Reklama

Nadzieja umiera ostatnia. Kolejna porażka Przemyskich Niedźwiadków [ZDJĘCIA]

Tuż po ostatniej syrenie w hali POSiR była cisza jak makiem zasiał. Bo chyba każdy, kto zdecydował się zasiąść na trybunach, zdawał sobie sprawę z wagi pojedynku z Polonią Warszawa. Wiedział, że to jedna z ostatnich okazji, aby przełamać fatalną serię porażek. Okazja, niestety, zaprzepaszczona. Przemyskie Niedźwiadki, po bardzo słabym meczu, przegrały po raz 12.

Jak już informowaliśmy, przed tym spotkaniem funkcję pierwszego trenera zespołu objął 36-letni Serb Petar Zlatanović, a do ekipy dołączył były zawodnik ekstraklasowego Muszynianka Domelo Sokoła Łańcut Mateusz Szczypiński. Było raczej jasne, że po jednym treningu nie będzie imponować formą. Tym bardziej, że nie trenował w kolektywie dłuższy czas.

Nieważne jak...

Dla Przemyskich Niedźwiadków nieważne było jak, ważne było, aby. Aby wygrać to spotkanie, poczuć wreszcie po ponad dwóch miesiącach smak zwycięstwa i na moment odsunąć od siebie widmo spadku z I ligi. Ale. niestety, nawet byle jak trzeba umieć. Przemyślanie zapomnieli jak się wygrywa mecze. Ponownie jednak zabrakło najważniejszego: umiejętności.

Reklama

Zasłużona wygrana gości

„Czarne Koszule” były jedną ze słabszych ekip, jaka w tym sezonie gościła w hali POSiR. Mimo to poloniści wygrali zasłużenie, bo potrafili w odpowiednim momencie wykorzystać dramatyczne wręcz pomyłki gospodarzy. Potrafili w najodpowiedniejszym momencie włączyć do ubogiego arsenału atutów rzut za 3 pkt. W decydującej kwarcie trafili aż 5-krotnie. Po raz kolejny w roli kata Niedźwiadków Chemart Przemyśl wystąpił zawodnik niezwykle doświadczony, bo 35-letni Patryk Pełka. W ostatniej ćwiartce – wspólnie z zupełnie niewidocznym wcześniej Ericem Williamsem jr. – wziął na swoje barki ciężar zdobywania punktów. Razem rzucili w ostatnich 10 minutach 25 punktów.

Niestety, takich zawodników w zespole gospodarzy nie było. Nie kleiło się kompletnie nic. Defensywa, a zwłaszcza walka pod deskami, wyglądała dramatycznie. Atak podobnie. Rządził przypadek, indywidualne próby, które nie mogły przynieść finalnego triumfu.

Reklama

35-latek zdecydował

Ostatni raz gospodarze prowadzili w 32. min, kiedy trzy rzuty wolne wykorzystał C. Wilson jr. Było 53:51. Potem, z każdą upływającą minutą przemyślanie miotali się w chaosie, co wykorzystywał słaby rywal. W 37. min zza łuku przymierzył P. Pełka i warszawianie wygrywali 58:66. Po kolejnej „trójce” tego doświadczonego zawodnika, na nieco ponad 60 s przed końcem wydawało się, że jest pozamiatane. Polonia prowadziła 65:72. Na 14 s przed finałem bezsensowne przewinienie techniczne zarobił jednak Damian Cechniak. Z linii rzutów wolnych nie mylił się Łukasz Uberna i na 4 s przed końcem pojawiła się szansa na cud. Było 73:74. Faulowany E. Williams pewnie jednak trafił dwa osobiste i Przemyskie Niedźwiadki zasłużenie przegrały po raz 12.

 

Reklama

Niedźwiadki Chemart Przemyśl – Polonia Warszawa 73:76 (18:17, 16:15, 12:16, 27:28)

  • Punkty: C. Wilson jr 22 (10 as), M. Egner 15 (1x3; 15 zb), Ł. Uberna 11 (1x3), S. Rompa 8, M. Szczypiński 5 (1x3), M. Chrabota 4, Sz. Janczak 4, M. Mboya Kotieno 2, R. Serwański 2, W. Majka 0, M. Puchalski 0 (N); E. Williams jr 16 (1x3), P. Epłka 14 (3x3), D. Cechniak 12, P. Kuźkow 11, B. Pietras 8, M. Motel 7 (2x3), M. Kierlewicz 5 (1x3), J. Osiński 3 (1x3), M. Dutkiewicz 0, A. Lisewski 0, M. Szymański 0 (P).

Sędziowali: Adrian Szczotka, Jakub Adameczek (obaj z Lublina), Radosław Myśliński (Warszawa). Widzów: 800.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/03/2024 21:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama