Praktycznie z każdym sezonem narciarskim wraca problem drożności przejazdu ulicą Ludwika Pasteura. Mieszkańcy zasygnalizowali go nam po raz kolejny, prosząc o nagłośnienie w nadziei, że władze miasta wypracują w końcu rozwiązanie, które pozwoli uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości. W magistracie zdają sobie sprawę z niedogodności wynikających z utrudnionego ruchu przy wjeździe do dzielnicy Zielonka, ale zaznaczają, że to kłopoty ograniczające się najwyżej do kilkunastu tygodni w roku i proszą o zrozumienie.
– Już w poprzednich latach na zebraniach z udziałem przedstawicieli władz miasta podnosiliśmy w imieniu mieszkańców osiedla Zielonka konieczność rozwiązania problemu wynikającego z faktu nieprawidłowego parkowania pojazdów po obu stronach ulicy Pasteura. W konsekwencji pozostaje jedynie szerokość komunikacyjna dopuszczająca możliwość przejazdu dla jednego użytkownika drogi. Kulminacja problemu występuje z reguły w sytuacji, gdy z jednej strony[paywall] nadjeżdża autobus linii miejskiej, a z przeciwnej sznur samochodów innych użytkowników drogi. Wycofanie autobusu jest wtedy niebezpiecznym i ryzykownym manewrem i z reguły pozostaje konieczność wycofania kolumny samochodów. W tych okolicznościach nietrudno o wypadek, bowiem między pojazdami przechodzą dorośli i dzieci ze sprzętem narciarskim w obuwiu utrudniającym swobodne poruszanie się. Czy mamy czekać na jakieś tragiczne zdarzenie, by ktoś z władz miasta pomyślał o docelowym rozwiązaniu problemu? – pyta w imieniu mieszkańców Juliusz Praczyński.
I dodaje, że z ich strony sugerowane były dwa rozwiązania tej kwestii. Pierwsze zakładało, by w okresie sezonu zimowego na newralgicznym odcinku ulicy ustawiać przenośną sygnalizację świetlną, czynną w godzinach otwarcia stoku. Drugie, by w tym okresie na odcinku ulic Pasteura – Grochowska obowiązywał ruch jednokierunkowy. Żadne jednak – jak na razie – nie zostało wzięte pod uwagę. Mieszkaniec zwraca także uwagę na dodatkowy aspekt związany z opisywanym miejscem.
– Poniżej wyciągu jest[paywall] teren „niby parkingu”. Na jego części dostępna jest funkcja parkowania samochodów, ale przypomina bardziej teren budowy ze spiętrzoną górą piachu i ziemi. Nie bardzo rozumiem, dlaczego, kiedy tak dużo osób w tej okolicy korzysta z możliwości rekreacji, właśnie teraz z tego obiektu ciężarówkami wywożone są wymienione wyżej materiały, które pozostawiają na ulicy brudną, mazistą warstwę wymieszaną z błotem i śniegiem. Nie sposób wrócić do domu czystym samochodem – podkreśla.
O wspomniane kwestie zapytaliśmy w przemyskim magistracie, gdzie usłyszeliśmy, że w okolicach górnej stacji wyciągu narciarskiego faktycznie pojawia się problem z zaparkowanymi tam samochodami, ale jest to problem sezonowy.
– W tym roku kłopot był o tyle większy, że niestety ze względu na to, iż decyzją przemyskich radnych, którzy nie przyznali środków na obowiązkowy przegląd techniczny kolejki w dolnej części wyciągu narciarskiego, ten nie mógł zostać zrealizowany. W związku z czym była ona niedostępna dla narciarzy odwiedzających przemyski stok – a co za tym idzie – również korzystanie przez nich z parkingu przy ulicy Sanockiej okazało się bezcelowe. Mimo to POSiR uruchomił specjalną weekendową linię autobusową dla narciarzy, dzięki czemu mogli oni bezpiecznie zostawić swoje auta przy ulicy Sanockiej, a tym samym ruch przy ulicy Pasteura zdecydowanie „się rozładował” – wyjaśniła Agata Czereba, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Przemyślu.
Podkreśliła jednocześnie, że w rejonie ulicy Pasteura od początku sezonu narciarskiego nie doszło do żadnych niebezpiecznych sytuacji drogowych, co potwierdzają informacje przekazane miastu przez policję i straż miejską, a jedyna kolizja drogowa, jaką zarejestrowała przemyska policja od stycznia ubiegłego roku do marca bieżącego roku, miała miejsce 6 czerwca 2020 r.
– Faktycznie, strażnicy miejscy potwierdzają, że zdarzają się tam sytuacje związane z niewłaściwym parkowaniem pojazdów przez korzystających ze stoku, ale służby te natychmiast reagują na każde tego typu zgłoszenie, bowiem straż miejska sprawuje całodobowy monitoring nad tym miejscem i na bieżąco śledzi sytuację na drodze przy stoku. Ponadto ani szef, ani pracownicy Miejskiego Zakładu Komunikacji nie sygnalizowali problemów z poruszaniem się autobusów w tej części miasta – dodaje.
Magistrat wyjaśnia ponadto, że parking, na który zwrócił uwagę mieszkaniec, nie jest własnością miasta.
– W naszej ocenie niewłaściwym krokiem była sprzedaż tego terenu – mimo negatywnej opinii POSiR – osobie prywatnej. To doskonała lokalizacja na parking przy stoku. W tej chwili niestety zupełnie niewykorzystana i bez możliwości stworzenia przez miasto w tym miejscu odpowiedniego miejsca do parkowania – informuje A. Czereba i dodaje, że władze miasta zdają sobie sprawę, że nieco utrudniony ruch przy wjeździe do dzielnicy Zielonka może irytować mieszkańców, ale należy pamiętać, że problemy te mają miejsce, gdy działa stok narciarski.
– Wszystkim nam zależy na komforcie życia mieszkańców miasta. Ale i wszystkim nam powinno zależeć na tym, by hasło „Przemyśl – Turystyczne Serce Wschodu” nie było pustym sloganem, lecz odzwierciedlającym naszą gościnność i otwartość na odwiedzających. Przeważnie miejscowości turystyczne muszą się mierzyć także z różnego rodzaju uciążliwościami, jednak te zdecydowanie kompensuje radość z przyjmowania w mieście każdej liczby turystów. Przepraszamy wszystkich mieszkańców osiedla Zielonka za chwilowe utrudnienia i jednocześnie prosimy o zrozumienie i życzliwość. Mamy nadzieję, że w przyszłym sezonie uda nam się uruchomić kolejkę w dolnej części stoku, a wówczas większość wielbicieli białego szaleństwa zostawi swoje pojazdy na parkingu przy ulicy Sanockiej – podsumowuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ludzie musicie się przyzwyczaić że Stok i Posir to oczko w głowie Prezydenta, straż miejska też o tym wie, więc nic się nie zmieni
Może nie byłoby problemu gdyby działał dolny wyciąg
Ciekawe dlaczego ŻP nic nie wspomina o wizycie Gowina w Przemyślu i programie budowy mieszkań? Czyżby bezdomni, i łabędzie spacerujące po chodniku były bardziej godne uwagi dla redaktorów?
/.../Na 221 tys. mieszkań tylko 1500 to mieszkania społeczne, czynszowe. To niecały 1 proc. W Polsce jest 2,5 tys. gmin, na mieszkanie czeka się tam średnio ponad dwa lata. To zbyt długo musimy to zmienić /.../ - to fragment relacji z wizyty Gowina. Przyznaje on, że w czasach "dobrej zmiany" praktycznie nie buduje się tanich mieszkań na wynajem. Nic nie wspomina o oszałamiającym sukcesie programu "Mieszkanie +", w którym zamiast obiecanych 100 000 mieszkań powstało aż ... 926 lokali, czyli 0,9 %. Jest jednak nutka optymizmu i zapowiedź skrócenia okresu wyczekiwania na mieszkanie do mniej niż 2 lat! Przydałoby się jednak podać przykład choć jednej z 2,5 tysiąca polskich gmin, w których na nowe mieszkanie czeka się tylko 2 lata. Może się nie orientuję dobrze w temacie, ale jeszcze nie słyszałem aby w tak ekspresowym tempie chętni otrzymywali lokal. Znam za to wiele przykładów osób, które czekały lat 10-15 i więcej.W Przemyślu może powstać 120 mieszkań przy ul. Bakończyckiej, których budowę w ... 10 % dofinansuje państwo. Ciekawe jednak czy samorząd stać będzie na pozostałe 90% ?
Kolejny jajcarz co przyjechał obiecywać mieszkania.Poprzednie obiecanki już zapomniane.Dobrze,że nasze miasto nie dało się nabrać na pustosłowie jak to uczynili inni.A tak z wdzięcznością przyjmujemy w naszym mieście kolejne obiecanki rządzacych.A najciekawsze jest to,ze w naszym mieście tylko za PRL-u obiecaniki mieszkaniowe były realizowane.Mamy całe dzielnice powstałe za komuny gdzie obecnie mieszka większość naszych mieszkańców
Prawdę mówiąc to mieszkańcy Zielonki i to od lat jeżdzą ul Grochowską gdzie korkw nie ma.Tylko desperat pcha sie koło wyciągu.Ale desperatów na Zielonce nie ma tak,ze artykuł służy tylko jątrzeniu.A to już specjalność tegoż tygodnika
Ze wspomnień przemyskiej młodej lekarki: Jezioro łabędzie No i zaczęło się, wyjechałam do ciepłych krajów a już dopadł mnie zmasowany atak wścibskich pacjentów, którzy pytają o szczegóły mojego urlopu. O Alibabę pytało mnie 99% kobiet i większość dotyczyła sposobu otwierania sezamu. Były też drastyczne pytania a zarazem zarzuty, czemu tych urzędników na wielbłądach nie zmyliłam i nie wysłałam na Saharę, gdzie nie ma życia. Nie chcę teraz wspominać pobytu w oazie i opiszę to w innym czasie. Wróciłam do ukochanego miasta upadłej twierdzy, gdzie jak zwykle niektórym nie podoba się miejsce gdzie zamieszkują. Narzekają, lecz zamiast zwrócić się do tych, co mogą rozwiązać problem, najpierw zawiadamiają czwartą władzę, która z wielkim trudem przy pomocy aparatu fotograficznego marki ZENIT dokumentuje nie dające się zaakceptować przypadki rażącego łamania prawa. Zgadzam się z euro posłanką od karpi, że nie można źle traktować zwierząt, a tymczasem pod mostem kolejowym bez żadnej ochrony spacerował łabędź, co uwieczniły będące na posterunku służby medialne. Rozumiem, że trzeba im zapewnić jakieś lokum i dla tego gatunku stworzyć jezioro, ale w Przemyślu może i znalazłoby się jakieś bajoro, lecz nie do zaakceptowania dla miłośników zwierząt. Tapczany dla psów, by im przybliżyć środowisko domowe, już produkuje jakaś firma spod Elbląga, ale z jeziorem to już nie jest taka prosta sprawa. Wody Polskie ostrzegają, że w tej sytuacji musi być pozwolenie wodno prawne i że w Przemyślu będzie problem, bo do jeziora łabędziego roszczą sobie prawo spadkobiercy Czajkowskiego. Czemu się tak nagle przejęłam zwierzakami, skoro to nie moja profesja, nie wiem, może to z uwagi na bulwersującą od tygodnia informację z ośrodka gromadzenia zwierząt, dla których z powodu ludzkiej głupoty i braku miłości zabrakło miejsca przy stole.Jak tak dalej pójdzie to stracę piękną osobowość, jędrność umysłu i kto zechce mnie zaprosić na kawę, by się przekonać, że po jej spożyciu warto położyć się do łóżka nawet w drewniakach na nogach, z którymi się nie rozstaję.A tymczasem nie mam wyjścia, muszę śledzić wszelkie wystąpienia organów medycznie zaangażowanych w walkę z wirusem, ale i z hemoroidami, które utrudniają defekację i wprowadzają w błąd gastrologów, którzy każą chorym spocząć na ławce oczekujących na badania. Te sprawy są bardzo ważne, ale po co im poświęcać czas? Wszak wirus, zmieniający obywatelstwo bez unijnego paszportu covidowego przemieszcza się wzdłuż i wszerz i wkracza na obszary, na których nikt nie pyta o ten dokument. I temu trzeba poświęcić czas. Zabieram się do pracy zapoznawszy się najpierw z rozporządzeniami i wystąpieniami tuzów wirusowych, których mądrości zapisuję na lodówce od marca ubiegłego roku. Korzystając z okazji, kto mi poleci jakąś lodówkę z większą platformą na notatki ministerialne, bym była zawsze przygotowana na walkę z wirusem?
A tak by dziki i inne stworzenia nie podchodziły pod miasto warto przy parkingach tak koło wyciągu jak też Kopca postawić dużo większe śmietniki i to z klapami.Obecne miniaturowe zapełniają sie w ciągu godziny z łakomym kąskiem dla dzikich zwierzat czyli resztkami pizzy oraz innego śmieciowego żarcia.To zaproszenie do stołu dzikich zwierząt.Wystarczy w godzinach nocnych podjechac pod parking przy wyciągu a tam biesiada zwierząt przy śmietnikach ostatnio lisów.
Ludzie musicie się przyzwyczaić że Stok i Posir to oczko w głowie Prezydenta, straż miejska też o tym wie, więc nic się nie zmieni
Może nie byłoby problemu gdyby działał dolny wyciąg
Ciekawe dlaczego ŻP nic nie wspomina o wizycie Gowina w Przemyślu i programie budowy mieszkań? Czyżby bezdomni, i łabędzie spacerujące po chodniku były bardziej godne uwagi dla redaktorów?