W poświąteczny wtorek w Sądzie Okręgowym w Przemyślu odbyła się druga rozprawa w sprawie wypadku ukraińskiego autokaru w Leszczawie Dolnej. Zeznawała uczestniczka zdarzenia, strażak oraz funkcjonariusz straży granicznej, który odprawiał pojazd na przejściu w Krościenku.
Tamara Palashchuk jechała na wycieczkę razem z mężem. Siedzieli na przedostatnim siedzeniu, stąd – jak zaznaczyła kobieta – nie widziała prędkościomierza, ale ocenia, że kierowca jechał ok. 70 km/h. Podobne odczucia miał jej mąż. On zginął na miejscu, osierocając 4-letniego synka. T. Palashchuk wspominała, że na tę wycieczkę wyjechały wtedy 3 lub 4 autobusy, ale[paywall] pozostałe pojechały inną trasą. Zauważyła też, że pilotka wycieczki ciągle wszystkich poganiała. – Stwarzała atmosferę pośpiechu, która udzielała się wszystkim – mówiła.
Strażak z OSP w Birczy przytaczał zdarzenia z tragicznej nocy z perspektywy ratownika. – Jechaliśmy, praktycznie nie wiedząc do czego, czy chodzi o bus, czy autobus – wspominał.
Z kolei funkcjonariusz straży granicznej zasłaniał się niepamięcią w związku z upływem sporego okresu od zdarzenia. W związku z tym odczytano jego zeznania, które złożył dzień po wypadku. Mówił wtedy, że wspomniany autokar odprawiany był po godz. 21. Po wejściu do środka, funkcjonariusz zauważył, że jest tam bardzo gorąco, ludzie są przepoceni, a wygląd jednej z kobiet sugerował złe samopoczucie. Stwierdził, że stan techniczny nie wzbudził jego wątpliwości, ale ocena ta nie polega na szczegółowym badaniu technicznym, ponieważ nie ma do tego uprawnień. Opiera się na sprawdzeniu dokumentów i ocenie wizualnej – czy są jakieś uszkodzenia lub wycieki płynów. Na wnikliwe badanie pojazd jest kierowany, jeśli jego stan wzbudza wątpliwości.
Na kolejną rozprawę zaplanowano przesłuchania kolejnych świadków. Oskarżonym jest kierowca autobusu Mykola L. Grozi mu do 12 lat więzienia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ci co przeżyli ta tragedię to niech dziekuja kierowcy,ze tak po mimo złamania przepisów potrafił połozyc aultobus na boku i nie doprowadził do "przewracanki lub wałowania"Liczba ofiar była by na pewno większa.On tylko prawidłowo położył autukar na boku bo siła odsrodkowa w stosunku do ptredkosci tak działa.Nie mnie go osądzać,ale Ci co przeżyli zawdzieczają mu Zycie
Ci co przeżyli ta tragedię to niech dziekuja kierowcy,ze tak po mimo złamania przepisów potrafił połozyc aultobus na boku i nie doprowadził do "przewracanki lub wałowania"Liczba ofiar była by na pewno większa.On tylko prawidłowo położył autukar na boku bo siła odsrodkowa w stosunku do ptredkosci tak działa.Nie mnie go osądzać,ale Ci co przeżyli zawdzieczają mu Zycie