Bez wiary. Bez pomysłu. Bez zaangażowania. Bez nadziei. Zespół, który w zeszłym sezonie był postrachem dla wszystkich ekip Ligi Centralnej, w tym stał się przysłowiowym chłopcem do bicia. Leje go kto chce i kiedy chce. Obecny poziom prezentowany przez podopiecznych Przemysława Korobczaka nie upoważnia ich do gry w Lidze Centralnej. Jeśli nie nastąpią szybkie i drastyczne zmiany, za chwilę nie będzie już czego zbierać…
Padwa Zamość to zdecydowanie najsłabszy zespół, jaki gościł na parkiecie hali POSiR. Nie prezentujący nawet w połowie tego, co miały do zaoferowania tutaj choćby Olimpia Medex Piekary Śląskie czy Budnex Stal Gorzów Wielkopolski. Lepszej więc szansy na przełamanie, na zaksięgowanie kompletu punktów zespół ORLEN Upstream SRS mieć już nie będzie. Ów komplet oddali słabemu rywalowi bez jakiegokolwiek sprzeciwu, bez walki, ze spuszczonymi głowami, prezentując fatalną dyspozycję. Kompletnie zawodzą ci, którzy mieli zastąpić w tym zespole choćby Pawła Stołowskiego czy Tomasza Mochockiego, czyli Jakub Ćwięka czy Stanisław Makowiejew. Procent głupot popełnianych przez tych doświadczonych w końcu graczy jest przerażający. Cieniem siebie z poprzedniego sezonu są ci, którzy mieli być liderami tej ekipy, czyli: Dzianis Krytski, Szymon Światłowski czy Tomasz Biernat. Nie ma żadnego zagrożenia z drugiej linii, nie ma żadnej współpracy z kołem, skrzydła w zasadzie nie istnieją. Większość akcji to przypadek, a nie przemyślane, ustawione kombinacje. Fragmentarycznością można pograć sobie w lidze amatorskiej, a nie na takim poziomie. Nie można pozbyć się wrażenia, że zawodnicy kompletnie nie wiedzą co dzieje się na parkiecie, a sztab szkoleniowy nie wie, co dzieje się z zawodnikami. Tak w piłkę ręczną grać się nie da.
Jeśli jeszcze po I połowie można było mieć nadzieję, że kryzys zostanie chwilowo zażegnany, tak II połowa była jednym wielkim nieporozumieniem w wykonaniu przemyślan. Tego nie dało się oglądać! Wianuszek popełnianych prostych, elementarnych błędów był tak długi, że zabrakłoby miejsca na jego opisanie. Łatwość, z jaką gospodarze pozwolili odjechać z wynikiem zamościanom, wołała o pomstę do nieba. Podobnie jak późniejsze, pozorowane próby pogoni za słabym, gubiącym piłki, niecelnie rzucającym, miotającym się w ataku pozycyjnym, rywalem. Padwa wygrała jak najbardziej zasłużenie, będąc lepszą ekipą w spotkaniu dwóch fatalnie prezentujących się drużyn.
ORLEN Upstream SRS Przemyśl – Padwa Zamość 23:25 (13:12)
ORLEN Upstream SRS: Nowak, Sar – Walczyk 1, Guzdek 3, K. Kroczek 0, Ćwięka 4, Biernat 0, Makuła 0, Świt 0, M. Kroczek 3, Wandzel 1, Krytski 3, Kubisztal 0, Makowiejew 2, Światłowski 1, Kulka 5.
Padwa: Kozłowski, Gawryś – Puszkarski 1, Szymański 3, Sz. Fugiel 3, Kłoda 0, Małecki 1, Mchawrab 4, Olichwiruk 1, T. Fugiel 5, Pomiankiewicz 2, Bączek 1, Orlich 2, Adamczuk 1, Obydź 1, Bajwoluk 0.
Sędziowali: Andrzej Kierczak (Pielgrzymowice) i Tomasz Wrona (Kraków). Kary: ORLEN Upstream SRS – 12 min; Padwa – 12 min. Czerwone kartki: Biernat (58. – faul) oraz Małecki (12. – faul). Widzów: 300.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze