Reklama

Legionowe kadry – narodziny polskiego reportażu wojennego

24/09/2015 13:18

Wojny towarzyszą człowiekowi od zarania dziejów i jakoś do tej pory nikt nie potrafił temu zaradzić. Już przyzwyczailiśmy się do obrazów wojny, jakie codziennie serwują nam media. A jak wojnę sto lat temu widzieli fotografowie w legionowych mundurach? O tym właśnie opowiada najnowsza wystawa czynna w głównym gmachu Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej.

Ekspozycja, a przede wszystkim towarzyszący jej album oprócz historii legionów zawartej w fotografiach jest również doskonałym przyczynkiem do rozważań o początkach polskiego fotograficznego reportażu wojennego[paywall].

Jest rok 1914. Powstają Legiony, w ich szeregach znajdują się ludzie, którzy wcześniej zetknęli się z fotografią. Mają własne aparaty, wiedzą jak zakładać do nich szklane klisze i jak później je wywołać, choćby we frontowej ziemiance. Jan Włodek, szef służby samochodowej Departamentu Wojskowego, Stanisław Janowski, malarz, scenograf, fotograf, Tadeusz Bełdowski, handlowiec, Leopold Rudke, lekarz, Tadeusz Pawlas, lekarz, pianista i jeszcze kilku innych wyruszyli na front z aparatami w tornistrach. Rozumiejąc znaczenie fotografii, jej magię polegającą na utrwaleniu momentu, założyli "Spółkę fotograficzną", będącą pierwszą niezależną agencją fotograficzną i fotografowali wszelkie aspekty żołnierskiego życia. Narady w ziemiankach, polową kuchnię, obieranie ziemniaków, komorę do odwszawiania, armaty na stanowiskach, legionistów w okopach, pogrzeby i polowe cmentarze. Była też inna strona frontowego bytu, którą również chętnie fotografowano. Defilady na rynkach miasteczek na Bukowinie, towarzyskie spotkania, biesiady przy butelce tokaju, legionistów łowiących ryby i pozujących przy beczce wina. Nie ma natomiast na tych fotografiach momentów walki. Jednak pamiętać należy, że sprzęt oraz materiały, jakimi dysponowali raczej nie nadawały się do fotografowania akcji. Co ciekawe, nie ma też zdjęć eksponujących zwłoki, ale to już wynikało z szacunku ówczesnych fotografów dla śmierci.

Czy te fotografie można nazwać reportażem fotograficznym? Stosując kryteria używane dzisiaj przez większość agencji i media - raczej nie. Ale trzeba pamiętać, że od tamtego czasu bardzo zmienił się świat i sposób patrzenia na niego. Więc może ostrożniej byłoby określenie – fotografie o charakterze reporterskim. Klasyk w dziedzinie fotografii, Henri Cartier-Bresson (twórca teorii decydującego momentu) twierdził: "Reportaż jest wynikiem działania mózgu, oka i serca, pozwalającym na wyrażenie, i utrwalenie wydarzeń i wrażeń". Stosując tę definicję "legionowe kadry", można przyjąć za reportaż, a przynajmniej za jego początki.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Marta - niezalogowany 2015-09-30 18:10:31

    Ciekawa wystawa, a przede wszystkim świetne otwarcie-podhalańczycy ze sztandarem i trąbka! Rewelacja. Brawo dla komisarza wystawy!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama