Kiedy w 2010 organizowano Cieszanów Rock Festiwal po raz pierwszy, nikt chyba się nie spodziewał, że 10 lat później przy kąpielisku Wędrowiec, by posłuchać muzyki, zjedzie się kilkanaście tysięcy osób, a sama impreza stanie się wizytówką Podkarpacia, jednym z ważniejszych tego typu wydarzeń w kraju. Teraz festiwal znalazł się na zakręcie, nastąpił rozłam wśród organizatorów, a konflikt, którego przyczyny są niejasne, eskaluje. Czy to koniec CRF? Raczej na pewno kończy się jakaś epoka.
O tym, że czarne chmury zbierają się nad największym festiwalem rockowym regionu, wiedzieli chyba tylko najbardziej wtajemniczeni, choć jak można wywnioskować z rozmów ze stronami konfliktu, sprawa nabrzmiewała już jakiś czas. To, że coś się dzieje między organizatorami festiwalu Centrum Kultury i Sportu w Cieszanowie a agencją Arto Music&Media, wyszło na jaw 18 lipca. Wtedy to na stronie festiwalu ukazało się oświadczenie Artura Tylmanowskiego, właściciela agencji, który poinformował, że ogłoszona 5 maja, a zaplanowana na 20 – 22 sierpnia impreza pod nazwą Cieszanów Rock Festiwal 2020 online się nie odbędzie. Ponadto A. Tylmanowski podał, że nie będzie uczestniczył w przygotowaniu przyszłorocznej edycji festiwalu, bo nie dogadał się z CKiS w sprawie kontraktu. W odpowiedzi swoje oświadczenie opublikowało CKiS ,w którym wyjaśniono, że agencja nie chciała zgodzić się na ograniczenie jej wpływu na całokształt imprezy, a przy tym jej oczekiwania finansowe przerosły możliwości CKiS. Ponadto centrum ogłosiło, że zamiast CRF online odbędzie się Ciesz Fanów Festiwal[paywall].
– Cieszanów Rock Festiwal to nigdy nie była bogata impreza. Braki finansowe nadrabialiśmy siłą woli, kreatywnością i zaangażowaniem całego zespołu. Środki publiczne, pochodzące z budżetu Miasta i Gminy Cieszanów, zasilające CRF stanowiły 16 procent całego festiwalowego budżetu – mówi o finansach festiwalu A. Tylmanowski, zastrzegając, że szczegółów zdradzić nie może. – Moja agencja, w skład której wchodzi dwóch stałych pracowników i dwóch współpracowników, otrzymywała honorarium roczne na poziomie 1/35 festiwalowego budżetu. Co to oznacza? W skali miesiąca honorarium całej agencji oscylowało w granicach obecnej płacy minimalnej, która była jeszcze dodatkowo uszczuplana przez podatki i obsługę księgową – dodaje. To jego odpowiedź na zarzuty centrum dotyczące jego wygórowanych oczekiwań finansowych. W oświadczeniu opublikowanym w sieci przedstawiciele CKiS podkreślili, że ich budżet z powodu epidemii skurczył się o 1/3, sami musieli zgadzać się na obniżki etatów, by przetrwać, więc współpraca z Arto Music&Media musiała zostać gruntownie przedefiniowana, także ze względu na ekonomię. Marcin Piotrowski wskazuje na jeszcze jeden ekonomiczny aspekt współpracy . – Nie było wytycznych funkcjonowania festiwalu, był dyrektor artystyczny, pijarowiec, ale na zasadzie wynajmowania pracy. I niezależnie, jaki był efekt festiwalu, a festiwal w kilku latach był deficytowy, wtedy tylko CKiS ponosiło odpowiedzialność finansową a współorganizatorom pomimo miana, nieważne czy dobrze poszło czy źle zawsze było płacone, od tego musimy odejść, jeśli ktoś chce być współorganizatorem to musi równo z nami ponosić konsekwencje – zaznacza nowy dyrektor festiwalu w Cieszanowie,
Kwestią odrębną jest fakt, że A. Tylmanowski jest człowiekiem instytucją w Cieszanów Rock Festiwal. Przyszedł do ekipy kilka miesięcy przed drugą edycją imprezy, jako spec od PR. Przez lata jego znaczenie rosło. W 2015 został dyrektorem artystycznym festiwalu, a jego agencja odpowiadała również za poszukiwanie sponsorów. Znaczenie Tylmanowskiego i jego agencji nie było w smak urzędującej od tego roku dyrekcji z CKiS. – Chcieliśmy wprowadzić większą liczbę organizatorów, takich jak City NGO, prowadzone przez Marcina Kurnika, ludzi od sceny alternatywnej, czyli Andrzeja Kluskę i kilku jeszcze innych, naszym celem było powołanie rady programowej, przed którą obgadywane byłby wszystkie pomysły, bo festiwal to nie tylko muzyka, to także nocne życie, to także warsztaty, zajęcia, wycieczki i w taką stronę, naszym zadaniem, było poszerzenie rady programowej, a firma uznała, że jej wpływy spadają i nie zaakceptowała regulaminu i zasad funkcjonowania rady programowej i na tym się skończyło – wyjaśnia Piotrowski. A. Tylmanowski widzi sprawę inaczej. – Nigdy nie byłem zamknięty na poszerzanie grona partnerów czy współorganizatorów festiwalu. Jednak nie zmienia się zasad podczas gry, a właśnie tak chciała postąpić nowa dyrekcja CKiS. Zaproponowano nam aneks do obowiązującej umowy, wg którego moja agencja miała zostać zredukowana do zwykłego partnera festiwalu – stwierdza. – O programie i ostatecznym kształcie kampanii promocyjnej miała decydować rada programowa. Nie byłem przeciwnikiem rady programowej, uważałem jednak, że nie możemy wprowadzać tak radykalnych zmian w trakcie trwania umowy i w trakcie realizowania konkretnego programu i kampanii promocyjnej – podkreśla, dodając, że na zmiany był gotów, chciał więcej czasu na ich dopracowanie, a CKiS mu go nie dało.
O tym, że coś jest na rzeczy głośno mówią tylko internauci. W komentarzach na facebooku pojawiają się sugestie, że niektórym środowiskom festiwal w Cieszanowie wadził ze względów światopoglądowych, wszak na CRF gościł i Owsiak i Nergal. Takie spekulacje dementuje M. Piotorowski. – Jesteśmy apolityczni, bywał u nas Kukiz i były protesty z jednej strony, bywał u nas Owsiak były protesty z drugiej, nie podchodźmy do tego w ten sposób – apeluje. Mówiąc jednak o nowych założeniach rady programowej wspomina o potrzebie udziału w tworzeniu ram festiwalu przez przedstawicieli lokalnych społeczności. – Cieszanów Rock Festiwal jest lokalnym festiwalem od samego początku, wpisanym w społeczność, w miejsce i trzeba rozmawiać, dlatego w radzie programowej chcemy mieć przedstawiciela lokalnego, żeby mógł się wypowiedzieć – zauważa. Czy jest to sygnał, że w organizację kolejnych edycji CRF zaangażowana będzie osoba dbająca o to, by lineup nie był zbyt kontrowersyjny? Trudno powiedzieć, zmiany w modelu funkcjonowania festiwalu zdają się być jednak przesądzone.
Wielu wieszczy jego upadek. Wielu obawia się, że bez Tylmanowskiego CKiS zadaniu nie podoła. Tych obaw nie podziela M. Piotrowski. – To myśmy od lat przygotowali CRF – przekonuje, argumentując, że nie ma ludzi niezastąpionych, choć wkład agencji Tylmanowskiego w budowanie CRF jest istotny. – Zgłaszają się do nas ludzie i mówią „jesteśmy z wami” i to się stało z całą ekipą od dźwiękowców przez ochronę, wszyscy są na pokładzie – dodaje. – CRF trwał i trwać będzie. Jedyne, czego musimy się obawiać, to to jak będzie wyglądał świat po koronawirusie. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby to był piękny, wolny festiwal – zapowiada. Na razie jednak wiele jest znaków zapytania. Główny to marka CRF. Na razie skonfliktowane strony nie mogą się dogadać do kogo należą jej elementy. CKiStwierdzi, że udostępniło tylko narzędzie. – Agencja Arto zamieniła lokalną imprezę w ogólnopolski festiwal, o wyrazistym wizerunku, własnym stylu komunikacyjnym, reprezentujący konkretne wartości – przekonuje z kolei A. Tylmanowski. Wiele wskazuje na to, że czeka ich batalia sądowa, z którą wszyscy się chyba już pogodzili. Znamienne są natomiast słowa Tylmanowskiego, który o przyszłości CFR mówi tak: – Chciałbym, aby festiwal przetrwał. To fantastyczne przedsięwzięcie, latami budowane przez grupę zapaleńców. Wszystko zależy od naszej skłonności do mądrego kompromisu – mówi nam, były już dyrektor artystyczny imprezy. Ten kompromis wydaje się jednak tyleż potrzebny, co nierealny...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
To będzie skupisko CORONA TIME