Reklama

Lubisz się zdrzemnąć w ciągu dnia? Nie ma w tym nic złego

18/10/2026 09:56

Jesienią łatwiej złapać się na tym, że po południu oczy zaczynają się mimowolnie zamykać. Dni są coraz krótsze, światła ubywa, a perspektywa kilkunastu minut snu wydaje się wyjątkowo kusząca. Jeśli zdarza się nam uciąć drzemkę, nie ma powodów do wyrzutów sumienia.


Ochota na drzemkę wczesnym popołudniem nie musi oznaczać ani zbyt krótkiej nocy, ani lenistwa. To właśnie o tej porze, zgodnie z naturalnym rytmem snu i czuwania, wiele osób odczuwa wyraźne znużenie. Jesienią dochodzi do tego coraz mniejsza ilość światła dziennego, które pomaga regulować ten rytm. Nic więc dziwnego, że po południu powieki czasem robią się cięższe. Zresztą do słabości do drzemek przyznawało się wielu ludzi, których trudno posądzić o próżniactwo. Regularnie ucinali je Winston Churchill i Albert Einstein, a Salvador Dalí miał nawet własny sposób na bardzo krótki sen – zasypiał z kluczem w dłoni, który wypadając, miał go obudzić. Krótki odpoczynek w ciągu dnia doczekał się dziś nawet własnej nazwy – power nap. Badania pokazują, że może na pewien czas zmniejszyć senność, poprawić czujność i ułatwić koncentrację.

Kwadrans czy godzinka?

Reklama

„Położę się tylko na chwilę” ma jednak zadziwiającą zdolność zamieniania się w znacznie dłuższy sen. A to, ile śpimy, rzeczywiście wpływa na samopoczucie po przebudzeniu. W jednym z badań porównano drzemki trwające 5, 10, 20 i 30 minut. Najszybszą poprawę przyniosło 10 minut snu – uczestnicy niemal od razu byli mniej senni i łatwiej było im się skoncentrować. Pięć minut dawało niewiele, natomiast po 20 i 30 minutach efekt nie pojawiał się od razu. Nie oznacza to, że dziesięć minut jest złotą regułą. To, jak zadziała drzemka, zależy również od pory dnia, tego, jak spaliśmy poprzedniej nocy i indywidualnego rytmu. Jest tylko pewien haczyk. Wraz z upływem czasu rośnie szansa, że wejdziemy w głębszą fazę snu. Jeśli właśnie wtedy zadzwoni budzik, przez pewien czas możemy czuć się otępiali i mieć trudności z koncentracją.To tzw. bezwładność senna. Innymi słowy – ten osobliwy stan, kiedy po otwarciu oczu przez moment trzeba ustalić, gdzie się jest, która jest godzina i jaki właściwie mamy rok.

Lepiej wcześniej niż później

Reklama

Ochota na drzemkę najczęściej pojawia się między godz. 13 a 15, kiedy wiele osób odczuwa naturalny spadek energii i większą senność. Im bliżej wieczora, tym łatwiej jednak o kłopot z późniejszym zaśnięciem. Późna drzemka może sprawić, że o zwykłej porze po prostu nie będziemy jeszcze senni. Nie trzeba przy tym drzemać ze stoperem w ręku. Badania nie wskazują jednej idealnej długości dla wszystkich. Jeśli po krótkim śnie łatwo wracamy do zajęć, a wieczorem zasypiamy jak zwykle, nie ma powodów, by z niego rezygnować.

Kiedy senności jest za dużo?

Reklama

Czym innym jest jednak przyjemna drzemka po obiedzie, a czym innym sytuacja, gdy oczy zamykają się każdego dnia niezależnie od naszych planów. Jeśli mimo przespanej nocy regularnie trudno zachować czujność, drzemki przeciągają się do kilku godzin albo zdarza się zasypiać mimowolnie, dobrze poszukać przyczyny. Nadmierna senność może wynikać z przewlekłego niewyspania, działania niektórych leków, ale także towarzyszyć zaburzeniom snu, m.in. bezdechowi sennemu. Jeśli jednak krótka drzemka po prostu poprawia samopoczucie i nie przeszkadza później zasnąć, nie ma potrzeby dorabiać do niej większej teorii. Czasem drzemka jest po prostu drzemką.

 

Reklama

AM

 

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/10/2026 09:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości