Reklama

Jest konflikt, nie ma drogi. Ostatnia nadzieja w sądzie

13/09/2020 18:03

Trzy rodziny nie mają dojazdu do swoich domów, ponieważ ich sąsiad wykopał na drodze głębokie doły, czym zablokował przejazd. Wprawdzie droga biegnie przez jego działkę, ale 11 lat temu zgodził się na jej użytkowanie przez pozostałe osoby. Na porozumienie nie widać nadziei.

W sierpniu 2009 r. strony zawarły porozumienie. Właścicielka działki, po której biegnie droga, zgodziła się na wykorzystywanie jej na dojazd do sąsiadów. Oni natomiast mieli zapłacić rekompensatę w wysokości 4 tys. zł. Stosowną notatkę sporządzono w urzędzie gminy w Dubiecku w obecności ówczesnego wójta Zbigniewa Blecharczyka. Strony dotrzymały umowy i przejazd istniał przez 11 lat. W sierpniu br. droga została zablokowana.

Ojciec właścicielki terenu, pan Michał, wykopał koparką dwa głębokie doły. Według tego co słyszymy, to on[paywall] zarządza nieruchomością, ponieważ córka przebywa za granicą.

Reklama

– Zostaliśmy bez dojazdu – mówią. Samochody zostawiają na drodze i dalej idą pieszo. – Płacimy za odbiór śmieci, ale nie są od nas odbierane, bo zakład nie ma dojazdu – opowiadają.

Co gorsza, dojazdu nie mają też służby ratunkowe. – Mam cukrzycę. Potrzebowałem pomocy, wezwałem pogotowie. Panowie musieli tutaj zostawić auto i dalej iść na piechotę – mówi jeden z mężczyzn.

 

„Ściągnął portki i pokazał d...”

Pan Michał twierdzi, że otrzymane 4 tys. zł to za mało za udostępnienie takiego terenu. Jednak to nie pieniądze są przyczyną sporu. – Ja im te pieniądze mogę oddać razem odsetkami, bo wpłaciłem je od razu do banku – mówi. – Nie chcemy tych pieniędzy. Chcemy mieć dojazd do domu – odpowiadają sąsiedzi.

Reklama

Co więc się stało, że zmienił zdanie? – Z nimi się nie dogada – twierdzi. Opowiada, że jeden z sąsiadów kilka razy groził mu pozbawieniem życia, a inny 20 czerwca br. „ściągnął portki i pokazał d…”. – Powiedziałem dość – podkreśla zdenerwowany.

Czy widzi jakąś możliwość porozumienia? – Nie, bo są niegrzeczni. Niech jeżdżą tamtą drogą. 250 lat tamtędy jeździli – odpowiada. „Tamta droga” ma być dojazdem do domów z drugiej strony, tylko – jak twierdzi pan Michał – sąsiad ją zlikwidował. Pozostali stanowczo zaprzeczają zarówno oskarżeniom, jak i istnieniu drogi. – Jemu wszyscy podpadli, każdego o coś oskarża – mówią. Twierdzą, że dojazd z drugiej strony od dawna nie istnieje. Poza tym prowadzi przez potok i trzeba by budować most.

Reklama

Mieszkańcy mają też żal do byłych i obecnych władz gminy. Twierdzą, że ówczesny wójt obiecał przekształcenie tej drogi w drogę gminną, jednak ani on, ani żaden z jego następców do tej pory nic nie zrobił. – Gdyby gmina się tym zajęła od razu, nie byłoby dzisiaj problemu – mówią.

 

 

Bez zgody sprawy się ciągną

Obecny wójt gminy Dubiecko Jacek Grzegorzak potwierdza, że uzgodnienia w  sprawie utworzenia drogi zaczęły się w 2009 r., natomiast dopiero w 2015 r. zlecono wykonanie mapy do celów projektowych. Okazało się wtedy, że nie ma możliwości prawnej do wykonania podziału geodezyjnego działek w celu wyodrębnienia terenu pod drogę. Stało się to dopiero po przeprowadzeniu modernizacji potoku Kamieniec.

Reklama

– Po zakończeniu prac modernizacyjnych w 2019 r. rada gminy Dubiecko podjęła ponownie temat podziału – mówi J. Grzegorzak.

Według jego słów, pełnomocnik właścicielki spornej działki utrzymywał, że zgodzi się ona na podział. I faktycznie – na początku sierpnia pojawiła się w urzędzie gminy. – Oświadczyła, że zgodzi się na podział, pod warunkiem zrobienia trzech progów zwalniających i położenia asfaltu do bramy wjazdowej jej posesji. Na tą okoliczność została spisana notatka służbowa, której jednak pani nie podpisała, twierdząc, że „nie ona do końca decyduje o tej działce, lecz jej ojciec” – opowiada wójt.

Reklama

Sprawę konfliktu próbowali załagodzić nawet radni, organizując na spornym terenie wyjazdowe posiedzenie rady gminy. – W podobnych sprawach, w sytuacji zgody właścicieli gruntów i w porozumieniu z radą gminy, dokonaliśmy już wielu uzgodnień w podobnych kwestiach i uzgodniliśmy dogi dojazdowe do posesji i gruntów rolnych urządzając je w sposób formalno-prawny – zaznacza J. Grzegorzak.

W tym przypadku sprawa została skierowana przez sąsiadów do sądu. Tam się rozstrzygnie, czy mogą nadal korzystać z tej drogi, czy nie.


PB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Un - niezalogowany 2020-09-13 22:26:29

    Pierdolony ubek ..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ubek - niezalogowany 2020-09-14 08:25:25

    ooo czy aze za to okreslenie to bm za miion nie puscił

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lym - niezalogowany 2020-09-14 14:37:51

    Pan Bo nie ruchliwy,ale sprawiedliwy.Zobaczycie ile zabierze ze soba na ostatnia droge i kto go pozegna

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama