak Sejm się nad nią nie pochylił. Odniósł się też do hasła: „Ukraińcy tak, banderowcy nie”. – Należy postawić wyraźną granicę pomiędzy ludźmi, którzy chcą budować Ukrainę w oparciu o ideę nacjonalizmu Dmytro Doncowa, nawołującą do agresji, czy wręcz mordu na Polakach. Na takiej ideologii nie da się budować pojednania polsko-ukraińskiego – podkreślił.
Senator Mieczysław Golba (PiS) przypomniał natomiast historię swojej rodzinnej miejscowości Wiązownicy, w której zginęło najwięcej osób, biorąc pod uwagę obecne granice Rzeczpospolitej. Jak stwierdził, wcześniej Polacy i Ukraińcy żyli w zgodzie i zawierali z sobą małżeństwa, a nienawiść zasiała zbrodnicza ideologia banderowska.
W obchodach wziął także udział poseł niezrzeszony i prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki z Legnicy. Jego zdaniem, jeśli nie będzie reakcji na propagowanie idei banderowskich na Ukrainie, w przyszłości zaszkodzi to relacjom między naszymi państwami.
Uroczystość zakończyła się odmówieniem modlitwy Anioł Pański, złożeniem kwiatów i zapaleniem zniczy oraz odśpiewaniem polskiego hymnu narodowego.
Na obchodach nie było flag ukraińskich i przedstawicieli społeczności ukraińskiej. Tydzień wcześniej z apelem o ich udział w uroczystości zwrócili się organizatorzy w liście otwartym, przekazanym do mediów. – Bezpośrednio nie otrzymaliśmy takiego zaproszenia. Poza tym z marszem związane są te same środowiska, które dokonały agresji na procesję. W tym samym czasie mieliśmy w cerkwiach greckokatolickich w całej Polsce panachydy za ofiary[paywall] wszystkich konfliktów polsko-ukraińskich. Modlitwa jest im najbardziej potrzebna, a nie mieszanie do tego polityki – usłyszeliśmy w przemyskim oddziale Związku Ukraińców w Polsce.
Organizatorem niedzielnych obchodów był przemyski oddział Młodzieży Wszechpolskiej. W poniedziałek na cmentarzu odbyła się uroczystość zorganizowana przez Urząd Miejski w Przemyślu, a przy Rondzie Ofiar Wołynia przez Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów w Przemyślu.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze