– Do Arboretum w Bolestraszycach przyjeżdżają rocznie tysiące turystów. Jaką wizytówkę wystawiają nam władze gminy Żurawica, kompletnie nie interesując się pobliskim potokiem i pastwiskiem? – zastanawiają się mieszkańcy Bolestraszyc, sąsiedzi słynnego na całą Polskę ogrodu dendrologicznego.
Teren naprzeciw Arboretum w Bolestraszycach zwie się Zabłocie. Jak sama nazwa wskazuje, to teren podmokły, a w ekstremalnym warunkach pogodowych zagrożony powodzią. Wody powinien odprowadzać biegnący wzdłuż Zabłocia potok. Ale nie odprowadza, bo jest tak zarośnięty i zamulony, że nie ma na to szans[paywall].
– Ten potok w obecnym stanie jest raczej naturalną zaporą wodną niż ciekiem odprowadzającym wodę. Cztery lata temu obecny wójt gminy Żurawica, a wówczas jeszcze kandydat na wójta pan Krzysztof Składowski, ochoczo fotografował się tuż obok potoku, zwracając uwagę na porośnięte trawami brzegi. Tyle, że w tamtym czasie potok był drożny. Zapraszamy pana wójta na kolejną sesję zdjęciową! – mówią podenerwowani mieszkańcy Bolestraszyc.
– Ten potok ciągnie się przez całe Bolestraszyce i zbiera wszystkie wody opadowe, odprowadzając je do Sanu. A raczej zbierał, bo jest zupełnie niedrożny. Jeszcze kilka lat temu ciek był regularnie czyszczony. Co najmniej raz w roku. Władze wynajmowały człowieka, który oczyszczał, korytował, wykaszał skarpy. Owszem, jest kilka fragmentów, gdzie potok jest oczyszczony, ale tylko i wyłącznie dzięki zaangażowaniu właścicieli posesji – tłumaczy mieszkaniec Bolestraszyc Piotr Sroka. – To jednak nie ma znaczenia, bo woda zatrzymuje się w miejscach zamulonych. Zależy nam na tej sprawie, bo obecnie wygląda na to, że mieszkańcy Bolestraszyc są niegospodarni, a to nieprawda. Taka sytuacja stwarza także zagrożenie powodziowe. Są odcinki, gdzie może naprawdę wylać i stworzyć ogromny problem. Wielokrotnie monitowaliśmy podczas spotkań wiejskich o oczyszczenie potoku. Wszystkie nasze uwagi zawarte są w protokołach zebrań. Władze gminy mówią, że nie mają na to pieniędzy. Jednak są rzeczy ważne i ważniejsze... Drugą sprawą jest pastwisko, działka, która bezpośrednio sąsiaduje z arboretum. To kolejna fatalna wizytówka. Wszędzie chwasty, pokrzywy, krzaki... Nie rozumiem, dlaczego władze gminy kompletnie ignorują nasze prośby – dodał.
Wójt gminy Krzysztof Składowski mówi, że sprawa jest prosta jak kij, ale... – Na oczyszczenie tego potoku nie możemy ogłosić przetargu, bo to zbyt mała kwota. Zawsze takie rzeczy robione są w ramach prac interwencyjnych. To znaczy, że oddelegowywana jest osoba z urzędu pracy i to robi. Uzgodnić z nią co i jak mają sołtys wsi i tamtejszy radny. Niedawno otrzymałem ofertę, ale kwota mnie przeraziła. Oferent chciał 12 tysięcy złotych. Jakiś miesiąc temu wyraziłem zgodę na wykonanie tego zadania. Wykonawcę, nawet z sąsiedniej miejscowości, miał znaleźć sołtys wsi. Widocznie tego nie zrobił. Nie będziemy dłużej czekać. Sami go znajdziemy – podsumował K. Składowski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Miłościwie panujący nam Wójt Krzysztof I chyba coś pomylił. Kto dał kompetencje sołtysowi do szukania wykonawców zadania, które jest finansowane z budżetu gminy. Sołtys jest do zgłaszania problemu w imieniu mieszkańców a nie poszukiwania wykonawcy. Ponadto Pan Wójt tak naprawdę zdeprecjonował pozycję sołtysów. W łasce są tylko sołtysi, których akceptuje wójt. Ile razy w mijającej kadencji wójt spotkał się z sołtysami i radami sołeckimi w terenie? To na takich spotkaniach zgłaszane są problemy wymagające pilonego rozwiązania. Takim własnie problemem jest droga koło fortu San Rideau i potok na Zabłociu. W naszej gminie zrodziła się jakaś dziwna praktyka, że sołtysi są zastępowani przez radnych gminnych cieszących się względami wójta. To niedobra praktyka. Trudno w takiej sytuacji wymagać od sołtysów żeby swoje statutowe obowiązki wykonywali należycie. Najlepiej jest powiedzieć, że takiego macie sołtysa nieudacznika jakiego sobie wybraliście. To jakieś totalne nieporozumienie. Jak sołtys może na bieżąco rozwiązywać problemy we wsi skoro pracownicy interwencyjni podlegają radnemu lub radnym gminnym. Taka sytuacja jest nie do pomyślenia w sąsiednich gminach. Wójt gminy Żurawica Krzysztof I wyznaje zasadę: Gmina to ja jak król francuski Ludwik XVI. My zaś (samorząd gminny czyli wszyscy mieszkańcy gminy) twierdzimy, że gmina to my, a wójt jest sługą społeczeństwa lokalnego. I to trzeba koniecznie w nadchodzących wyborach zmienić.
Człowiek który chciałby w delikatny sposób powiedzieć coś o stanowisku Wójta w tej sprawie zapewne stwierdził by że Pan Wójt mija się z prawdą.Ja niestety stwierdzam że perfidnie kłamie.Kłamie wskazując na osobę sołtysa jako odpowiedzialną za tak rażące zaniedbania w owym cieku wodnym jak i również na nieszczęsnej działce należącej do Gminy a znajdującej się naprzeciwko wejścia do Arboretum.Urząd sołtysa nie dysponuje ani budżetem ani możliwościami ani umocowaniem prawnym aby realizować tak rozległe zadanie jak czyszczenie cieku który jak wiemy nie płynie tylko przez Bolestraszyce.Panie Wójcie bądź Pan MĘŻCZYZNĄ i powiedz pan otwarcie że zaniedbał Pan ten temat.Zasłanianie się sołtysem i radnym jest ŻAŁOSNE!!!!
Co to za nagonka na Wójta. Teren znajdujący się naprzeciw wejscia do Arboretum należy do gminy , ale jest wydzierżawiony rolnikowi który pasie tam swoje krowy i to ten rolnik odpowiada za jego utrzymanie. Natomiast rów biegnący za tą działką jest praktycznie bez wody , bo istnieje susza. Nie wiem dlaczego atakuje się Wojta tuż przed wyborami. Może ktoś chce zaistnieć.
Miłościwie panujący nam Wójt Krzysztof I chyba coś pomylił. Kto dał kompetencje sołtysowi do szukania wykonawców zadania, które jest finansowane z budżetu gminy. Sołtys jest do zgłaszania problemu w imieniu mieszkańców a nie poszukiwania wykonawcy. Ponadto Pan Wójt tak naprawdę zdeprecjonował pozycję sołtysów. W łasce są tylko sołtysi, których akceptuje wójt. Ile razy w mijającej kadencji wójt spotkał się z sołtysami i radami sołeckimi w terenie? To na takich spotkaniach zgłaszane są problemy wymagające pilonego rozwiązania. Takim własnie problemem jest droga koło fortu San Rideau i potok na Zabłociu. W naszej gminie zrodziła się jakaś dziwna praktyka, że sołtysi są zastępowani przez radnych gminnych cieszących się względami wójta. To niedobra praktyka. Trudno w takiej sytuacji wymagać od sołtysów żeby swoje statutowe obowiązki wykonywali należycie. Najlepiej jest powiedzieć, że takiego macie sołtysa nieudacznika jakiego sobie wybraliście. To jakieś totalne nieporozumienie. Jak sołtys może na bieżąco rozwiązywać problemy we wsi skoro pracownicy interwencyjni podlegają radnemu lub radnym gminnym. Taka sytuacja jest nie do pomyślenia w sąsiednich gminach. Wójt gminy Żurawica Krzysztof I wyznaje zasadę: Gmina to ja jak król francuski Ludwik XVI. My zaś (samorząd gminny czyli wszyscy mieszkańcy gminy) twierdzimy, że gmina to my, a wójt jest sługą społeczeństwa lokalnego. I to trzeba koniecznie w nadchodzących wyborach zmienić.
Człowiek który chciałby w delikatny sposób powiedzieć coś o stanowisku Wójta w tej sprawie zapewne stwierdził by że Pan Wójt mija się z prawdą.Ja niestety stwierdzam że perfidnie kłamie.Kłamie wskazując na osobę sołtysa jako odpowiedzialną za tak rażące zaniedbania w owym cieku wodnym jak i również na nieszczęsnej działce należącej do Gminy a znajdującej się naprzeciwko wejścia do Arboretum.Urząd sołtysa nie dysponuje ani budżetem ani możliwościami ani umocowaniem prawnym aby realizować tak rozległe zadanie jak czyszczenie cieku który jak wiemy nie płynie tylko przez Bolestraszyce.Panie Wójcie bądź Pan MĘŻCZYZNĄ i powiedz pan otwarcie że zaniedbał Pan ten temat.Zasłanianie się sołtysem i radnym jest ŻAŁOSNE!!!!
Co to za nagonka na Wójta. Teren znajdujący się naprzeciw wejscia do Arboretum należy do gminy , ale jest wydzierżawiony rolnikowi który pasie tam swoje krowy i to ten rolnik odpowiada za jego utrzymanie. Natomiast rów biegnący za tą działką jest praktycznie bez wody , bo istnieje susza. Nie wiem dlaczego atakuje się Wojta tuż przed wyborami. Może ktoś chce zaistnieć.