Reklama

Mieszkańcy Korytnik: Dzieci chodzą do szkoły poboczem, kiedyś dojdzie do tragedii! [WIDEO]

11/08/2019 18:03

Jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, aby przeprawić się na prawy brzeg Sanu z Korytnik do Krasiczyna (i na odwrót) trzeba było korzystać z dobrodziejstwa kursującego promu. Mieszkańcy Korytnik walnie przyczynili się do budowy mostu. Dzisiaj mają żal, że ich postulaty są ignorowane przez miejscowe władze.

Mieszkanka Korytnik (imię i nazwisko do wiadomości redakcji): – Mieszkam tutaj od kilkudziesięciu lat. Pamiętam, gdy budowaliśmy most w Krasiczynie, to ludzie bardzo się angażowali. Nikt nie kalkulował, tylko pomagał. Bardzo dużo pracy wykonywaliśmy społecznie. Składaliśmy się po tysiąc złotych, aby most powstał. Mieliśmy zapewnienie, że nasze problemy będą zawsze poważnie traktowane przez władze gminne i inne samorządowe. Od pewnego czasu tak nie jest. Mam na myśli przede wszystkim brak poboczy i chodników przy drodze, biegnącej przez wieś, ale też brak chodnika od przystanku przy drodze głównej w kierunku serpentyn na Dubiecko [paywall].

W Wieściach Krasiczyńskich napisał ksiądz

Tę opinię potwierdzają zapisy w Wieściach Krasiczyńskich wydawanych przez księdza Stanisława Bartmińskiego, wieloletniego proboszcza kościoła w Krasiczynie, społecznika i gorącego orędownika budowy mostu. W jednym z wydań czytamy: „Mieszkańcy Korytnik 10.01.1987 powołali Komitet Budowy Kładki, zadeklarowali wpłaty i wyliczono ogólny koszt na 60.000.000 zł. (…). W Archiwum Parafialnym w Krasiczynie zachowała się Lista czynów społecznych wsi Korytniki na rzecz kładki. (…) W latach 1987 – 1991 mieszkańcy przepracowali społecznie 13.300 godzin pieszych, 334 „ciągnikowych”, 26 „samochodowych”, 105 „konnych”(…). Uroczyste oddanie mostu nastąpiło 16.06.1991 i już wtedy społecznicy chyba nie mieli szczęścia do wdzięcznej pamięci, bo w Wieściach Krasiczyńskich pojawiła się także informacja treści: „W sumie Komitet Budowy Kładki, pomimo napięć i niesnasek, doprowadził do końca zamierzone dzieło, chociaż ludziom najbardziej zaangażowanym, nie miał kto podziękować za to, co zrobili.”

Reklama


fot.Artur Wilgucki
Najbardziej niebezpiecznie bywa w sobotę i niedzielę, kiedy drogą przejeżdżają setki samochodów w kierunku Krasiczyna.

Spotkanie na skrzyżowaniu

Na skrzyżowaniu drogi powiatowej z wojewódzką spotykamy się z reprezentantami mieszkańców Korytnik. Sołtyska wsi Bożena Kurasz: – Część chodnika przy drodze wojewódzkiej w kierunku przystanku została wykonana, a dalsza część nie. Gdy dzieci chodzą do szkoły do Krasiczyna, to idą poboczem, co jest bardzo niebezpiecznie. Szczególnie jesienią i zimą. Ten problem dotyczy także drogi powiatowej biegnącej przez Korytniki .

Reklama

Tę opinię potwierdza radny gminy Krasiczyn Jacek Kurasz: – Mieszkańcy skarżą się do mnie na brak poboczy, chodnika, a także lamp przy drodze wojewódzkiej na tym newralgicznym odcinku od przystanku do domów położonych w kierunku koryntiańskiej góry. Tam jest najbardziej niebezpiecznie, tam najczęściej dochodzi do wypadków. Auta lądują w dwóch rowach i potoku, który się tam znajduje. To jest odcinek jakieś 350 metrów do wykonania. A na drodze powiatowej około kilometra  jest to bardzo potrzebne, bo do szkoły dowożone są dzieci tylko małe, do trzeciej klasy podstawowej. A pozostałe dzieciaki muszą na nóżkach. Może dojść do tragedii  

Wiesław Racibor mieszka praktycznie przy skrzyżowaniu drogi powiatowej z wojewódzką. – Ta nasza droga biegnąca przez wieś jest bardzo wąska. Na dodatek tutaj panuje bardzo duży ruch. Szczególnie w sobotę i niedzielę. Także bardzo ciężko przejść. Jeżeli się mijają dwa auta, to praktycznie trzeba uciekać do rowu. Dodatkowo do przystanku trzeba także przejść po bardzo niebezpiecznym fragmencie drogi – mówi.

Reklama

Nasi rozmówcy podkreślają fakt nierównego i niesprawiedliwego podziału budżetu. Uważają, że przyznane na ten rok 30 tys. zł na budowę drogi do cmentarza to śmiesznie mało w porównaniu z ilością pieniędzy przekazanych dla innych miejscowości gminy Krasiczyn.  

Nie ma mowy o pomijaniu mieszkańców przy podziale budżetu. To prawda, Korytniki dostały na ten rok 30 tys. na drogę do cmentarza, ale przypomnę, że musieliśmy jako gmina pokryć koszty związane z wypadkiem śmiertelnym na serpentynach w Korytnikach. (wówczas spadło drzewo na nadjeżdżający samochód – przyp. red.). Przeznaczyliśmy na to 100 tys. zł, pomimo, że las jest w zarządzie sołectwa w Korytnikach.Chodnik to wspólna inicjatywa wójtów z poszczególnych gmin i powiatu. I tak, wspólnie, od kilkunastu lat budujemy chodniki. Krasiczyn ma swojego radnego w powiecie przemyskim i jak sądzę, będziemy o chodniku w Korytnikach dyskutować. Zarówno starosta, jak i zarząd powiatu przemyskiego na pewno jest otwarty na tego typu inicjatywy. Pobocza w Korytnikach poprawiamy co roku, co nie znaczy, że tam jest idealnie, ale o stan idealny trudno przy takim natężeniu ruchu, jaki na tej drodze jest.

Decyzja najszybciej na wiosnę

Dyrektor Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich Piotr Miąso: – Znam tę drogę i fragment, o który upominają się mieszkańcy. W kwestii oświetlenia my nic nie zaradzimy, ponieważ jest to zadanie własne gminy. Chodnik owszem. Niestety muszę poinformować, że potrzeb jest ogrom. Pieniędzy nie wystarcza dla wszystkich. Ale i w tym wypadku ruch należy do gminy. Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich ma procedury, według których przyznaje pieniądze na chodniki. Od września każdego roku tworzymy listy. Do tych list niezbędna jest chęć danej gminy partycypowania w inwestycji. Na wiosnę 2020 Zarząd Województwa rozdziela pieniądze. W tym roku lista jest zamknięta.

Reklama

 

Od redakcji

Rozmowy z bezpośrednio zainteresowanymi, czyli mieszkańcami Korytnik i urzędnikami reprezentującymi samorządy i Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich pokazują, że wszystkim zależy na tym samym. Chodniki powinny być, lampy też. Wszystko jednak jak zwykle rozbija się o pieniądze i procedury. Mamy nadzieję, że tak jak powiedzieli nasi rozmówcy, dzięki interwencji mediów i mieszkańców ich problemy staną się na pewno przedmiotem co najmniej dyskusji na radach gminy i powiatu. Czy coś z nich wyniknie, to już inna sprawa.

Artur Wilgucki 
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mk - niezalogowany 2019-08-09 18:26:18

    W/g prawa   po 9-ciu miesiącach po wyborach do samorządów  można legalnie zorganizować referendum w sprawie odwołania tzw"władzy" w każdej miejscowości   , nawet w samej W-wie. A  w tym miesiącu  / jest sierpień , jakby ktoś zapomniał /  mija nawet 10 miesięcy .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kapus - niezalogowany 2019-08-09 21:17:06

    wypirdalaj

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    miastowy - niezalogowany 2019-08-10 09:50:05

    A po co żeście się tam budowali, wiązali życie z wiochą? Czy jesteście rolnikami, którzy sieją, orzą, hodują krowy, gnój z obory wynoszą, itp? Nie sądzę a skoro na wiosze zachciało się wam mieszkać, to teraz nie upominajcie się o MIEJSKĄ infrastrukturę. Chodnik po serpentyny, pewnie, jeszcze co, może na same Łazy albo dalej, do Reczpola.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama