Reklama

Lela Pawlikowska – powrót w rodzinne strony

20/03/2022 09:39

Prawdziwe tłumy zjawiły się w piątkowe, późne popołudnie, 11 marca, w gmachu głównym Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej. Wśród nich byli przemyślanie, krakowianie, a także liczna delegacja z Medyki. Pretekstem był wernisaż wystawy pod tytułem „Wprost ze siebie” – twórczość Leli z Wolskich Pawlikowskiej (1901–1980). Bez dwóch zdań to jedna z najlepszych i największych wystaw zorganizowanych przez muzeum w ostatnich latach, która zadowoli nawet najbardziej wybrednych koneserów.

Gości w gmachu powitał dyrektor Jan Jarosz, który słusznie zwrócił uwagę, że sztuka jest jednym z najlepszych wyrazów geniuszu ludzkiego – szczególnie cenionego w czasach tak smutnych, jakich doświadcza obecnie Ukraina.

W imieniu rodziny artystki przemawiała Anna Pilch-Pawlikowska – od 2007 r. żona zmarłego w roku ubiegłym w sędziwym wieku Kaspra Pawlikowskiego, syna Leli. Zwieńczeniem spotkania był wykład o artystce oraz kuratorskie oprowadzanie po wystawie, dokonane przez dr Martę Trojanowską.

Zebrana publiczność nie kryła zainteresowania licznymi[paywall] zgromadzonymi pracami: akwarelami, linorytami, szkicami, ilustracjami do książek, obrazami olejnymi. Wykonane w rozmaitych technikach pokazują kunszt graficzki i malarki, która – choć nigdy nie odebrała formalnego wykształcenia – stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich portrecistek działających w Wielkiej Brytanii w II połowie XX w.

Jedna z ciekawostek, którą warto wypatrzyć na wystawie, jest szkic do portretu młodziutkiej Diany Spencer – późniejszej słynnej księżnej Walii. To tylko ułamek z licznych prac zgromadzonych w gmachu MNZP. Za znakomitą aranżację trudnego wnętrza odpowiada Dorota Stanowska, która już nie po raz pierwszy popisała się znakomitym kunsztem i wyczuciem miejsca.

Wydarzeniu towarzyszy przepięknie wydany i bogato ilustrowany album – śmiało go można nazwać jedną z najstaranniej opracowanych publikacji, jakie wyszły spod prasy muzealnej, bynajmniej nie tylko w ostatnich latach. „Wprost ze siebie” to zatem wystawa, która przynosi chlubę przemyskiemu muzeum i śmiało może konkurować z innymi wydarzeniami artystycznymi w Polsce.

Pawlikowscy przypominani od lat

Warto podkreślić, że od wielu lat Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej podejmuje liczne starania, aby upowszechnić pamięć o Pawlikowskich. W 2005 r. było organizatorem wystawy „Dama z Medyki i Londynu.

Lela Pawlikowska, 1901–1980”, a 2009 r. – „Medyccy Medyceusze. 200 lat obecności rodziny Pawlikowskich w Medyce i ziemi przemyskiej 1809 – 2009”. W „Roczniku Przemyskim” (którego zeszyt „Historia” jest współfinansowany od kilku lat przez MNZP) znaleźć można liczne artykuły odnoszące się do dziedzictwa historycznego, ekonomicznego, artystycznego i przyrodniczego przedwojennych właścicieli Medyki.

Trudno się dziwić, że tematyka przyciąga licznych zainteresowanych – zasługi Pawlikowskich dla szeroko pojętej kultury polskiej są bowiem niepodważalne i tak liczne, że najróżniejsi badacze i miłośnicy przez długie dziesięciolecia będą mieli co zgłębiać.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że zarówno przemyska wystawa, jak i towarzyszący jej katalog, będący zwieńczeniem długoletnich studiów dr Trojanowskiej, stanowić będą dla nich stały punkt odniesienia. 


Tomasz Pudłocki
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama