Kryzys w jarosławskiej ekipie trwa nadal. I kto wie, jak jest głęboki. Po wstydliwych porażkach w Chorzowie (w meczu pucharowym) z Ruchem II i w Jarosławiu z Piotrcovią (w meczu mistrzowskim) podopieczne Vita Teleky’ego nie miały nic do powiedzenia w dzisiejszym (25 stycznia br.) starciu z aktualnie trzecią siła w superlidze – KPR-em Kobierzyce.
Szczypiornistki beniaminka już raz smak bessy poznały. Po znakomitym początku sezonu, przyszedł nagły kryzys i kilka z rzędu porażek. Potrafiły go jednak pokonać. Teraz ponownie znalazły się na emocjonalnej huśtawce nastrojów i kto wie, jak długo to potrwa. O tym, że w domowym pojedynku z Piotrcovią „coś” było nie tak, świadczy jeden z rezultatów minionej kolejki[paywall]. Piotrkowianki – po nieoczekiwanym triumfie w hali im. Burmistrza Adolfa Dietziusa – powinny były pójść za ciosem. Szansę miały ogromną, gościły bowiem outsidera z Chorzowa. Ale wygląda na to, że nie są na tyle mocną ekipą, aby na entuzjazmie ograć „czerwoną latarnię”. Wnioski niech każdy sobie sam wyciągnie…
W pierwszym spotkaniu Eurobud Grupa JKS przegrał u siebie z KPR-em Kobierzyce 28:31, więc nie było żadnych przesłanek, aby sądzić, że odwdzięczą się zespołowi prowadzonemu przez Edytę Majdzińską. Nie zrewanżowały się. Poniosły bolesną porażkę, będąc pod każdym względem gorszym zespołem. Równą grę potrafiły prowadzić mniej więcej do 10. min spotkania. Prowadziły dwukrotnie. Na „dzień dobry”, po trafieniu Moniky Bancilon Novais i w 4. min (1:2), kiedy rzut karny wykorzystała Natalya Turkalo. Ostatni remis (4:4) w tym pojedynku był w 7. min, po bramce Julii Pietras. Potem na parkiecie suwerenem – i to z każdą minutą coraz większym – były gospodynie. Sumiennie, wykorzystując błędy rywalek, ale i wiele dokładając od siebie, budowały przewagę bramkową. Notowały serie zdobywanych bramek. Raz cztery z rzędu, innym razem trzy. W 24. min, kiedy trafiła Mariola Wiertelak, było 15:9. W ostatniej minucie czerwoną kartkę za faul niegodny sportowca ujrzała J. Pietras, a rzut karny z tego tytułu wykorzystała Monika Koprowska i wydawało się, że na przerwę miejscowe zejdą z 6-bramkową nadwyżką. Jednak ostatnie trafienie należało do M. Bancilon Novais, która zanotowała swój najlepszy występ w barwach Eurobud Grupa JKS.
Początek drugich 30 minut to popis Kingi Jakubowskiej. Ustrzeliła szczypioriackiego hat-tricka i w 34. min w pojedynkę wywindowała rezultat do 20:13. Ale to był dopiero początek koncertu gry 20-letniej rozgrywającej, wychowanki klubu z Kobierzyc, aktualnej reprezentantki Polski i liderki klasyfikacji strzelców PGNiG Superligi Kobiet. W II połowie zdobyła aż 10 bramek! Ale nie tylko ona z łatwością umieszczała piłkę w siatce bezradnych jarosławianek. Autograf na liście strzelców złożyła każda zawodniczka, którą desygnowała do gry E. Majdzińska. W 47. min, po dwóch trafieniach z rzędu Andeli Ivanović, przewaga gospodyń urosła do monstrualnych wręcz rozmiarów. Było 29:19. W 58. Min, po dublecie K. Jakubowskiej, nic z tego nie ubyło – 38:28. Zapowiadało się na najwyższą pogrom jarosławianek. Twarz nieco uratowały w kilkudziesięciu ostatnich sekundach, kiedy za sprawą kolejno: Katarzyny Kozimur, M. Bancilon Novais i Olesi Donets zmniejszyły straty, ale i tak doznały najwyższej (wyrównując „rekord” z Lubina, gdzie uległy Metraco Zagłębiu 33:26) porażki w trwającej kampanii.
KPR Kobierzyce – Eurobud Grupa JKS Jarosław 38:31 (17:12)
KPR Kobierzyce: Kowalczyk, Zima – Jakubowska 15, Kucharska 2, Ilnicka 2, Tomczyk 3, Piotrowska 1, Janas 2, Wiertelak 3, Ivanović 2, Walczak 1, Koprowska 1, Despodovska 3, Wicik 1, Michalak 2.
Eurobud Grupa JKS: Szczurek, Kulpa, Backiel – Bancilon Novais 11, Balsam 6, Donets 3, Luberecka 0, Turkalo 4, Pietras 1, Strózik 1, Żukowska 0, Amanda Szymborska 1, Aleksandra Szymborska 1, Kozimur 3.
Sędziowali: Jakub Gnyszka i Mateusz Stonoga (obaj z Ozimka). Kary: KPR Kobierzyce – 10 min; Eurobud Grupa JKS – 10 min. Czerwona kartka: Pietras (30. – faul). Widzów: 450.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.śniegu brak ale widać i czuć że rozpoczął się powolny zjazd slalomem w dół
śniegu brak ale widać i czuć że rozpoczął się powolny zjazd slalomem w dół