Reklama

Mieszkańcy nie odpuszczają pani sołtys. Oddadzą sprawę do CBA?

Mimo upływu miesięcy konflikt o rozliczenie ponad 42 tys. zł unijnych dopłat, jakie otrzymało sołectwo Witoszyńce w gminie Przemyśl nie ustaje. Organy ścigania nie stwierdziły zdefraudowania pieniędzy przez sołtys Marię Pilip, ale dwójka mieszkańców nie daje za wygraną. Złożyli odwołanie i poważnie zastanawiają się nad skierowaniem sprawy do CBA.

O sprawie pisaliśmy już w ub.r. Józef Jakubiec i Paweł Czerkawski z Witoszyniec zażądali od sołtys wsi Marii Pilip  przedstawienia rachunków na wydane 42 tys. 370 zł. Zdaniem wspomnianej dwójki pani sołtys od kilku lat pobierała pieniądze z dopłat unijnych za pastwiska, które stanowią mienie wiejskie. – Problem w tym, że nie wiemy, na co te pieniądze były i są wydawane. Nie wiemy, od kiedy pobiera dotacje. Z lat 2010 i 2011 nie ma żadnych rachunków. Pani sołtys nie pokazuje nam rozliczeń, a w grę wchodzi co roku kilkanaście tysięcy złotych – powiedzieli wówczas. Opowiadali, że prosili o nie kilka razy. – Na zebraniu wiejskim pani sołtys przedstawiła jakieś wyliczenia, ale bardzo pobieżne, bez pokrycia w rachunkach – stwierdził kilka miesięcy temu J. Jakubiec[paywall].

Po naszym tekście sołtys M. Pilip zdecydowała się pokazać w naszej redakcji rozliczenia. – Dopłaty otrzymaliśmy za lata 2012, 2013 i 2014. Dzielą się na rolno-środowiskowe i podstawowe. Pieniądze najpierw trafiały na moje konto prywatne, a potem przelewałam je na konto naszego stowarzyszenia „Blisko Natury”. Nie mogły trafiać od razu do stowarzyszenia, ponieważ do uzyskania dopłat konieczne jest podanie numeru gospodarstwa, a stowarzyszenie takiego nie ma – poinformowała i wyliczyła, na co w ostatnim czasie poszły pieniądze.

Sprawa w prokuraturze

Tłumaczenia sołtys M. Pilip nie zadowoliły J. Jakubca i P. Czerkawskiego. Najpierw (pod koniec lutego br.) skierowali zapytanie do Urzędu Gminy w Przemyślu o udzielenie informacji publicznej w zakresie pozyskania i wydatkowania przez sołectwo Witoszyńce wspomnianych środków, a później ten drugi skierował sprawę do Prokuratury Rejonowej w Przemyślu, powiadamiając o możliwości popełnienia przestępstwa przez sołtys Witoszyniec.

– W urzędzie gminy nic nie wiedzieli na ten temat. Nie rozumiemy, jak można było wpłacać te pieniądze na prywatne konto. Skąd wiemy, w jaki sposób były obracane? Skądinąd wiemy, że na koncie stowarzyszenia było sto złotych. Byłem w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Rzeszowie, bo agencja przekazywała te pieniądze. Powiedziano mi, że nie jestem stroną w sprawie. Pani sołtys na 10 marca zaprosiła na spotkanie wiejskie, na którym ostatecznie miała przedstawić wszystkie rachunki. Przyszliśmy, a ona nas wyrzuciła, grożąc że wezwie policję. Nie pozostało nam nic innego, jak skierować sprawę do prokuratury – tłumaczy J. Jakubiec.

– Rzeczywiście, pod koniec lutego wpłynęło do naszej prokuratury zawiadomienie w tej sprawie. Zostało przekazane do prowadzenia postępowania Komendzie Miejskiej Policji w Przemyślu – poinformowała rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Marta Pętkowska.

Reklama


fot.Paweł Bugira
Sołtys Witoszyniec Maria Pilip ze spokojem podchodzi do działań obu panów. Mówi, że nie ma sobie nic do zarzucenia, a wszystkie rachunki i rozliczenia przekazała policji.

Bez odpowiedzi z agencji

O kilka zdań wyjaśnienia zwróciliśmy się także do Urzędu Gminy w Przemyślu i ARiMR w Rzeszowie, bo przecież przed kimś sołtys Witoszyniec, jak i każdej innej miejscowości w Polsce, musi się rozliczać z otrzymanych dotacji unijnych.
Z urzędu gminy otrzymaliśmy odpowiedź, że w latach 2010 – 2014 nie składała żadnych wniosków o dopłaty bezpośrednie na grunty rolne wchodzące w skład zasobu mienia gminnego, w tym mienia wiejskiego sołectwa Witoszyńce. Sołectwo to nie mogło więc we wspomnianych latach otrzymywać dopłat unijnych do pastwisk stanowiących mienie wiejskie. Gmina nie jest stroną postępowania przygotowawczego, prowadzonego w sprawie pani Marii Pilip i z tego względu wójt gminy Przemyśl nie jest w stanie zająć stanowiska w tej sprawie.
Do rzeszowskiego oddziału ARiMR, po uprzedniej rozmowie z dyrektor Teresą Pamułą, skierowaliśmy trzy pytania: kto składał wniosek o przyznanie dotacji ze środków unijnych dla sołectwa Witoszyńce, czy przyznana kwota za lata 2010 – 2014 to 42 tys. 370 zł oraz czy ktokolwiek rozliczył się z agencją z wydatkowania tych środków? Na odpowiedź czekaliśmy przeszło dwa tygodnie. Nie otrzymaliśmy jej.

Reklama

Policja odmówiła. Mieszkańcy złożyli odwołanie

Oficer prasowy KMP w Przemyślu podkomisarz Bogusława Sebastianka: – Jeden z mieszkańców Witoszyniec złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, polegającego na defraudacji przez sołtys wsi pieniędzy przyznanych z dotacji unijnych. W zawiadomieniu zarzucił między innymi, że część tych środków pani sołtys przeznaczyła na budowę domu swojej córki. Strony zostały wezwane do złożenia wyjaśnień. Po przeprowadzonym postępowaniu doszliśmy do wniosku, że ze względu na brak cech przestępstwa nie będzie prowadzone dalsze postępowanie w sprawie.
Wspomniana dwójka nie zgadza się z taką interpretacją i złożyła już odwołanie od decyzji policji. Bardzo poważnie zastanawiają się także nad skierowaniem sprawy do Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Ludzie ich nie chcą

Ze sporym dystansem, ale i spokojem do całej sprawy podchodzi sołtys Witoszyniec Maria Pilip. – Wszystkie rachunki i rozliczenia przekazałam na policję. Złożyłam także stosowane wyjaśnienia. Mam już dość tego niepoważnego sporu, przez który ci panowie chcą mnie upokorzyć. Mogę tylko przypuszczać, że to odwet za przegrane wybory na sołtysa. Są konfliktowi i każdy to w wiosce powie. Ludzie ich nie chcą. Ich mottem życiowym jest: zniszczyć sołtysa i koniec! Z żadnego spotkania ich nie wyrzucałam. Wcześniej byli na zebraniach, widzieli rachunki, wszystko notowali. Prawdą jest, że trzymałam pieniądze na prywatnym koncie, ale nic z nimi nie robiłam oprócz wydawania na potrzeby naszej miejscowości. Nie było innego wyjścia. Nikt z agencji mnie nie rozliczał ani sama też nie rozliczałam się z otrzymanych kwot – podsumowała.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ktosia ! - niezalogowany 2016-04-06 10:40:59

    Jak jest z PiSu to nic jej nie zrobią :-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mieszkaniec - niezalogowany 2016-04-07 10:49:11

    We wsi Witoszyńce wiele się zmieniło i ciągle się zmienia. Mają dobrze wyposażone przedszkole, wyremontowany kościół, sale wiejską z prawdziwego zdarzenia, odnowioną i wyposażoną w sprzęty, z których korzysta młodzież i nie tylko. Warto zaznaczyć, że takiej sali nie ma w większej sąsiedniej miejscowości Grochowce a oprócz tego Witoszyńce potrafiły uzyskać dla siebie nowy wóz strażacki, co na tle okolicznych miejscowości gdzie nie ma w ogóle wozów strażackich lub są takie które nie jeżdżą jest nie lada wyczynem. Społeczność w Witoszyńcach jest zżyta i potrafią się zorganizować. Nie bronię Pani Sołtys bo to co się zmieniło w tej miejscowości jest zasługą wszystkich mieszkańców, jednak jeśli jest tak źle i nie ma przejrzystości w jej pracy to nie należy szukać pieniactwa i medialnego rozgłosu straszeniem służbami skoro inne organy nie wszczęły sprawy tylko rozliczyć ją przy następnych wyborach do sołectwa. Jak mówią: "psy szczekają a karawana jedzie dalej" :-) łatwiej będzie rzucać kłody pod nogi niż zrobić coś dla swojej wioski.. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    z Witoszyniec - niezalogowany 2016-04-10 12:04:16

    Sąsiedzi, przestańcie, tyle zrobiliście razem.Nigdzie poza Witoszyńcami nie widziałam tylu ludzi chętnych do wspólnej pracy.Józek, Paweł, dajcie spokój.Lepiej twórzcie coś nowego, dobrego. Fundusze unijne są na wyciągnięcie ręki, na nowe mądre pomysły znajdą sie na pewno.Powodzenia!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama