Reklama

Jak studenci bawili się z generałem

18/09/2016 17:42

– Generał rozmawiał z nami jak z kolegami. Bawiliśmy się razem w restauracji, śpiewaliśmy karaoke – opowiadają przemyscy studenci PWSW, którzy uczestniczyli w Forum Ekonomicznym w Krynicy-Zdroju jako wolontariusze. – Jedni robią sobie tylko selfie, inni potrafią nawiązać cenne kontakty – mówią.

 Forum Ekonomiczne w Krynicy-Zdroju to największe wydarzenie w tej części Europy, gdzie spotykają się najważniejsi ludzie biznesu, kultury i polityki. W tym roku zgromadziło ono 3,5 tys. uczestników. Do obsługi zaangażowano ponad tysiąc wolontariuszy. Najliczniejszą grupą byli studenci Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu. Obecni byli także rektor uczelni dr Paweł Trefler i dr Małgorzata Kuźbida, dyrektor Zakładu Stosunków Międzynarodowych PWSW.

– Forum to doskonałe miejsce do praktyk dla studentów takich kierunków jak stosunki międzynarodowe, politologia, czy socjologia. Z roku na rok naszych studentów na Forum Ekonomicznym jest coraz więcej. To świadczy o tym, że się sprawdzają. To nie jest tak, że każdy może być wolontariuszem[paywall], weryfikacja jest poważna – mówi dr Trefler.

Reklama

– W tym roku odpadły trzy prestiżowe uczelnie z Warszawy, między innymi Uniwersytet Warszawski. Nie chodzi o to, żeby przyjechać, pochodzić po salach i zrobić sobie selfie. Chodzi o umiejętność pracy w grupie, organizację i znajomość języków obcych. Nasza uczelnia się sprawdziła – wyjaśnia Wasyl Koziar, pracownik PWSW, który na Forum w Krynicy był po raz szósty. Jeździł tam jeszcze jako student. Od kilku lat koordynuje pracą kilkunastoosobowej grupy wolontariuszy.

 

Poznać ważnych i wpływowych

Jeśli studenci są dobrze zorganizowani i sprawnie uporają się ze swoimi zadaniami, mają więcej wolnego czasu. Mogą nie tylko posłuchać dyskusji panelowej, ale i osobiście poznać ciekawe i wpływowe osoby. Bo Forum Ekonomiczne to przede wszystkim świetne miejsce do nawiązywania kontaktów. – Co chwilę mija się osobę, którą się zna z ekranu telewizora. Można swobodnie podejść, porozmawiać, wymienić się wizytówkami. Po to się tam jedzie, żeby zdobywać kontakty – zaznacza dr Trefler, pokazując pokaźny plik wizytówek, przywiezionych z Krynicy.

To, że rektor wyższej uczelni może nawiązać nowe cenne znajomości, nie jest niczym nadzwyczajnym. Ale czy zwykły student-wolontariusz może coś z takich spotkań wynieść? – Jak najbardziej – odpowiada Wasyl. – To zależy od studenta. Jeśli ktoś mówi tylko „dzień dobry” i cieszy się, bo zna tę postać z telewizora, to na tym się kończy. A jeżeli student jest bardziej ambitny i sprytny, to umie podejść i nawiązać rozmowę. Politycy chętnie dają wizytówki również studentom – zapewnia.

Reklama

– Wszystko zależy od siły przebicia człowieka. Są osoby, które kiedyś były na Forum wolontariuszami, a teraz przyjeżdżają jako uczestnicy paneli. Wśród nich są absolwenci PWSW – mówi rektor.

 

Politycy pamiętają

Wasyl poznał się z ambasadorem Ukrainy Andrzejem Deszczycią. – Teraz spokojnie mogę zadzwonić i bezpośrednio z nim rozmawiać – twierdzi. Zapewnia, że nie są to tylko kurtuazyjne znajomości, a politycy zapamiętują swoich rozmówców. – Nieraz zdarza się, że politycy przechodzą obok studentów i na przywitanie podają rękę. Mówią: pamiętam pana z ubiegłego roku. Nie ma dystansu – opowiada Wasyl.

Reklama

Krzysztof Kowalski, tegoroczny absolwent stosunków międzynarodowych na PWSW, był w Krynicy po raz drugi. Osobiście poznał kilka osób, m.in. dziennikarkę Justynę Dobrosz-Oracz. Najbardziej ceni sobie natomiast znajomość z generałem Mieczysławem Bieńką. – Opowiadał o swoim życiu, rozmawiał z nami jak z kolegami – mówi Krzysztof. – Bawiliśmy się razem w restauracji, śpiewaliśmy karaoke – dodaje Wasyl.

Oczywiście nie ze wszystkimi można sobie pozwolić na taką bezpośredniość. A może raczej – nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. Politycy z pierwszego rzędu, jak np. Jarosław Kaczyński czy Beata Szydło są bardzo ostrożni, bo każda wpadka może się obrócić przeciwko nim.

Reklama

 

Nie wpuścił Balcerowicza

Rolą wolontariuszy jest jednak przede wszystkim dobrze pracować. I z tego zadania starają się wywiązać jak najlepiej. Krzysztof Kowalski w zeszłym roku nie pozwolił wejść na salę Leszkowi Balcerowiczowi. – Było jasno powiedziane, że wpuszczamy tylko osoby z identyfikatorami, ponieważ uczestnicy byli przydzieleni do konkretnych paneli i nie mieli wstępu wszędzie. Pan Balcerowicz znalazł w torbie identyfikator i wtedy wszedł. Nie miał żadnych pretensji. Ja po prostu wykonywałem swoje obowiązki – opowiada Krzysztof.

Reklama

Podobna sytuacja spotkała Zygmunta Berdychowskiego, czyli głównego organizatora i gospodarza Forum Ekonomicznego. Jedna z wolontariuszek nie wiedziała kim jest i również nie chciała wpuścić go do sali. On jednak pochwalił ją za takie zachowanie. Stwierdził, ze studenci są dobrze przeszkoleni i bardzo dobrze pracują.  

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama