To był absolutnie fundamentalny pojedynek dla Eurobud JKS Jarosław. Porażka mogła nie tylko ogromnie skomplikować sytuację w tabeli, choć ta i tak nawet poprawna nie była, ale i wpłynąć na psychikę zespołu. Zwycięstwo… Zwycięstwo – po raz pierwszy od początku sezonu – pokazałoby powtarzalność. Wzmocniłoby pewność siebie i dodało wiary, że akcja „w pogoni za straconym czasem” może zakończyć się powodzeniem. Ekipa Michała Kubisztala stanęła na wysokości zadania! Zdobyła Elbląg!
Powtarzalność to siostra systematyczności. Ani razu od ponad pół roku piłkarki ręczne Eurobud JKS Jarosław tego nie pokazały. A kilka szans było, ale coś przeszkadzało, coś nie pozwoliło im wskoczyć na odpowiedni bieg. Bo przecież przedostatnie (do meczu z EKS Startem) w tabeli PGNiG Superligi to nie jest ich miejsce. To absolutnie nie jest pozycja, która odzwierciadlałaby możliwości i umiejętności zawodniczek. Pojedyncza nawet genialna prezencja ginie jednak w starciu w wielomiesięcznym sezonem.
Znakomity pojedynek w Skopje trzeba było powtórzyć. Wiadomo, że każdy mecz jest inny, że nic dwa razy się na zdarza, ale rozwinięcie wachlarza możliwości, takiego jaki jarosławianki zaprezentowały w Skopje, dawało nadzieję na pójście za ciosem. A to nic innego jak pokazanie, że wykonywana praca ma sens, że buduje formę, psychikę, mentalność i tworzy chemię w zespole. To nic innego jak owa powtarzalność, której brakowało od wielu miesięcy. I tym wszystkim jarosławianki w Elblągu odpaliły!
To był niezwykle wyrównany pojedynek, którego finalne rozstrzygnięcie zapadło w ostatnich minutach. Takie wygrane cieszą najbardziej. Nie wiadomo, czy ktoś to zauważył, ale ów fakt jest bardzo ważny. Bramkowe akcenty – po raz pierwszy w tym sezonie – rozłożyły się na aż 10 zawodniczek. To daje znakomite pole do rotacji trenerowi, to sprawia, że każda zawodniczka staje się ważna w zespole. Na 5 minut przed końcem I połowy był remis 9:9, ale finalne minuty należały już do Eurobud JKS. Na 9:11 trafiła Lesia Smolich i to przyjezdne zeszły do szatni z minimalną przewagą.
Triumf zasłużony, bo osiągnięty połączeniem wiary, konsekwencji, rozwagi i zimnej głowy. Bardzo dobrą grą w obronie i stwarzaniem zagrożenia ze stref, które czasami aż porażały pustką. Teraz trzeba tylko pieścić i hołubić powtarzalność…
EKS Start Elbląg – Eurobud JKS Jarosław 26:29 (10:11)
EKS Start: Ciąćka, Hypka – Dworniczuk 1, Gęga 2, Owczarek 0, Szczepanik 3, Stefańska 0, Wołoszyk 0, Knezević 0, Kostuch 0, Weber 12, Głębocka 2, Kopańska 1, Costa Pereira 1, Stapurewicz 4, Tarczyluk 0.
Eurobud JKS: Kucharczyk, Kordowiecka – Bancilon 1, Gadzina 2, Dorsz 1, Trawczyńska 5, Matuszczyk 5, Wołownyk 0, Gliwińska 0, Nestsiaruk 4, Mokrzka 5, Zimny 4, Smolich 1, Strózik 0, Kozimur 1.
Sędziowały: Sylwia Bartkowiak (Poznań) i Weronika Łakomy (Borek Wielkopolski). Kary: EKS Start – 14 min; Eurobud JKS – 10 min. Widzów: 200.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze