Reklama

Lekarz nie przyjął go do szpitala. Mężczyzna zmarł na ulicy

26/12/2017 19:00

W poniedziałek pan Bogusław zgłosił się na kardiologię przemyskiego szpitala ze skierowaniem od lekarza rodzinnego. Kardiolog, nie wykonując żadnych badań, kazał mu przyjść następnego dnia. Mężczyzna zmarł na ulicy, jadąc własnym samochodem do szpitala.

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 11 i 12 grudnia. – Ojciec źle się poczuł w nocy z niedzieli na poniedziałek. Około trzeciej w nocy obudził się z pieczeniem w klatce piersiowej, ciężko było mu złapać oddech – opowiada syn pana Bogusława, Mateusz.

W poniedziałek rano[paywall] udał się do lekarza rodzinnego. Przeszedł niezbędne badania, w tym EKG serca. Ich wynik zaniepokoił lekarkę. – Chciał od razu wezwać karetkę. Ojciec nie był na to przygotowany. Obiecał, że wróci do domu po rzeczy i pojedzie do szpitala – relacjonuje pan Mateusz. – Pani doktor postawiła też wstępną diagnozę, że jest to dusznica bolesna i zostało to zapisane na skierowaniu – dodaje synowa zmarłego.

Reklama

 

Zaczął sinieć w samochodzie

Pan Bogusław zrobił jak obiecał. Zgodnie z zaleceniem lekarza, nie udał się na izbę przyjęć tylko od razu na oddział kardiologii. – Tata pojechał razem z mamą. Poszedł na oddział, wszedł do pokoju lekarskiego ze skierowaniem i wynikami badań. Mama została na korytarzu. Jak nam powiedziała, wyszedł po trzech minutach. Lekarz nie wykonał żadnych badań, tylko powiedział, że dzisiaj jest dużo ludzi i kazał ojcu wrócić na drugi dzień. Napisał to na odwrocie skierowania – opowiada syn pana Bogusława. – Uważam, że jakieś badania powinny być wykonane. Nic nie zrobiono, po prostu nic – dodaje.

Reklama

We wtorek pan Bogusław znów pojechał do szpitala. On prowadził samochód, obok siedziała żona. Na ul. Grunwaldzkiej zwolnił przed sygnalizacją świetlną. – W pewnym momencie mama zauważyła, że ojciec zaczął siniec, a jego ręce sztywnieć. Mama zgasiła silnik, zaciągnęła hamulec ręczny, wyskoczyła z samochodu i zadzwoniła po karetkę – opowiada pan Mateusz.

Nim kobieta skończyła rozmawiać z dyspozytorem pogotowia, pan Bogusław już leżał na chodniku i był reanimowany przez ratownika medycznego, który prywatnie jechał za nimi samochodem. Chwilę później przyjechała karetka pogotowia.  Reanimacja trwała ok. 40 minut. Akcji serca nie udało się jednak przywrócić. – Jeśli chodzi o ratowników, nie mam zastrzeżeń. Starali się jak mogli, ale nic to nie dało – mówi syn zmarłego.

Reklama

– Jestem przekonany, że gdyby ojca dzień wcześniej przyjęli na oddział, jakiekolwiek badania wykonali, to żyłby dzisiaj – podkreśla mężczyzna.

 

Sprawa w prokuraturze

Pan Bogusław miał za sobą 40 lat pracy na kolei, był spokojnym, lubianym i bezkonfliktowym człowiekiem. Unikał alkoholu, nie palił papierosów. Miał nadciśnienie, ale zażywał odpowiednie leki. Bardzo cieszył się wnukami. W lipcu obchodził 35. rocznicę małżeństwa, a kilka dni przed świętami miał świętować swoje 59. urodziny. Tej chwili nie doczekał. Jego pogrzeb zgromadził kilkaset osób.

Reklama

Rodzina zmarłego zgłosiła sprawę do prokuratury. – Śledztwo prowadzone jest w kierunku narażanie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez lekarzy z Wojewódzkiego Szpitala im. św. Ojca Pio – mówi Marta Pętkowska, prokurator Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Decyzją prokuratora przeprowadzono sekcję zwłok, zabezpieczono materiał do badań histopatologicznych i toksykologicznych. Ich wyniki mają dać odpowiedź na pytanie, czy nie przyjęcie do szpitala w dniu poprzedzającym zgon, miało wpływ na śmierć pacjenta. Ponadto prokuratura zabezpieczyła dokumentację medyczną. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów.

– W takich sytuacjach, kiedy pacjent zostaje skierowany do szpitala przez lekarza POZ i nie przyjeżdża transportem medycznym (karetką), to lekarz dyżurny ocenia stan zdrowia pacjenta przeprowadzając z nim wywiad. I jeśli z wywiadu wynika, że stan ten nie zagraża jego życiu i zdrowiu, to ustalany jest termin przyjęcia na oddział na najbliższy możliwy dzień – czytamy w stanowisku działu rozwoju, promocji i komunikacji społecznej przemyskiego szpitala.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Obserwator - niezalogowany 2017-12-26 19:43:38

    Po co kodować artykuł, który wcześniej wszyscy mieli okazje przeczytać w Nowinach i na stronie radia ZET...?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Qaa - niezalogowany 2017-12-26 19:55:00

    Przemyscy lekarze typowe w przemyslu 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ja - niezalogowany 2017-12-26 20:49:48

    jak w przemyślu "leczą" lekarze z dyplomem uzyskanym na ukrainie to nie ma się co dziwić

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama