Reklama

Koniec pięknej passy jarosławskiego beniaminka

MKKS Rybnik stanął dzisiaj (1 marca br.) na drodze II-ligowych jarosławskich koszykarzy w podtrzymaniu znakomitej passy wygranych w tym roku. I to w dodatku w hali MOSiR przy ulicy Sikorskiego. Był to ostatni występ beniaminka przed własną publicznością w fazie zasadniczej. Porażka ekipy Tomasza Fortuny nie miała wpływu na fakt, że jest ona już pewna gry w fazie play-off.

Faworytem tego spotkania byli jarosławianie. Kapitalna seria sześciu wygranych z rzędu była bardzo realna do przedłużenia, Ślązacy w tym sezonie bowiem spisują się źle. Są jednym z kandydatów do spadku. To nieco dziwna sytuacja, bo ekipa Łukasza Szymika ma w swoim składzie zawodników ogranych i doświadczonych. W pierwszym pojedynku w Rybniku beniaminek wygrał 52:70 i wówczas była to dopiero druga ligowa wygrana zespołu prowadzonego przez Tomasza Fortunę[paywall]. Była 11. kolejka spotkań…

Potem jednak sytuacja diametralnie się odwróciła. Jarosławianie uczyli się tej ligi bardzo szybko, rośli z meczu na mecz. Ale musieli pamiętać o jednym: mimo bycia teoretycznym faworytem, nie mogli ani na moment stracić koncentracji i szacunku dla rywala.

Reklama

Inauguracyjna kwarta miała dość nieoczekiwany przebieg. Zwłaszcza jej końcówka. Bo zaczęło się od efektownej penetracji Cezarego Gumińskiego i choć w 2. min goście wyszli na chwilowe prowadzenie (4:5), kolejne trzy minuty należały do gospodarzy. Wygrali je 11:4 i w 5. min po punktach Konrada Strzępka wygrywali 15:9. Potem jednak zaczęli popełniać proste straty, oddawać rzuty z nieprzygotowanych pozycji, co nie miało prawa ujść uwadze rybniczan. Nieoczekiwanie dla wszystkich w 8. min zrobiło się 17:19. Na 13 s trafił Wiktor Majka, odzyskując prowadzenie (23:21). Jarosławianom nie było jednak dane cieszyć się z triumfu w ćwiartce otwarcia. Akcja 2+1 Macieja Stachowicza na 23:24 ustaliła wynik.

Miejscowi scenariusz zaczęli odwracać od początku drugich 10 minut. Sygnał dał „trójką” Łukasz Krawiec, a potem na kosz rybniczan szła jedna z drugą skuteczna akcja. W 13. min było już 30:24. W 18. min, kiedy dwa rzuty wolne wykorzystał Łukasz Argasiński, wynik brzmiał 43:35. I połowa mogła zakończyć się 8-punktową inicjatywą gospodarzy, ale na sekundy przed końcem nie udało się im zatrzymać Rafała Koczego i przy zejściu do szatni było 48:42.

Reklama

Nie opanowali sytuacji

I kiedy wydawało się, że jarosławscy akademicy opanowali sytuację, zostali sprowadzenie do parteru od początku trzecich 10 minut. Pudłowali jak najęci, popełniali faule w ataku, nie dopieszczali akcji i nie ma się co dziwić, że pierwsze pięć minut przegrali aż 0:10. W 25. min rybniczanie objęli prowadzenie 48:52. Bessę przełamał dopiero C. Gumiński, ale na dojście do siebie miejscowi potrzebowali czasu. Nie opanowali sytuacji do końca III kwarty. Co prawda w 28. min, po rzucie zza łuku Patryka Buszty, doprowadzili do remisu 59:59, ale końcówka ponownie należała do pewnych siebie rybniczan. Na 36 s przed syreną i trzem celnym rzutom osobistym ponownie odskoczyli na 59:67. Wynik po pół godzinie gry ustalił Ł. Krawiec. 30. min – 61:67. Sytuacja nie wyglądała ciekawie. Jarosławianie musieli wrócić do swojej normalnej dyspozycji. Problem w tym, że wcale nie jest to łatwe. Od celnej przymiarki za 3 pkt ostatnią ćwiartkę rozpoczął P. Buszta, ale to było mało. Ciągle zawodziła skuteczność i brak pomysłu na rozbicie strefy rybniczan. Trafiał M. Stachowicz, a z rzutem z dystansu włączył się Adam Białdyga. W 34. min wynik brzmiał 66:75. Było coraz bliżej końca znakomitej passy… W 36. min efektowanym dunkiem popisał się Andrzej Mazur, utrzymując przewagę MKKS-u – 71:79. Ale beniaminek to zespół z charakterem. Walczaki. Odpowiedzialność za zdobywanie punktów wziął na swoje barki C. Gumiński, ale solidnie pracowali wszyscy. Na 53 s przed finalną syreną było 78:82. Rozpoczęła się wojna na faule i rzuty wolne. Na 18 s przed końcem dwa wykorzystał Igor Lewandowski, MKKS objął prowadzenie 78:84 i nie oddali go do końca.

Niespodzianka stała się faktem, ale sprawiedliwie należy przyznać, że Ślązacy wygrali zasłużenie. Wspaniała passa ekipy T. Fortuny została przerwana w najmniej oczekiwanym momencie, ale to jest właśnie urok sportu.

Reklama


AZS PWSTE Jarosław – MMKS Rybnik 80:85 (23:24, 25:18, 13:25, 19:18)
Punkty: C. Gumiński 23 (1x3), Ł. Krawiec 14 (4x3), A. Mikołajko 12, P. Buszta 11 (3x3), P. Bielecki 8 (2x3), K. Strzępek 6, Ł. Argasiński 2, W. Majka 2, B. Reichert 2, K. Kuśmierz 0 (AZS PWSTE); K. Zieliński 18 (3x3), M. Stachowicz 14, A. Białdyga 11 (2x3), I. Lewandowski 11 (2x3), Ł. Ochodek 11 (3x3), A. Mazur 6, T. Czajkowski 5, R. Koczy 5 (1x3), B. Sładek 2, T. Tomanek 2 (MKKS).
Sędziowali: Mariusz Szybisty (Rzeszów) i Magdalena Mazurewicz-Rydz (Lublin). Widzów: 200.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama