Krzysztof Ziemiec, dziennikarz prowadzący Wiadomości w TVP1, znany również z wielu programów publicystycznych, 12 października odwiedził trzy przeworskie szkoły. Podczas spotkania z uczniami Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. Króla Władysława Jagiełły opowiedział m.in. o swoich początkach w pracy dziennikarskiej oraz o trudnościach, które niesie ten zawód.
Na wstępie uczniowie zapytali gościa, czy od zawsze chciał być dziennikarzem.
– Będąc w podstawówce, miałem skryte marzenie, ale wstydziłem się o tym głośno mówić, bo to były czasy, że aby pracować w radiu, tym bardziej w telewizji, trzeba było mieć absolutne znajomości i wysoko postawionych rodziców. Właściwie nikt z ulicy nie miałby szans pracować w takim miejscu, więc ja nawet nie miałem odwagi głośno mówić w domu, że mam takie marzenie. Poszedłem do liceum, z liceum na politechnikę. Jestem inżynierem ochrony środowiska – opowiadał Krzysztof Ziemiec.
– Jak stwierdziłem, że chcę być dziennikarzem, to miałem 25 czy 26 lat. Poszedłem na wieczorowe dziennikarstwo, pracowałem, uczyłem się, a w weekendy albo po nocy pracowałem trochę w radiu. „Pracowałem” to za duże słowo, przyszedłem z ulicy – mówił.
– Dziennikarstwo jest zawodem bardzo wyniszczającym, więc jeśli ktoś ma słabe nerwy, słabą psychikę, jest nadwrażliwy, to ten zawód będzie dla niego trudny. Na początku przynosi łzy, wyrzeczenia i nie daje satysfakcji, bo dziennikarz na początku zarabia nic albo troszeczkę. Zaczynałem od parzenia kawy starszym koleżankom, później ktoś pozwolił mi zejść do bufetu i przynieść obiad albo zwinąć starą taśmę – opowiadał gość.
– Byłem już wtedy dorosły, po studiach, pracowałem jako inżynier i zarabiałem przyzwoicie. Potrafiłem zrezygnować z tamtej spokojnej drogi, ale dla mnie nie do końca przeznaczonej i zrobić wszystko od nowa i iść prawie jak pierwszoklasista, pod górę. I to jest też taki zawód, że cały czas idzie się pod górę i nie wiadomo, kiedy będzie wierzchołek, być może go nigdy nie osiągniemy. Ale takie życie ma głęboki sens i smak. Nie żyjemy absolutnie dla siebie, tylko dla innych, dla nich też się poświęcamy. A w tym zawodzie to jest najpiękniejsze, że się występuje dla innych. Jak człowiek widzi, że komuś sprawia satysfakcję, radość albo ktoś mnie docenia, to jest znacznie więcej warte niż niejedna podwyżka – przyznał K. Ziemiec.
Przyznał jednak, że te dwa wydarzenia były zupełnie inne, ponieważ śmierci papieża spodziewano się ze względu na jego pogarszający się stan zdrowia. – Tego dnia wychodziłem już do domu i nagle usłyszałem: „Wracaj, dostaliśmy telefon z Rzymu, że papież umarł”. Zostaliśmy na noc, zrobiliśmy czuwanie – mówił. – Katastrofa smoleńska to było wydarzenie, którego absolutnie nikt się nie spodziewał, w które nikt do końca nie wierzył – podkreślił. Kiedy nadeszła informacja o niej, wszyscy byli w szoku. Dziennikarz przyznał, że zdawał sobie sprawę, że program mogą oglądać rodziny osób, które leciały samolotem, dlatego nie mógł podać niepotwierdzonych informacji dotyczących liczby ofiar i ich nazwisk. – Nauczony doświadczeniem wiem, że w takich momentach lepiej powiedzieć o jedno słowa za mało, niż o dwa za dużo – zaznaczył.
Podczas wizyty w przeworskiej „Jagiellonce” padło również pytanie o obiektywizm dziennikarski oraz o to, co w pracy dziennikarza jest najtrudniejsze. Na zakończenie uczennica Aleksandra Wajda wykonała dla gościa piosenkę. Krzysztof Ziemiec spotkał się również z uczniami ZSZ im. Króla Jana III Sobieskiego oraz SP nr 1 im. Jana Pawła II. Następnie odwiedził Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu. W podróży towarzyszył mu ks. Jakub Kruczek z przeworskiej bazyliki pw. Ducha Świętego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.ale wstyd dla tych szkół. Naczelnego dziennikarza Dziennika Telewizyjnego zaprosić, demagoga z PiSu. Nie lepiej zaprosić Urbana z NIE?
Obywatel 188.146.92.164 - winien żeś wiedzieć a widać że nie wiesz że twoje schorzenie nazywa się :Schizofrenia paranoidalna - to przykra dolegliwość umysłowa, której charakterystycznym objawem są urojenia prześladowcze. Chory nie odbiera otaczającego go świata takim, jakim on jest naprawdę, ale w sposób całkowicie błędny. Co najgorsze te wszystkie omamy i urojenia chory przeżywa, jako otaczającą go rzeczywistość. Do leczenia w Twojej okolicy jest bardzo blisko Jarosław lub Żurawica , nie musisz mieć skierowania od rodzinnego, wystarczy, że przyjdziesz do lekarza dyżurnego a on po bardzo krótkiej z Tobą rozmowie pewnikiem dokona rozpoznania twojej choroby. Nie czekaj, sam się nie wyleczysz. Pozdrawiam , życzę powodzenia.
PISoBOLSZEWICKA miernota bez twarzy, kłamca i oszust dojnej zmiany.Reżimowa TVPIS POtrzebuje takich zaufanych funkcjonariuszy do wylewania swoich POmyj.
zenekPIS zna tę przypadłość PO sobie i swoich PISoBOLSZEWICKICH POplecznikach.
Spotkał kiedyś tchórz tchórza idąc po podwórzu I pyta: Ty nie w pracy? Co się stało tchórzu? - Wziąłem pracę do domu, dyrektor się zgodził. To rzekłszy, wszedł do domu i tam się zesmrodził.Podobnie ja TY, tylko to potrafisz . Pozdrawiam.
To jest człowiek, który zatracił obiektywizm jakim powinien się kierować dziennikarz, na rzecz konformizmu i uległości wobec władzy. Ktoś taki ma być wzorem dla młodzieży? "Wiadomości" stały się dawnym "Dziennikiem telewizyjnym", a Holeckiej i Ziemcowi jeszcze tylko mundurów brakuje.
ADHD gosiu możesz leczyć jak dorośniesz.I nie mierz innych swoją PISoBOLSZEWICKĄ tchórzliwą miarą.
ale wstyd dla tych szkół. Naczelnego dziennikarza Dziennika Telewizyjnego zaprosić, demagoga z PiSu. Nie lepiej zaprosić Urbana z NIE?
Obywatel 188.146.92.164 - winien żeś wiedzieć a widać że nie wiesz że twoje schorzenie nazywa się :Schizofrenia paranoidalna - to przykra dolegliwość umysłowa, której charakterystycznym objawem są urojenia prześladowcze. Chory nie odbiera otaczającego go świata takim, jakim on jest naprawdę, ale w sposób całkowicie błędny. Co najgorsze te wszystkie omamy i urojenia chory przeżywa, jako otaczającą go rzeczywistość. Do leczenia w Twojej okolicy jest bardzo blisko Jarosław lub Żurawica , nie musisz mieć skierowania od rodzinnego, wystarczy, że przyjdziesz do lekarza dyżurnego a on po bardzo krótkiej z Tobą rozmowie pewnikiem dokona rozpoznania twojej choroby. Nie czekaj, sam się nie wyleczysz. Pozdrawiam , życzę powodzenia.
PISoBOLSZEWICKA miernota bez twarzy, kłamca i oszust dojnej zmiany.Reżimowa TVPIS POtrzebuje takich zaufanych funkcjonariuszy do wylewania swoich POmyj.