Biorąc pod uwagę ostatnie tygodnie zmagań, faworytem tego spotkania były przyjezdne. Nie miał tu znaczenia fakt, że jarosławianki występowały na własnym parkiecie. Ale wreszcie doszło do przełamania. I to w jakim stylu! Rozgrywając jeden z lepszych pojedynków w tym sezonie, podopieczne Vita Teleky’ego rozbiły dzisiejszego (8 lutego br.) wieczoru niedawne pogromczynie mistrzyń Polski z Lublina.
Piąta porażka z rzędu fatalnie wpłynęłaby na morale beniaminka. I tak to nie było za wysokie, ale jarosławianki musiały gdzieś poszukać przełamania. Dwa kryzysy w trwającym sezonie już przeżywały i zawsze wracały do „żywych”. Jeśli bessa miałaby być przełamana w spotkaniu z brązowymi medalistkami z zeszłego roku, miejscowe musiały zagrać na pełnych obrotach. Bez udawania, że chcą. Z maksymalną koncentracją i mobilizacją. Musiały do tego dodać walkę o każdy metr parkietu, ambicję i wiarę. A wówczas bez najmniejszego problemu byłyby w stanie zaprezentować pełnię swoich umiejętności i możliwości. Te z całą pewnością są o kilka poziomów wyższe niż do tej pory bywało[paywall].
Podopieczne V. Teleky’ego wszystkie te przymioty przywołały do życia. Dwukrotnie w tym sezonie pokonały zespół znad morza, tym razem jednak w bardzo efektowny sposób.
Pierwsze 30 minut wcale na to nie wskazywało. Co prawda gospodynie rozpoczęły z przytupem, bo inauguracyjne trafienie należało do zdecydowanie najlepszej na parkiecie, skrzydłowej Eurobud Grupa JKS Julii Pietras, a potem z linii 7 m nie pomyliła się Natalya Turkalo, to oba zespoły grały falami. To był taki szczypiorniacki rollercoaster. Miejscowe imponowały zaciętością w grze i wielką determinacją. Dobrze spisywały się w defensywie. Bardzo chciały. Czasami aż za bardzo, a wówczas nie wszystko wychodzi. W 12. min, kiedy zanotowały serię 4:0 (J. Pietras 2, Katarzyna Kozimur i N. Turkalo) wynik brzmiał 7:3. Ale koszalinianki nie odpuszczały. Teraz z kolei one zanotowały okres bez bramkowych strat, popisując się skutecznością w ataku. Kolejne trafienia: Pauli Mazurek, Julii Andrijczuk, Anny Mączki i Hanny Rycharskiej sprawiły, że było bardzo blisko równowagi. 19. min – 8:7. Potem inicjatywa znowu przeszła w ręce jarosławianek. Mimo, że musiały występować w osłabieniu. Beniaminek bezlitośnie wykorzystywał każdy błąd Młynów Stoisław i na przerwę schodził z aż czterobramkową zaliczką. Aż, przebieg wydarzeń bowiem nie dawała takich podstaw.
Od początku II połowy gospodynie narzuciły swój styl gry. Agresywny, skuteczny i wymuszający błędy i straty rywalek. Trafiły dwa razy, zwiększyły przewagę, na co ekipa prowadzona przez Annę Unijat nie potrafiły znaleźć sposobu. Co prawda starały się równać poziom Paula Mazurek, Julia Andrijczuk i żona byłego bramkarza SRS Czuwaju Przemyśl Henryka Rycharskiego, Hanna Rycharska, ale było to zbyt mało. Nie pomogła im nawet zbyt pochopnie pokazana przez arbitrów czerwona kartka Magdzie Balsam. Zespół V. Teleky’ego przejął na parkiecie władzę absolutną i spokojnie kontrolował spotkanie. Końcowe frgmenty to gra do jednej bramki. Koszalinianki spuściły głowy, prosząc o jak najmniejszy wymiar kary. Skończyło się na 7-bramoowej porażce. Porażce w najniższych z możliwych rozmiarów.
Eurobud Grupa JKS Jarosław – Młyny Stoisław Koszalin 35:28 (17:14)
Eurobud Grupa JKS: Szczurek 1, Kulpa, Musakova – Bancilon Novais 1, Balsam 5, Donets 1, Luberecka 0, Turkalo 7, Pietras 9, Strózik 3, Rygiel 0, Żukowska 5, Bieńkowska 0, Amanda Szymborska 0, Aleksandra Szymborska 0, Kozimur 3.
Młyny Stoisław: Prudzienica, Filończuk – Han 0, Urbaniak 1, Mazurek 8, Mączka 1, Volnovyk 2, Sach 0, Rycharska 5, Nowicka 0, Smolnich 3, Borysławska 1, Tomczyk 2, Andrijczuk 5.
Sędziowali: Michał Fabryczny i Jakub Rawicki. Kary: Eurobud Grupa JKS – 10 min; Młyny Stoisław – 8 min. Czerwona kartka: Balsam (34. – faul). Widzów: 550.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze