W słabym stylu, bez potrzebnego koszykarskiego „zęba”, Przemyskie Niedźwiadki oddały w zasadzie bez walki kolejny mecz swoim rywalom. W środę (15 listopada br.) w Opolu, dzisiaj (18 listopada br.) Kotwicy Kołobrzeg.
Pierwsze 20 minut wcale nie wskazywało na taki dramatyczny scenariusz. Choć skuteczność z obu stron była słabiuteńka, gospodarze niemal cały czas mieli przewagę. W I kwarcie błysnął Szymon Janczak, który wówczas zdobył aż 13 punktów. Po I połowie Niedźwiadki prowadziły 32:29.
Przestały funkcjonować jako zespół, poddały się zupełnie już od 24. min, kiedy do równowagi (42:42) doprowadził Damian Pieloch. Minutę później kontuzji doznał Max Egner i gra gospodarzy zupełnie się posypała. Nie było ani obrony, ani ataku. Nie było jednego elementu choćby na przyzwoitym poziomie. Przyjezdni, którzy byli absolutnie do „ugryzienia” tego dnia, robili co chcieli i jak chcieli. Niestety, nie spotykali się z jakimkolwiek oporem ze strony beniaminka. Po pół godzinie gry wygrywali 47:56, a spotkanie rozstrzygnęli już po dwóch minutach finalnej ćwiartki, kiedy po punktach D. Pielocha prowadzili 49:68.
Sędziowali: Grzegorz Czajka (Stalowa Wola), Grzegorz Łata, Arkadiusz Wojna (obaj Lublin). Widzów: 400.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze