Mieszkańcy Żurawicy i Bolestraszyc skarżą się na zachowanie funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei. Powodem interwencji jest przechodzenie przez tory w niedozwolonym miejscu. Rzecz jednak w tym, że innego przejścia brakuje.
Problem dotyczy mieszkańców Żurawicy „osobowej”, którzy mieszkają za torami od strony Bolestraszyc oraz przysiółka Lisia Góra w Bolestraszycach. Trasa przez tory na wysokości stacji kolejowej to dla niektórych główna droga, żeby dostać się na peron, przystanek autobusowy, do sklepu, szkoły albo kościoła. – Nie każdy ma samochód – tłumaczą.
Mieszkańcy mają poważne zastrzeżenia do zachowania funkcjonariuszy SOK. – Recepta miała już ostatni dzień ważności. Była sobota, prawie południe. Śpieszyłam się do autobusu, żeby zdążyć ją wykupić. Jeden z SOK-istów zatrzymał mnie, gdy byłam już w autobusie. Złapał mnie za rękę i powiedział, że nigdzie nie pojadę. Odpowiedziałam, że pojadę i żeby mnie puścił – opowiada Stanisława Pudlik.
Sytuacja nie zakończyła się mandatem, a nieprzyjemną wymianą zdań, ale ludzie są oburzeni sposobem interwencji wobec starszej kobiety.
– Gdzie oni są w nocy, kiedy tutaj chuligani piją, butelkami rzucają[paywall]. To, jak się ci panowie zachowują, zakrawa na skandal. Są chamscy i bezczelni. Nie wiem, czy oni przechodzą jakieś badania psychologiczne i kursy z kultury osobistej – skarżą się.
– Przechodzą – odpowiada komendant Komendy Regionalnej Straży Ochrony Kolei w Przemyślu Jerzy Brodowski. – Często mówimy na temat sposobu przeprowadzania interwencji i kultury osobistej – zapewnia.
– Rozumiem irytację mieszkańców, bo problem istnieje. My musimy reagować, ponieważ zostaliśmy powołani do tego, żeby kontrolować przestrzeganie przepisów na obszarze kolejowym. Każde zachowanie interweniujących funkcjonariuszy może być postrzegane jako chamskie, ale jest to subiektywna ocena. Absolutnie z naszej strony nie ma złośliwości w stosunku do mieszkańców – mówi J. Brodowski.
Komendant argumentuje, że na linii z Medyki do Krakowa bardzo często dochodzi do śmiertelnych wypadków z udziałem pieszych i nie wszystkie są związane z próbami samobójczymi. – Z tego względu jesteśmy bardziej aktywni między innymi w Żurawicy – wyjaśnia.
Zapewnia, że wprawdzie funkcjonariusze nakładają mandaty, ale częściej stosują pouczenia i próbują uświadamiać, że takie przechodzenie jest niebezpieczne.
– Nikt nie podważa tego, że przejście przez tory jest zabronione. Tylko, że kolej od kilkudziesięciu lat nie robi nic, żeby ludziom umożliwić bezpieczne i zgodne z prawem przejście. Jeśli chcą zatrzymywać ludzi, to niech pokażą, którędy ludzie mają chodzić – argumentują swoje racje mieszkańcy.
I – według mieszkańców – SOK-iści pokazali na betonowy przepust pod torami. Idąc tamtędy, trudno jednak stwierdzić, żeby to miejsce miało służyć przejściu na drugą stronę. Wąskim korytem płynie miejscowy potok. Przejście odbywa się po betonowym mostku bez żadnych barierek. Wokół leżą potłuczone butelki po alkoholu i strzykawki. Obok ścieżki niezabezpieczona studnia, która służy za nielegalne składowisko odpadów. Teren jest niewykoszony. Wyjście prowadzi wprost na tory. – Właśnie tym torem jeździ najwięcej pociągów – mówią mieszkańcy. – Naprawdę funkcjonariusze wskazali tę drogę jako przejście na drugą stronę torów? – dopytuję. – Tak – zarzekają się. – Na pewno nie można sugerować mieszkańcom tego miejsca jako przejścia, bo to jest wprowadzanie w błąd. Ono nie jest do tego przeznaczone – podkreśla wójt gminy Żurawica Krzysztof Składowski.
Jest jeszcze jedna alternatywa – przejście przez przejazd dla samochodów. Brakuje tam jednak pobocza odpowiedniej szerokości, więc również nie jest to do końca bezpieczne rozwiązanie. Ponadto dla pieszych to nadrabianie nawet 1,5 km drogi.
W sprawę zaangażował się wójt. W minionym tygodniu na miejscu spotkał się z przedstawicielami PKP. Ustalono, że najłatwiej byłoby utworzyć dodatkowy pas na przejeździe dla samochodów. – Jest to sprawa kosztowna i trochę trudna technicznie ze względu na rozjazdy, ale możliwa – mówi wójt.
Takie rozwiązanie mieszkańców nie satysfakcjonuje ze względu na odległość. PKP odchodzi od budowy kładek nad torami, więc i to rozwiązanie odpada. W grę wchodzi jedynie przejście podziemne. – Sądzę, że udało się przekonać dyrektora PKP, że zasadne jest rozważenie takiej budowy. Trzeba będzie drążyć ten temat, aby kolej wpisała go do planu inwestycji wieloletnich. Pan dyrektor zadeklarował przychylność wobec tego pomysłu – opowiada K. Składowski.
Realnie rzecz biorąc, budowy można się spodziewać w latach 2020 – 2022. Niewątpliwie istotnym problemem są pieniądze. Wybudowanie takiego tunelu to koszt rzędu kilku milionów złotych.
Mieszkańcy w internecie znaleźli jeszcze jedno rozwiązanie. – Można położyć betonowe płyty na wysokości peronu i zamontować rogatki. Wygląda to jak przejazd dla samochodów, tylko jest mniejszy – opisują. Kolej jednak nie bierze takiego rozwiązania pod uwagę ze względu na duże natężenie ruchu na tym węźle kolejowym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zakaz jest zakazem SOK tam zakazu nie postawił pretensje to do Pana wójta tyle lat i nic nie zrobione, !!!! A po drugie jak kogoś pociąg walnie to w tedy będą sypać gdzie byl SOK dlaczego nie pilnują dlaczego na to pozwalają. Więc drodzy mieszkańcy dupa w troki do wójta gminy i dzialacie a nie tylko narzekacie .
HE HE nawet jak by powstała kładka nad torami to i tak łazili by przez tory taka ich mentalnośc.
Witam.Wero potwierdzam i zgadzam się w 100%. Nie raz, nie dwa widziałem jak ludzie przechodzili przed pociągiem po przyjeździe od strony Rzeszowa. Totalna głupota bo z pozycji maszynisty ich nie widać i jakby pociąg ruszył to co by było:"Wina maszynisty bo złośliwie potrącił biednego przechodnia, który tylko chciał dojść do domu" pewnie takie padały by komentarze. Poza tym mam pytania do mieszkańców Żurawicy od strony Bolestraszyc. Co było pierwsze tory czy ich domostwa? Czy nie wiedzieli gdzie się budują?Co do zachowanie panów z SOK to nie wiem nie widziałem takiej sytuacji ani podobnej. Skoro jest to prawda to bardzo źle postąpili i nie ma co nad tym dyskutować. Ale znając mentalność ludzi to pewnie połowa została dopowiedziana jak w zabawie "Głuchy telefon".Pozdrawiam.
Dobrze się mówi polecam pomieszkać tak choć przez rok i wtedy się wypowiadać na temat którego się nie zna !!!Zapewniam że Ci ludzie starali się o godne przejście przez tory od dobrych kilkudziesięciu lat do różnych władz choć teren dookoła torów należy przecież do kolei . Stwierdzenie że najpierw były tory itd smoku to już jakaś żenada bądźmy poważni polecam zaglądnąć do historii! Skąd Old Boy wiesz jaka jest mentalność tych ludzi ? I w końcu nikt nie musiał się bawić w " Głuchy telefon" bo prawie każdy kto tam mieszka miał do czynienia z sokistami !!Tu potrzeba mądrości zrozumienia rozwiązania po części kompromisu i działania A NIE PAJACOWANIA !
Sokiści huliganów się boją a ci Sokiści cwaniak na zmianie a jak na mieście spotykasz to tłumaczy się a wiesz to tamto...
Skurwione polaczki i nie ma co gadać
Pajacowanie zostawmy błaznom. Tak samo jest z osobami, które kilkanaście lat temu chciały się budować na terenach zalewowych i pomimo odmowy ze strony urzędu to postawili na swoim. A tu nagle po kilku latach potop, i co urzędnik "be" bo wydał pozwolenie na budowę. Wszyscy funkcjonariusze w Polsce wykonują swoją pracę. Nie oni tworzą przepisy. Więc to nie wina Sokistów, Policjantów, Urzędu Skarbowego czy Straży Granicznej, że ktoś dostanie mandat tylko wina jest po stronie tego co popełnił wykroczenie. Jak Straż Pożarna zniszczy komuś samochód bo zaparkowano go na drodze przeciwpożarowej to też będziecie na nich psioczyć. To jest właśnie postawa zamiast uderzyć się w piersi i przyznać do winy to "czepiają się na mnie bez powodu bo nie mają co robić"
Co ty pociskasz,? Jak człowiek może mówić o " winie ' sokistów? Przecież jeśli ktoś chce przejść , to jego i tylko jego sprawa ze wszystkimi tego skutkami.
Zakaz jest zakazem SOK tam zakazu nie postawił pretensje to do Pana wójta tyle lat i nic nie zrobione, !!!! A po drugie jak kogoś pociąg walnie to w tedy będą sypać gdzie byl SOK dlaczego nie pilnują dlaczego na to pozwalają. Więc drodzy mieszkańcy dupa w troki do wójta gminy i dzialacie a nie tylko narzekacie .
HE HE nawet jak by powstała kładka nad torami to i tak łazili by przez tory taka ich mentalnośc.
wsi spokojna wsi wesoła