Najpierw fakty. 29 maja br. lubaczowscy policjanci dotarli do porzuconego w przydrożnym rowie w Starych Oleszycach białego subaru. Wewnątrz nie było kierowcy. Właścicielem białego subaru jest były prezes Sądu Rejonowego w Lubaczowie, obecnie sędzia tamże, szef (od 2018 r.) przemyskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Artur Broś. Teraz pytania: kto był kierowcą tego pojazdu w tym dniu i dlaczego znalazł się on w... rowie?
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 29 maja br., około godziny 19. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Lubaczowie otrzymał informację, że w przydrożnym rowie w Starych Oleszycach znajduje się białe subaru. Wewnątrz nie było nikogo, co musiało zostać zinterpretowane w ten sposób, że kierujący uciekł lub oddalił się od pojazdu.
Pytanie: dlaczego?[paywall]
Informacja szybko się rozprzestrzeniła. Jak podał jeden z portali informacyjnych, właścicielem białego subaru jest sędzia Sądu Rejonowego w Lubaczowie Artur Broś. Policji zajęło dwa dni, aby tę wieść potwierdzić. Wszczęte zostało postępowanie, a zebrane materiały początkowo trafiły do Prokuratury Rejonowej w Lubaczowie.
We wtorek, 30 maja br., szefowa tej instytucji prokurator Agnieszka Nieckarz-Proszek powiedziała:
– Bezsporne jest, że doszło do kolizji drogowej, co jest wykroczeniem. Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika też, że kierowca mógł spowodować zdarzenie w stanie nietrzeźwości i to mogło być powodem porzucenia auta. Policjanci prowadzili działania zakrojone na szeroką skalę, by dotrzeć do właściciela samochodu. Jak na razie, to się nie udało.
Kolejnego dnia sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
– Postępowanie jest prowadzone w sprawie prowadzenia w dniu 29 maja w Oleszycach samochodu osobowego w stanie nietrzeźwości. Jest zgromadzony materiał, wciąż trwają czynności. Jest ustalana kwestia, kto prowadził ten pojazd. Wiadomo już, że właścicielem jest sędzia Sądu Rejonowego w Lubaczowie. Postępowanie zmierza w kierunku potwierdzenia, czy właściciel był jednocześnie kierującym – powiedziała zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Beata Starzecka.
– Właściciel samochodu nie został jeszcze przesłuchany – dodała.
Nie został przesłuchany, bo 30 maja br. sędzia Artur Broś drogą elektroniczną dostarczył do miejsca pracy zwolnienie lekarskie. W pracy, miał się pojawić 5 czerwca br. Prawdą jest, że prezes Sądu Rejonowego w Lubaczowie poinformował prezesa przemyskiego sądu o tej sytuacji.
– Sędzia z lubaczowskiego sądu przebywał na zwolnieniu lekarskim od 30 maja do 2 czerwca. Obecnie czekamy na dalsze ustalenia. W zależności od ustaleń policji i prokuratury będą podejmowane dalsze kroki w naszej instytucji – krótko wyjaśniła rzecznik Sądu Okręgowego w Przemyślu sędzia Małgorzata Reizer.
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, prokuratura ma dowody na to, że sprawca kolizji w chwili zdarzenia mógł być pijany, dlatego porzucił samochód. Jak podał wspomniany już jeden z portali informacyjnych, kierowca wpadł do rowu, bo wcześniej prawdopodobnie wyprzedzał na podwójnej ciągłej.
Jeden ze świadków miał podbiec do auta i wyciągnąć kluczyki ze stacyjki, ale kierowca mu je wyrwał i uciekł. W samochodzie podobno były puszki z piwem. Niestety, nie udało się nam skontaktować z sędzią A. Brosiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze