21-letnia Karina Rabiej jest absolwentką architektury wnętrz Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu. Obecnie studiuje historię sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim. W ramach pracy licencjackiej opracowała projekt gruntownej przebudowy przemyskiego dworca PKS. – Niestety, nie mamy na to pieniędzy – skomentował krótko prezes PKS sp. z o.o. w Przemyślu Adam Olszak.
Teren dworca PKS i wokół niego od lat wygląda fatalnie. Przystanki pamiętają okres późnej komuny, latem nie sposób się schować przed słońcem, jesienią i zimą przed deszczem czy śniegiem. W budynku dworca znajduje się poczekalnia, ale mało kto decyduje się z niej skorzystać. Budynek dworca z kasami i poczekalnią został wybudowany w latach 80. poprzedniego stulecia, a do użytku jako PKS oddany w 1990 r. Ze względu na swój stan techniczny, nieprzystosowanie do potrzeb osób niepełnosprawnych, a także niespełnianie nowych norm, takich jak choćby wymóg posiadania pomieszczeń socjalnych, jest reliktem minionej epoki. – Ten budynek w żadnym wypadku nie spełnia norm i oczekiwań podróżnych. Dlatego w swojej pracy zrezygnowałam z jego modernizacji i zaprojektowałam nowy – wyjaśniła Karina[paywall]. Swój projekt zawarła w pracy licencjackiej „Ukryty potencjał – adaptacja przestrzeni dworca autobusowego w Przemyślu”.
– Bardzo często podróżuję, nie są mi obce wielogodzinne oczekiwania w dworcowych poczekalniach. Ale myśląc o temacie pracy licencjackiej, nieprzypadkowo wybrałam przemyski dworzec. Dworce są wizytówką miast. Zazwyczaj właśnie dworce PKS są bardziej zaniedbane w porównaniu z kolejowymi. Przemyśl ma bogatą historię i piękną architekturę, ale nie każdy podróżujący ma czas na zwiedzanie. Zaprojektowałam modernistyczną bryłę budynku – tłumaczy K. Rabiej. – Posługuję się prostymi materiałami, takimi jak: drewno, metal, szkło. Proste materiały, znane od dawna, ale z rozwojem technologii skorygowane. Tak samo jak to nasze miasto: jest wielkie w swojej przeszłości, ale brakuje mu uwspółcześnienia. Budynek ma charakter na tyle zindywidualizowany, że jest łatwy do znalezienia wśród otaczającej go architektury – zapewniła.
Posadzka we wnętrzu budynku wyłożona płytkami marmurowymi w połączeniu z płytkami imitującymi teksturę aluminiową, tworzącymi wzór kratownicy. Całość antypoślizgowa. Ściany zostałyby wykończone wykładziną z drzewa modrzewia syberyjskiego, z przeciwpożarową powierzchnią. Pomieszczenie oświetlałyby szklane bryły. W części sanitarnej umywalki ceramiczne zostały wpuszczone w blaty marmurowe, nad nimi znajdowałyby się podświetlone lustra. Krany, toalety, pisuary oraz całe wyposażenie sanitariatu byłyby sterowane fotokomórką, co zmniejszyłoby zużycie wody i energii.
Prezes Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej sp. z o.o. w Przemyślu Adam Olszak nie widział projektu K. Rabiej. Obiecał się zapoznać. – Na pewno nasz dworzec wymaga generalnego remontu, ale nie ma na to obecnie szans. Trudno o inwestora. Rynek przewozowy jest tak rozregulowany, że nie mamy pieniędzy na takie inwestycje. W samym Przemyślu jest dziesięciu przewoźników. Spod naszego dworca, z zatoczek, chodników czy placów wyjeżdża wielu, ale zapewne żaden nie chciałby partycypować w kosztach remontu tego terenu. Uważam, że w interesie miasta powinno być, by to miejsce wyglądało ładnie i estetycznie. Może by nam pomogli – zastanawia się prezes Olszak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ten projekt nie pasuje do naszego miasta. Narysować każdy może co chce, ale kto to ma sfinansować i gdzie.
Brzydkie juz wolę naszą poczekalnie poza tym jest tam więcej miejsc siedzących niż na tym brzydkim rysunku
jak ktoś zauważył to nie dla naszego miasta, poza tym bardzo podobne są w niewielkich miastach na np Białorusi
Karina, w Przemyślu to mrzonka. Może projektuj kościoły, byłaby jakaś szansa, a tak.....?
Po co skoro i tak wszyscy wolą jeździć busami. A tam nie ma dworca, ba nie ma nawet żadnych wiat przystankowych. O ile się nie mylę teren ten jest tylko wynajmowany od miasta więc po co PKS miałby inwestować w obiekt nie będący jego własnością? A może właśnie powinien wyremontować za własne pieniądze i wtedy za przysłowiową "czapkę gruszek" przejmie dworzec i plac ktoś inny... ach Polska...
Ten projekt nie pasuje do naszego miasta. Narysować każdy może co chce, ale kto to ma sfinansować i gdzie.
a kuku
Brzydkie juz wolę naszą poczekalnie poza tym jest tam więcej miejsc siedzących niż na tym brzydkim rysunku