Po piątej wygranej z rzędu w PGNiG Superlidze padło stwierdzenie, aby ten piękny spektakl Eurobud JKS-u wciąż trwał. I trwa! Rywal był najtrudniejszy w dotychczasowych, dość pewnie usadowiony na najniższym stopniu podium. Dysponujący szerokim i dobrze zbilansowanym składem, z którym nikomu nie jest lekko, łatwo i przyjemnie.
Jeśli ktoś z sympatyków Eurobud JKS-u Jarosław gdzieś pokątnie lub całkiem otwarcie głęboko wzdycha, narzeka na los, roni łzę nad straconym czasem i zadaje fundamentalne pytanie: „A gdyby tak od początku sezonu?”, ma do tego pełne prawo! I ma absolutną rację. Ma prawo, bo ekipa Michała Kubisztala mogłaby dzisiaj śmiało myśleć o walce o medal.
Nie jest to ani żadna megalomania, ani mitomania. To ocena dyspozycji jarosławskich piłkarek ręcznych. Dyspozycji zbudowanej w zasadzie w ciągu kilku tygodni. Wyrzeźbionej pewności siebie i taktycznej dyscypliny. Wpojonego charakteru. Przekonania do własnej wartości i umiejętności wygrywania. Stworzenia jakże potrzebnego w każdej zespołowej dyscyplinie sportu tzw. team spirit. Bo o tym, że ten zespół potrafi grać w piłkę ręczną nikt nigdy nie miał żadnych wątpliwości!
Pewnie ktoś potajemnie zastanawia się, czy jest jeszcze szansa na podbój podium? Wszystko się może zdarzyć, ale racjonalnie rzecz biorąc, straty są chyba jednak zbyt duże. Tyle, że w przypadku tak błyskawicznej, diametralnej zmiany oblicza jarosławskiego teamu, z racjonalnością trzeba być ostrożnym. Bo czy kilka tygodni temu ktoś racjonalnie mógł zakładać, że w tak efektowny sposób jarosławianki otworzą wrota z napisem „grupa mistrzowska”? Z całą pewnością natomiast walka o 4. miejsce i powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu jest jak najbardziej realne.
Jak zwykle wizerunkowo gustownie, by nie rzec uroczo, przygotowana do potyczki trener popularnych „Kobierek” Edyta Majdzińska zaskoczyła na początku spotkania. Zaskoczyła bardzo płasko, szczelnie ustawioną defensywą, a że gospodynie chciały atak pozycyjny dopieszczać ekstrawagancją, rodziły się straty. W ataku zaś przyjezdne w tempo dystrybuowały piłkę, rozbijając obronę jarosławianek dynamicznymi wejściami skrajnych rozgrywających. W 6. min było 1:5. Naturalną koleją rzeczy była przerwa na żądanie M. Kubisztala. Efekt? Znaczne uproszczenie gry miejscowych, szukanie wolnych przestrzeni i skuteczny rzut z drugiej linii. Fragment między 9. a 18. min Eurobud JKS wygrał aż 7:1! W 18. min przejął inicjatywę. Było 8:6. Tym razem o czas poprosiła E. Majdzińska. Też owocny. Karolina Wicik w 21. min odzyskała prowadzenie – 9:10. Była to ostatnia bramkowa przewaga „Kobierek” w tym spotkaniu. Tuż przy zejściu do szatni bezbłędna z linii 7 m Małgorzata Trawczyńska trafiła na 14:13, ale finalnie zakończyło się równowagą, bo znowu dała o sobie znać K. Wicik. Wyrównała na 2 s prze syreną.
Drugie 30 minut to już dominacja coraz pewniej i efektywniej grających jarosławianek. Kapitalnie w bramce spisywała się Weronika Kordowiecka, na środku rozegrania dzieliła i rządziła Valentina Nestsiaruk. Znakomite fragmenty miała Natalia Wołownyk, a bardzo dobrą zmianę dała Karolina Mokrzka. Podobać się mogła zwłaszcza gra w defensywie. To była jakość wysokich lotów. Przyjezdne szczęścia musiały szukać na skrzydłach, bo wyizolowana Macedonka Zorica Despodovska była cieniem siebie, a fakt, że obie reprezentacyjne kołowe KPR-u Aleksandra Olek i Zuzanna Ważna zakończyły spotkanie z zerowym dorobkiem bramkowym, dodaje tylko splendoru jarosławskiej defensywie. Po 11 minutach II połowy Eurobud JKS wygrywał 22:17. Przyjezdne grały nerwowo. Ich frustracja rosła wprost proporcjonalnie do zyskiwania pewności siebie przez gospodynie. Przebłyski normalnej dyspozycji kobierzyczanek nie mogły zrobić krzywdy z żelazną konsekwencją realizującym taktyczne założenia jarosławiankom. Sportowej egzekucji dokonała Aleksandra Zimny. W ciągu kilkunastu sekund dwa atomowe rzuty z drugiej linii pogrzebały jakiekolwiek nadzieje trzeciej drużyny w tabeli. W 53. min było 27:22 i przyjezdne – choć miały jeszcze trochę czasu na odwrócenie czarnego scenariusza – wywiesiły białą flagę.
Niechże ten spektakl trwa dalej!
Eurobud JKS Jarosław – KPR Kobierzyce 31:27 (14:14)
Eurobud JKS: Kucharczyk, Kordowiecka – Bancilon 1, Gadzina 0, Dorsz 0, Trawczyńska 8, Matuszczyk 3, Wołownyk 5, Gliwińska 1, Nestsiaruk 1, Mokrzka 3, Zimny 4, Smolich 5, Strózik 0, Kozimur 0.
KPR Kobierzyce: Kowalczyk, Chojnacka – Olek 0, Kucharska 0, Tomczyk 2, Buklarewicz 3, Janas 2, Wiertelak 7, Kozioł 3, Ważna 0, Cygan 2, Despodovska 3, Wicik 5, Macedo 0.
Sędziowali: Kamil Dąbrowski i Paweł Staniek (obaj z Kielc). Kary: Eurobud JKS – 6 min; KPR Kobierzyce – 6 min. Widzów: 500.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze