Niewiele brakowało, a debiut Michała Kubisztala w roli trenera Eurobud JKS Jarosław można byłoby nazwać bajecznym. 4-bramkowa wygrana gospodyń pewnie dla jednych będzie odzwierciedleniem parkietowych wydarzeń, ale to nadinterpretacja, naciąganie rzeczywistości. Jeszcze nigdy KPR nie był tak bliski przegranej u siebie z Eurobud JKS.
Mimo pewnego awansu jarosławianek – po dwukrotnym rozgromieniu młodziutkiej i słabiutkiej ekipy z Portugalii – do IV rundy EHF European Cup faworytem, i to kto wie czy nie zdecydowanym, spotkania w Kobierzycach był team Edyty Majdzińskiej. Jarosławianki po owych pucharowych triumfach mogły poczuć smak wygranych, mogły budować mental, bo nic innego od wygranych, ich nie rzeźbi, ale musiały mieć także świadomość, że poprzeczka zostanie ustawiona o niebo wyżej. Że nawet nie ma co silić się na porównania drużyn z Aveiro i Kobierzyc.
Trener brązowych medalistek z ubiegłego sezonu ma to szczęście, że dysponuje w składzie Macedonką Zoricą Despodovską. Bez niej absolutnie prysłyby marzenia o pokonaniu ekipy M. Kubisztala. Choć to nie ona postawiła pieczęć na triumfie swojego zespołu, ale bez niej tak emocjonującej i dramatycznej końcówki by nie było. Z prostej przyczyny: jarosławianki mogły uciec na tak bezpieczną przewagę bramkową, iż jakakolwiek pogoń byłaby bezsensowna. Niestety, jarosławiankom nie udało się jej na tyle wyizolować, aby nie miała decydującego wpływu na finalne rozstrzygnięcie.
W pierwszym kwadransie to Macedonka trzymała przy życiu rozpędzona, pełne werwy i dobrych wyborów przyjezdne. W 15. min było 7:6, a pięć trafień było dziełem Z. Despodovskiej. Cztery minuty później Eurobud JKS już prowadził – 7:8 po bramce Lesi Smolin. Na 5 minut przed zejściem na przerwę była równowaga – 10:10, kiedy nie pomyliła się Katarzyna Kozmiur. Szkoda, że finalne minuty jarosławianki przespały. Wówczas, po kilku udanych interwencjach Beaty Kowalczyk, w kontrach uaktywniła się reprezentacyjna skrzydłowa Mariola Wiertelak i to dzięki niej KPR zszedł na przerwę z 2 bramkami naddatku.
Ale to absolutnie nie było koniec emocji, a dopiero ich początek. Oba zespoły budowany i traciły przewagi seriami. Jako pierwsza w II połowie trafiła Oliwia Domagalska, ale za moment powędrowała na ławkę kar i przyjezdne szybko odzyskały rezon. I prowadzenie! W 37. min Joanna Gadzina trafiła na 15:16, a mogło być jeszcze lepiej, gdyby z linii 7 m nie pomyliła się Valentina Nestsiaruk. Gra jarosławianek naprawdę wyglądała obiecująco. Potem była jak na rollercoasterze. Falowanie i spadanie. Raz jedna ekipa (KPR) notowała serię 4:0, innym razem druga (Eurobud JKS) – 1:4. Po pierwszej, w 46. min był znowu remis 20:20 po bramce z koła Sylwii Matuszczyk. Za kilka chwil gospodynie znowu uciekły na 24:20 (49. min), ale ekipa M. Kubisztala nie miała zamiaru się poddać. Mimo że była zmuszona grać już bez mózgu zespołu Valentiny Nestsiaruk, która minutę wcześniej ujrzała czerwoną kartkę za faul. Najpierw Natalia Volovnyk, a potem Karolina Mokrzka nie pomyliły się w ataku i na 4 minuty przed finałem wszystko było jeszcze możliwe. Wynik brzmiał 26:25. Niestety, mimo kilku szans, jarosławiankom zabrakło szczęścia, zimnej krwi i głowy, aby dopaść KPR. Do końca nie zdobyły się już na ani jeden celny rzut. Mądrze rozegrana końcówka z drugiej strony sprawiła, że bramki kolejno: Karoliny Wicik, Alony Shupyk i Małgorzaty Buklarewicz z rzutu karnego dały wygraną popularnym „Kobierkom”.
Wygraną może zasłużoną, na którą jednak musiały zapracować stuprocentową prezencją umiejętności, koncentracji i skuteczności w końcówce.
KPR Kobierzyce – Eurobud JKS Jarosław 29:25 (14:12)
KPR Kobierzyce: Kowalczyk, Chojnacka – Olek 3, Kucharska 0, Tomczyk 2, Buklarewicz 1, Janas 0, Wiertelak 5, Kozioł 1, Domagalska 1, Ivanović 0, Cygan 2, Despodovska 8, Shupyk 5, Wicik 1, Macedo 0.
Eurobud JKS: Kucharczyk, Kordowiecka – Gadzina 3, Dorsz 1, Trawczyńska 1, Matuszczyk 2, Wołownyk 4, Gliwińska 1, Nestsiaruk 4, Mokrzka 3, Zimny 0, Smolin 5, Strózik 0, Kozimur 1.
Sędziowali: Bartosz Kowalak i Wojciech Marciniak (obaj z Poznania). Kary: KPR Kobierzyce – 6 min; Eurobud JKS – 6 min. Czerwona kartka: Nestsiaruk (48. – faul). Widzów: 400.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze