Godzinę z kwadransem „czystej” gry trwał mecz w Grodzisku Mazowieckim pomiędzy aktualnym mistrzem Polski Dartom Bogorią a Oxynetem Jarosław. Absolutnym faworytem tej potyczki byli gospodarze i z zadania pięknie się wywiązali. Team Kamil Dziukiewicza nie miał najmniejszych szans, dając radę wygrać ledwie jednego seta.
Trener mistrzów Polski Dartom Bogorii Tomasz Redzimski miał przed tym meczem do dyspozycji ten sam 5-osobowy skład (Panagiotis Gionis, Miłosz Redzimski, Takuya Jin, Marek Badowski i Michał Gawlas), który znakomicie rozpoczął rywalizację w tenisowej Lidze Mistrzów. Mógł wybierać jak w ulęgałkach, w przeciwieństwie do Kamila Dziukiewicza, który nie mógł skorzystać m.in. z 15. rakiety świata, Nigeryjczyka Quadri’ego Aruny. Oxynet wystąpił w składzie z Chorwatem Andrejem Gaciną, Ukraińcem Jaroslavem Żmudenką i Alanem Kulczyckim.
Gospodarze zagrali podobnie jak w europejskich rozgrywkach i nie pozostawili kompletnie żadnych złudzeń jarosławianom. W grze nr 1 Miłosz Redzimski szybko załatwił sprawę z Alanem Kulczyckim, co akuratnie nie jest żadną nowością. Zawodnik Oxynetu rozegrał w tym sezonie sześć meczów (wliczając ten w Grodzisku Mazowieckim) i tyle samo przegrał. Bilans setów: 0:18.
Więcej można było się spodziewać po A. Gacinie. Ale niestety… Grecki defensor Panagiotis Gionis trochę się pobawił, trochę zagrał na poważnie. Wyszły z tego szybkie trzy sety rozstrzygnięte na swoją korzyść. Po dwóch partiach trzeciego pojedynku wydawało się, że jeszcze łatwiej z J. Żmudenką będzie mieć Japończyk Takuya Jin. Rozbił jarosławianina do 4 i 5, ale w trzecim secie reprezentant Ukrainy dokonał wielkiej rzeczy. Sprawił, że Oxynet nie wyjechał z Grodziska Mazowieckiego bez wygrania choćby seta. Przez ten fakt w czwartej partii gniew przedstawiciela Kraju Kwitnącej Wiśni był spory. Rozgromił jarosławianina do 5 i było pozamiatane.
Jutro, 29 października br., Oxynet czeka równie trudne zadanie, by nie rzec misja niemożliwa – spotkanie w Działdowie z wicemistrzem Polski Dekorglassem.
MG
Dartom Bogoria Grodzisk Mazowiecki – Oxynet Jarosław 3:0
1:0: Miłosz Redzimski – Alan Kulczycki 3:0 (11:7, 11:7, 11:7)
2:0: Panagiotis Gionis – Andrej Gacina 3:0 (11:7, 11:8, 11:9)
3:0: Takuya Jin – Jaroslav Żmudenko 3:1 (11:4, 11:5, 8:11, 11:5)
Trener mistrzów Polski Dartom Bogorii Tomasz Redzimski miał przed tym meczem do dyspozycji ten sam 5-osobowy skład (Panagiotis Gionis, Miłosz Redzimski, Takuya Jin, Marek Badowski i Michał Gawlas), który znakomicie rozpoczął rywalizację w tenisowej Lidze Mistrzów. Mógł wybierać jak w ulęgałkach, w przeciwieństwie do Kamila Dziukiewicza, który nie mógł skorzystać m.in. z 15. rakiety świata, Nigeryjczyka Quadri’ego Aruny. Oxynet wystąpił w składzie z Chorwatem Andrejem Gaciną, Ukraińcem Jaroslavem Żmudenką i Alanem Kulczyckim.
Gospodarze zagrali podobnie jak w europejskich rozgrywkach i nie pozostawili kompletnie żadnych złudzeń jarosławianom. W grze nr 1 Miłosz Redzimski szybko załatwił sprawę z Alanem Kulczyckim, co akuratnie nie jest żadną nowością. Zawodnik Oxynetu rozegrał w tym sezonie sześć meczów (wliczając ten w Grodzisku Mazowieckim) i tyle samo przegrał. Bilans setów: 0:18.
Więcej można było się spodziewać po A. Gacinie. Ale niestety… Grecki defensor Panagiotis Gionis trochę się pobawił, trochę zagrał na poważnie. Wyszły z tego szybkie trzy sety rozstrzygnięte na swoją korzyść. Po dwóch partiach trzeciego pojedynku wydawało się, że jeszcze łatwiej z J. Żmudenką będzie mieć Japończyk Takuya Jin. Rozbił jarosławianina do 4 i 5, ale w trzecim secie reprezentant Ukrainy dokonał wielkiej rzeczy. Sprawił, że Oxynet nie wyjechał z Grodziska Mazowieckiego bez wygrania choćby seta. Przez ten fakt w czwartej partii gniew przedstawiciela Kraju Kwitnącej Wiśni był spory. Rozgromił jarosławianina do 5 i było pozamiatane.
Jutro, 29 października br., Oxynet czeka równie trudne zadanie, by nie rzec misja niemożliwa – spotkanie w Działdowie z wicemistrzem Polski Dekorglassem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze