Reklama

Klimaty jak za PRL. Węgla brakuje, a ceny przyprawiają o szybsze bicie serca

Węgiel jest potwornie drogi, a dostanie go nie jest proste. Niektóre składy świecą pustkami, w innych jest go zdecydowanie mniej niż kiedyś, a ceny przyprawiają o zawrót głowy – alarmują Czytelnicy. – Rzeczywiście, kłopoty są duże – potwierdzają sprzedawcy. – Zapachniało scenami rodem z PRL.

Problem z dostępnością węgla na rynku potwierdza Tomasz Chrzan, właściciel przemyskiej firmy An-Stal, zajmującej się między innymi sprzedażą węgla.

– W tej chwili dostajemy jedno auto węgla na tydzień. To, co przyjedzie, sprzedaje się na pniu. Węgiel stał się produktem trudno dostępnym. Problem jest zarówno z tym importowanym, jak i krajowym – mówi.

– Samochód pod kopalniami musi stać tydzień w kolejce, żeby się załadować węglem, więc przewoźnicy nie chcą tego robić – wyjaśnia.

– Jeszcze nigdy wcześniej nie było tak, że nie mieliśmy na placu ani grama węgla – dodaje. Ceny węgla mogą przyprawić o zawrót głowy. Za tonę trzeba zapłacić od 1200 do nawet 1500 złotych.

– To skok o 50 procent w górę w stosunku do ubiegłego roku – słyszymy. Jako źródło problemu sprzedającywskazują[paywall]  wzmożone zainteresowanie surowcem Chińczyków, którzy skupują każdą ilość węgla. Stąd między innymi skok cenowy.

Tak poważne problemy z zaopatrzeniem w węgiel dotyczą przede wszystkim małych składów. Pustkami świecą te w: Przemyślu, Łańcucie, Rzeszowie, Krośnie. Większe, które mają podpisane umowy z kopalniami, mają czym handlować, choć też odczuwają braki.

W przemyskim składzie „Panmar” aktualnie węgiel jest.

– Obecnie skończył nam się orzech, ale w tym tygodniu powinien się pojawić. Rzeczywiście, w okolicy węgiel jest dostępny chyba tylko u nas, bo mamy prawdziwe urwanie głowy. Telefony się urywają, drzwi się nie zamykają. Klienci przyjeżdżają nawet spod Jarosławia czy z Dubiecka. Ceny są duże wyższe niż w ubiegłym roku, kiedy cena za tonę wynosiła poniżej tysiąca złotych. Wszystko idzie do góry, węgiel też – słyszymy.

Reklama

Nie jesteśmy samotną wyspą

W centrali firmy „Panmar” w Krośnie, która prowadzi sprzedaż węgla kamiennego z kopalń należących do Katowickiego Holdingu Węglowego, Tauron Wydobycie i Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia oraz koksu z JSW Koks, jak i węgla z kopalń wchodzących w skład Kompanii Węglowej, rozmawiamy z Mariuszem Trygarem, dyrektorem Działu Obrotu Węglem.

– Sytuacja w drugim półroczu 2021 roku diametralnie się zmieniła, nastąpił niespodziewany brak możliwości zaopatrzenia się na bieżąco w węgiel. Wpływ na to miało kilka czynników. Na niezbyt duże wydobycie w polskich kopalniach nałożył się problem braku importowanego węgla na rynku. W okresie wczesnej jesieni, kiedy obserwowany jest zwiększony popyt na węgiel, zawsze braki kompensowało się węglem importowanym, który był dostępny. W tym roku mamy ewenement. Nie jesteśmy samotną wyspą. Sytuacja na rynku światowym odbija się i na nas. Importerzy sprzedają tam, gdzie mogą uzyskać wyższą cenę, co jest naturalne, więc ilość węgla dostarczanego na polski rynek uległa znaczącemu zmniejszeniu. Głównym graczem na rynku stały się Chiny – tłumaczy.

I dodaje, że taki stan rzeczy odbił się na cenach. Te w niektórych asortymentach, jak choćby w przypadku koksu, poszybowały w górę nawet o 100 procent.

– Oczywiście problem jest złożony. Na pewno nie bez znaczenia jest też kwestia ubiegłorocznej zimy. Po zimie, która jest sroga, ludzie zwykle chcą kupić więcej opału na kolejny sezon, żeby się zabezpieczyć i tak się stało w tym roku. My, jako autoryzowany sprzedawca węgla, staramy się na bieżąco zaopatrywać własne składy, co udaje się w większym lub mniejszym stopniu, ale również borykamy się z problemem braku węgla na rynku, przydałoby się go zdecydowanie więcej. Kiedyś małe składy posiłkowały się też naszymi dostawami. Jak ma się czegoś więcej, można się tym podzielić, ale kiedy zaczyna brakować na naszych firmowych składach, nie jesteśmy w stanie przerzucić węgla na inne – opisuje.

Czy może być jeszcze drożej?

– Trudno przewidzieć – mówi Mariusz Trygar. – Ten rok przyniósł zupełnie nową sytuację. Jeszcze 2 – 3 miesiące temu powiedziałbym, że te ceny, które mamy obecnie, są nierealne, a jednak stały się faktem. Wydaje się mimo wszystko, że cena za tonę węgla sięgnęła już maksymalnego górnego pułapu, więc nie powinno już być tak drastycznych podwyżek, jakie obserwowaliśmy w ostatnim okresie.

Reklama

W związku z problemami z zaopatrzeniem w węgiel nie dziwi fakt, że w niektórych punktach w regionie pojawiły się listy kolejkowe, przywodzące na myśl czasy PRL-u.

– Miejmy nadzieję, że sytuacja w końcu się unormuje. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wystarczy przyjść do punktu sprzedaży, zapłacić i towar zostanie nam dostarczony. Raczej nie chcemy usłyszeć, proszę dzwonić i pytać, kiedy towar się pojawi – konkluduje M. Trygar, podkreślając raz jeszcze, że problem z dostępnością węgla jest złożony i na pewno, oprócz zagadnień, o których była wcześniej mowa, nie bez znaczenia są też inne kwestie, jak wieloletnie niedofinansowanie górnictwa i prowadzenie do ograniczenia wydobycia węgla.


ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama